Minister gospodarki RFN Katherina Reiche ostrzegła w czwartek, że wysokie ceny energii mogą skłonić przedsiębiorstwa do opuszczenia Niemiec. Opowiedziała się zarazem przeciwko podejmowaniu działań nadzwyczajnych.
W obliczu wysokich cen energii, utrzymujących się z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, ze strony części niemieckich krajów związkowych pojawiły się apele do ministerstwa gospodarki o podjęcie działań nadzwyczajnych na poziomie rządu.
Reiche, odnosząc się do tego w czwartek, opowiedziała się przeciwko wprowadzeniu ograniczeń na wzrosty cen benzyny, a także rabatów lub podatków od nadzwyczajnych zysków. – Nie potrzebujemy nadzwyczajnych działań 20 dni po wybuchu wojny – powiedziała polityk reprezentująca CDU.
Wesprzyj nas już teraz!
Wśród współrządzącego w Niemczech SPD wybrzmiewają nieco inne tony. – Jeśli kryzys utrzyma się, to będziemy korygować nasze działania. Jeśli ceny pozostaną wysokie, jeśli presja przeniesie się na inne dobra, takie jak żywność i energia, to wtedy zareagujemy – zapowiadał wiceprzewodniczący frakcji SPD Armand Zorn. Prawdopodobnym mechanizmem jest wprowadzenie dodatkowego podatku od nadzwyczajnych zysków.
Rosnące koszty surowców to konsekwencja zamknięcia cieśniny Ormuz, przez którą zwykle przepływa 20 proc. morskiego transportu ropy naftowej. Gospodarka pozostaje jednym z głównych wyzwań dla kanclerza Friedricha Merza. Po odbiciu po okresie niszczenia gospodarki przez rządowe „obostrzenia” pod pretekstem rzekomej „pandemii Covid-19” Niemcy od kilku lat zmagają się z wyraźnym spowolnieniem wzrostu, sięgającym poziomu stagnacji.
Źródło: PAP / Mateusz Obremski, Berlin
Seria podwyżek na stacjach paliw. Efekt kryzysu czy szukanie szybkiego zarobku?