Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), interpretując przepisy o swobodnym przepływie osób, de facto narzuca państwom określone rozumienie płci, mimo braku wyraźnej podstawy traktatowej – stwierdza Instytut Ordo Iuris. Odnosi się do wyroku w sprawie obywatela Bułgarii, który po przeprowadzce do Włoch zaczął identyfikować się jako kobieta i poddał się terapii hormonalnej.
W 2017 r. wspomniany mężczyzna wystąpił do sądu rejonowego w Starej Zagorze (Bułgaria) o zmianę jego płci metrykalnej w rejestrze stanu cywilnego. Sąd odmówił, wskazując, że, w świetle bułgarskiego prawa, płeć rejestruje się przy urodzeniu na podstawie pierwotnych cech płciowych (wyrok TSUE z 12 marca 2026 r. w sprawie Shipova (C-43/24)).
Bułgarskie prawo nie reguluje procedury korekty płci metrykalnej, ale w praktyce osoby uważające się za „transseksualne” podejmują próby „zmiany płci” w drodze postępowania sądowego, na podstawie ogólnych przepisów o rejestracji stanu cywilnego. Próby te jednak zostały udaremnione. W 2021 r. bułgarski Sąd Konstytucyjny orzekł, że definicja płci jest zdeterminowana przez konstytucję, należy ją rozumieć wyłącznie biologicznie i binarnie (można być tylko kobietą albo mężczyzną) oraz jest ona ustalana przy urodzeniu i ma charakter trwały (nie można jej zmienić). W 2023 r. bułgarski Najwyższy Sąd Kasacyjny orzekł, że prawo bułgarskie nie przewiduje możliwości zmiany danych dotyczących płci, nazwiska i osobistego numeru identyfikacyjnego zawartych w aktach stanu cywilnego.
Wesprzyj nas już teraz!
Jednak rok później ten sam Najwyższy Sąd Kasacyjny wyraził wątpliwości co do słuszności tej wykładni i dlatego postanowił zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, czy jest ona zgodna z prawem Unii. Z uwagi na ograniczenia wynikające z podziału kompetencji między Unię a państwa członkowskie, NSK zawęził swoje pytanie do przypadku, w którym osoba domagająca się „zmiany płci” chce się przeprowadzić z jakiegoś państwa członkowskiego do Bułgarii.
W 2026 r. TSUE orzekł, że prawo Unii wymaga umożliwienia tzw. zmiany płci na żądanie osoby, która podróżuje z jednego państwa członkowskiego do drugiego, nawet jeśli konstytucja krajowa definiuje płeć w sposób biologiczny. TSUE wywiódł taki wniosek z dwóch przepisów prawa unijnego:
Art. 21 Traktatu o funkcjonowaniu UE:
1. Każdy obywatel Unii ma prawo do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium Państw Członkowskich, z zastrzeżeniem ograniczeń i warunków ustanowionych w Traktatach i w środkach przyjętych w celu ich wykonania.
2. Jeżeli dla osiągnięcia tego celu działanie Unii okazuje się konieczne, a Traktaty nie przewidują niezbędnych kompetencji, Parlament Europejski i Rada, stanowiąc zgodnie ze zwykłą procedurą ustawodawczą, mogą wydać przepisy ułatwiające wykonywanie praw określonych w ustępie 1.
3. W takich samych celach, jak te określone w ustępie 1, i jeżeli Traktaty nie przewidują uprawnień do działania, Rada, stanowiąc zgodnie ze specjalną procedurą ustawodawczą, może przyjąć środki dotyczące zabezpieczenia społecznego lub ochrony socjalnej. Rada stanowi jedno myślnie po konsultacji z Parlamentem Europejskim.
Art. 4 ust. 3 dyrektywy nr 2004/38: Państwa Członkowskie, działając zgodnie ze swoimi przepisami, wydają i odnawiają swoim obywatelom dowód tożsamości i paszport, potwierdzających ich przynależność państwową.
W ocenie Ordo Iuris, orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej to zła wiadomość dla państw przywiązanych do swojej tradycji konstytucyjnej. Po pierwsze, TSUE potwierdził swój wcześniejszy pogląd o absolutnym prymacie prawa UE, co oznacza, że ma ono jego zdaniem pierwszeństwo nawet przed konstytucjami krajowymi – mimo że nie wynika to wyraźnie z żadnego przepisu traktatowego. Po drugie, TSUE nałożył na państwa członkowskie obowiązek ustanowienia procedury zmiany płci metrykalnej. Zarazem pozostawił państwom swobodę co do określenia szczegółowych warunków przeprowadzenia takiej zmiany. Do czasu uregulowania tej kwestii sądy bułgarskie mogą poczuć się upoważnione przez TSUE do „korekty” płci w drodze własnych orzeczeń, z powołaniem się tylko na przepisy prawa UE.
Formalnie orzeczenie TSUE ogranicza się tylko do obywateli UE i ma ono umożliwić im korzystanie z tzw. swobody przepływu osób i członków ich rodzin wynikającej z art. 21 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. W praktyce jednak ono łatwo może zostać rozszerzone na wszystkie osoby, które przeprowadziły tzw. zmianę płci, domagające się uznania ich tożsamości przez państwo. Pokazuje to ten przypadek – obywatel Bułgarii wysuwa wobec jej władz roszczenie w sprawie należącej do wyłącznej kompetencji państw członkowskich, a jurysdykcja TSUE jest uzasadniona wyłącznie dlatego, że formalnie występuje on jako mieszkaniec Włoch myślący o powrocie do swojego kraju ojczystego. Nietrudno wyobrazić sobie w przyszłości sytuacje, w której obywatele danego państwa będą wyjeżdżali do kraju sąsiedniego tylko po to, aby stamtąd zgłosić roszczenie o uznanie zmiany ich płci metrykalnej, z powołaniem się na unijne przepisy o swobodzie przemieszczania się.
Instytut Ordo Iuris podkreśla, że, choć Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej formalnie powołuje się w swoim orzeczeniu na konkretne przepisy prawa UE, to w ich tekście nie ma podstawy do wprowadzenia obowiązku umożliwienia tzw. zmiany płci. Prawo Unii nie definiuje pojęcia płci, a kompetencja ta należy do państw członkowskich. Tymczasem TSUE tylnymi drzwiami narzuca państwom uniwersalną definicję płci jako konstruktu społeczno-kulturowego, oderwanego od kryteriów biologicznych.
Źródło: Instytut Ordo Iuris, KAI
Genderyzm – ludzie, nauka czy ideologia? Korzenie genderowej rewolucji seksualnej #1