Dzisiaj

Nie możemy milczeć. Amerykański weteran wzywa do kwestionowania wojny przeciwko Iranowi

(EPA/WILL OLIVER / POOL Dostawca: PAP/EPA.)

Chociaż „jako żołnierze, marynarze, lotnicy i marines jesteśmy szkoleni, aby bez wahania i dyskusji przyjmować oraz wykonywać rozkazy”, to „w tej chwili coraz więcej Amerykanów ginie w nowej wojnie, kolejnym konflikcie, który rozpoczął się poza umocowaniem Konstytucji, której przysięgałem bronić. Nie jesteśmy nikomu winni milczenia, podczas gdy kolejne pokolenie jest wysyłane na tamten świat”. Weterani nie powinni milczeć, lecz zadawać niewygodne pytania, kwestionujące zasadność prowadzenia wojny przeciwko Iranowi – wskazuje weteran walk w Afganistanie, sierżant w st. spocz. Dan McKnight, prezes organizacji Bring Our Troops Home.

Jest on autorem listu otwartego, wyrażającego wsparcie dla Joe Kenta, byłego szefa zwalczania terroryzmu w kraju, który niedawno podał się do dymisji, nie godząc się na prowadzenie wojny na Bliskim Wschodzie.

McKnight przypomina, że chociaż fundamentalna zasada życia wojskowego i integralna część sprawnie funkcjonującego oraz skutecznego łańcucha dowodzenia wymaga od żołnierzy posłuszeństwa – „naszym zadaniem jest wypełnianie misji, a nie jej kwestionowanie” – to jednak ta „kultura posłuszeństwa towarzyszy nam również po zdjęciu munduru”. Dodaje, że „posłuszeństwo podczas prowadzenia niewypowiedzianych wojen w odległych miejscach rozciąga się na ciszę po powrocie do domu i po pogrzebie przyjaciół”, a tak nie powinno być.

Wesprzyj nas już teraz!

Przypomniał postać żołnierza piechoty morskiej, który „nie wybrał cichej emerytury”. Chodzi o Smedley’a Butlera, dwukrotnie odznaczonego Medalami  Honoru, który osiągnął najwyższy stopień generała, walcząc w ponad sześciu krajach na całym świecie, w tym na Filipinach podczas wojny filipińsko-amerykańskiej, w Chinach w czasie powstania bokserów, w Ameryce Łacińskiej oraz na Karaibach w czasie wojny bananowej, a także we Francji podczas I wojny światowej. W chwili śmierci był najbardziej odznaczonym żołnierzem piechoty morskiej w historii swojego kraju.

Po odejściu w stan spoczynku generał major Butler dał się poznać jako zdeklarowany krytyk awanturnictwa wojennego, będącego między innymi wynikiem podżegania do niej przez korporacje realizujące swoje interesy. Mówił, że „My, Amerykanie, którzy będziemy bronić naszej flagi, powinniśmy mieć głos w sprawie tego, gdzie jest ona wywieszana”. Przez swoje orędownictwo antywojenne na różnych marszach i wiecach spotkał się z lekceważeniem oraz wyśmiewaniem przez rząd i prasę korporacyjną.

„Dziś ten sam los spotyka innego żołnierza” – pisze McKnight, wskazując na Joe Kenta, który służył 20 lat w Zielonych Beretach, biorąc udział w 11 misjach bojowych podczas globalnej wojny z terroryzmem. Żołnierz odznaczony Złotą Gwiazdą, stracił żonę Shannon w Syrii w 2019 roku. Niedawno zaś zrezygnował ze stanowiska dyrektora Narodowego Centrum Zwalczania Terroryzmu USA, sprzeciwiając się wojnie USA z Iranem.

Z tego powodu nazywany jest zdrajcą, jego zasługi są pomniejszane. On sam jest wyśmiewany przez najbardziej wpływowe osobistości w polityce i mediach.

„Jako prezes organizacji Bring Our Troops Home – pisze McKnight – proszę moich towarzyszy broni, aby przerwali milczenie. Zadajcie na głos te same pytania, które zadawaliście sobie i swoim towarzyszom broni prywatnie. Zasłużyliście na to prawo bardziej niż ktokolwiek inny, krwią, potem i łzami”.

Weteran „zażądał” od innych weteranów, aby mieli odwagę kwestionować zasadność prowadzonej obecnie wojny przeciwko Iranowi. „Zadaję te pytania od lat. Dlaczego uzasadnienie tych wojen ciągle się zmienia? Dlaczego misja ciągle się rozszerza? Dlaczego koszty zawsze spadają na nas? Dlaczego w Waszyngtonie nigdy nie ma odpowiedzialności?”.

Autor listu otwartego wyrażającego wsparcie dla Kenta wskazuje, że nikt nie ma lepszego wglądu w toczone wojny, jak sami żołnierze „z pierwszej ręki”, a nie analitycy think tanków, komentatorzy telewizji kablowej czy biurokraci z Waszyngtonu.

Oczekuje, że amerykańscy weterani przeciwstawią się wojnie, wyrażą głośno swoje stanowisko, gdyż „​​przedłużające się milczenie” obecnie „jest prawdziwą hańbą”.

„W tej chwili coraz więcej Amerykanów ginie w nowej wojnie, kolejnym konflikcie, który rozpoczął się poza umocowaniem Konstytucji, której przysięgałem bronić. Nie jesteśmy nikomu winni milczenia, podczas gdy kolejne pokolenie jest wysyłane na tamten świat. Joe Kent zabrał głos, ponosząc ogromne koszty osobiste i zawodowe. To nie jest radykalizm ani antyamerykanizm. To uczciwość, coś, co kiedyś lepiej rozpoznawaliśmy w tym kraju”, czytamy. I dalej: „Wzywam moich współweteranów – niezależnie od rodzaju wojska, okresu służby czy obecnej afiliacji politycznej – do dołączenia swoich nazwisk do tego oświadczenia. Nie jako poparcie dla jakiejkolwiek partii czy konkretnego programu, ale jako deklaracji solidarności z Joe Kentem i jego ostatecznym przełamaniem milczenia, które zbyt wielu z nas znosiło zbyt długo”.

Pod listem podpisy złożyli, oprócz autora, pułkownik (w st. spocz.) dr Douglas Macgregor, były starszy doradca Departamentu Obrony, podpułkownik (w st. spocz.) Daniel L. Davis, kapitan (w st. spocz.) Matthew Hoh, weteran wojny w Iraku, który zrezygnował ze stanowiska w Departamencie Stanu w Afganistanie w proteście przeciwko eskalacji wojny w 2009 roku.

Źródło: theamericanconservative.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 78 455 zł cel: 500 000 zł
16%
wybierz kwotę:
Wspieram