Sytuacja humanitarna w Libanie szybko się pogarsza z powodu nasilenia bombardowań i wzrostu liczby przesiedleńców. Szacuje się, że jedna czwarta wszystkich mieszkańców tego kraju musiała opuścić swe domy.
Otwarte przez rząd punkty schronienia pękają w szwach. – Grozi nam zapaść humanitarna – mówi Francesca Lazzari, która w Bejrucie koordynuje działania Fundacji AVSI. – Jesteśmy zagrożeni ciągłymi atakami, system recepcji przesiedleńców jest bliski załamania – alarmuje włoska wolontariuszka. – Rząd libański przygotował 538 oficjalnych schronisk, ale około 400 z nich osiągnęło już maksymalną pojemność – dodaje.
Rosnąca z każdą godziną fala uchodźców
Wesprzyj nas już teraz!
Według oficjalnych danych na 10 marca, liczba przesiedleńców zarejestrowanych przez rząd wynosi już ponad 700 tys., ale w rzeczywistości może być wyższa. – To tylko osoby, które udało się zidentyfikować władzom i zarejestrować w punktach pomocy – wyjaśnia Lazzari. – Szacuje się, że w rzeczywistości liczba przesiedleńców w całym kraju może przekraczać milion”. W kraju liczącym 4,5 mln mieszkańców, oznacza to, że co czwarty Libańczyk został zmuszony do opuszczenia domu. Szacuje się, że 50 tys. osób uciekło za granicę (głównie do Syrii) – tłumaczy.
Bombardowania bez ostrzeżenia
– Wiadomości niestety nie są dobre: sytuacja bardzo się pogorszyła – mówi Lazzari. – Bombardowania są nieustanne i często odbywają się bez ostrzeżenia, zarówno na południu kraju, jak i w dolinie Bekaa, a także w okolicy Bejrutu, w Dahiyeh, na południowych przedmieściach stolicy. Tylko w ciągu ostatnich kilku godzin różne obszary południowe zostały kilkakrotnie zbombardowane, w nocy, o świcie i rano – wyjaśnia.
– Na granicy z Izraelem ewakuowano około stu wsi, zwłaszcza w regionach Baalbek-Hermel, Bekaa, Nabatiyeh, Saida i Tyr, które są najbardziej narażone na walki. Wolontariuszka relacjonuje, że kolumny uciekających cywilów zmierzają w kierunku stolicy, Górnego Libanu i regionów północnych. „Główne drogi komunikacyjne są zatłoczone. Wszędzie widać koczujących ludzi, którzy nie wiedzą, co ich czeka – zauważa Francesca Lazzari.
Brak wystarczających funduszy
Działające w Libanie organizacje pomocowe biją na alarm, że dostępne fundusze nie są wystarczające, aby poradzić sobie z sytuacją, która staje się katastrofą humanitarną. Potrzebne jest znacznie większe wsparcie z zewnątrz. Caritas Libanu ogłosiła stan wyjątkowy i uruchomiła jednostkę reagowania kryzysowego, która koordynuje działania pomocowe z władzami krajowymi, mobilizując wolontariuszy i rozszerzając działania na teren całego kraju. Pomoc koncentruje się przede wszystkim na najpilniejszych potrzebach: dystrybucji ciepłych posiłków, zestawów żywnościowych i artykułów pierwszej potrzeby, takich jak materace, koce i poduszki. Wzmocniono kuchnie społeczne i uruchomiono nowe punkty wydawania posiłków w najbardziej zatłoczonych schroniskach. Jednocześnie w południowym Libanie rozmieszczono mobilne kliniki, aby zapewnić pomoc medyczną i podstawowe leki rodzinom dotkniętym konfliktem.
Świat musi się obudzić
Komunikat Caritas Libanu wskazuje, że „globalna solidarność ma zasadnicze znaczenie dla wsparcia i rozszerzenia ratującej życie sieci pomocy dla osób najbardziej dotkniętych wojną”. W pomoc Libańczykom aktywnie włączyła się również Caritas Polska. Pomimo zaangażowania organizacji humanitarnych sytuacja pozostaje niezwykle krytyczna. Liban, który od lat gości setki tysięcy uchodźców z Syrii i Palestyny i sam przechodzi poważny kryzys gospodarczy i społeczny, stoi w obliczu jednego z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych w swojej najnowszej historii. W związku z tym Caritas Libanu skierowała pilny apel do społeczności międzynarodowej: krajowe i międzynarodowe mechanizmy pomocy humanitarnej są już pod silną presją i bez natychmiastowego wsparcia z zewnątrz coraz trudniej będzie zapewnić pomoc setkom tysięcy osób uciekających przed wojną.
KAI/oprac. FA