W niedzielę, 15 marca, Węgrzy świętowali 178. rocznicę rewolucji z 1848 roku, która była jednym z najważniejszych wydarzeń w historii kraju. W tym roku jednak obchody rocznicowe miały miejsce niespełna miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. Rywalizujące obozy polityczne – partia Fidesz Orbana oraz Tisza Petera Magyara – zorganizowały osobne marsze patriotyczne w Budapeszcie, będące jednocześnie manifestacją siły swoich ugrupowań.
Węgierska Agencja Turystyczna, analizując wstępnie dane z telefonów komórkowych zebrane podczas dwóch pochodów oszacowała liczbę uczestników Marszu Pokoju premiera Viktora Orbana na ok. 180 tys., a Marszu Narodowego partii Petera Magyara – na 150 tys. Szef opozycji podważył jednak wiarygodność tych danych, mówiąc, że „kilka osób zajmujących się szacowaniem wielkości tłumów, w tym byli komendanci policji, powiedziało (mu), że w Marszu Narodowym wzięło udział około pół miliona ludzi”.
W swoim przemówieniu podczas marszu Viktor Orban podkreślił raz jeszcze, że Budapeszt będzie kontynuował swój sprzeciw wobec „wojennych planów” Unii Europejskiej. – Czas, aby Kijów i Bruksela zrozumiały, że nasi synowie nie będą ginąć za Ukrainę, lecz będą żyć dla Węgier – oświadczył. Zapowiedział, że jego celem jest, by Węgry pozostały „wyspą bezpieczeństwa i spokoju w świecie wywróconym do góry nogami”. Opozycji zaś zarzucił służenie interesom Unii Europejskiej i Ukrainy.
Wesprzyj nas już teraz!
Z kolei Peter Magyar stwierdził, że kierowane pod jego adresem oskarżenia o proukraińskość są „nudne, obrzydliwe i niegodne”. Poinformował także, że TISZA opracowuje alternatywny system liczenia głosów z 12 kwietnia, którego wyniki zostaną ujawnione jedynie w przypadku rozbieżności z oficjalnymi danymi Komisji Wyborczej.
W większości obecnych sondaży TISZA wyprzedza Fidesz, a w badaniu firmy Median z lutego br. uzyskała nawet przewagę aż 20 pkt proc. wśród zdecydowanych wyborców. Oznacza to, że po 16 latach Viktor Orban najprawdopodobniej straci stanowisko premiera Węgier.
Źródło: PAP
AF