Dzisiaj

Gdzie jest prawdziwy Mesjasz? Ks. Skrzypczak o chrześcijańskich syjonistach i ich sojuszu Izraelem

(PCh24TV)

Istnieją przynajmniej dwie religie, dwie grupy ludzi wierzących na świecie, którzy czekają na przyjście Mesjasza. My, chrześcijanie, czekamy na powtórne przyjście Mesjasza, a wiemy, że są ludzie, którzy nie przyjęli Chrystusa jako Mesjasza i wciąż na niego czekają. Czy to jest to samo oczekiwanie? Na to, i inne pytania red. Krystiana Kratiuka, odpowiadał gość Klubu Polonia Christiana w Krakowie, ks. prof. Robert Skrzypczak.

 Jak zauważył kapłan, pytanie o Mesjasza zawsze jest ważne, bo Mesjasz to definitywna interwencja Boga w historię,  to przedmiot największej obietnicy Boga w historii zbawienia. Zaś samo słowo w języku hebrajskim znaczy namaszczony.

Na początku w Starym Testamencie namaszczone były przedmioty, które były używane do liturgii. Potem także w historii Izraela namaszczani byli kapłani, królowie i także namaszczonymi byli nazywani prorocy, chociaż nigdy nie byli fizycznie namaszczani w sensie wylewania oleju na ich głowę. Dlatego też z czasem, kiedy prorocy obwieszczali definitywne wtargnięcie Boga w historię, definitywne objawienie się mocy Boga, spełnienie się wszystkich obietnic, mówili, że one będą skoncentrowane właśnie w tym kimś, kto jest nazywany namaszczonym, czyli Mashiach Yahweh, namaszczonym Boga, po grecku Chrystus, oczekiwano, że tym Mesjaszem będzie jednocześnie i król, i będzie jednocześnie kapłan – mówił.

Wesprzyj nas już teraz!

Jak zauważył ks. Skrzypczak, Jezus, kiedy przyszedł na ziemię, był bardzo ostrożny z tym tytułem, ponieważ w czasach, kiedy się pojawił, ten tytuł już obrósł wieloma oczekiwaniami, nadziejami.

Były środowiska, które oczekiwały, że Mesjasz pojawi się w postaci politycznego wybawcy Izraela, bo Izraelici wtedy znajdują się pod okupacją Rzymian. Były także grupy wyznawców jedynego Boga związanych ze wspólnotą Kumra nad Morzem Martwym, którzy też oczekiwali Mesjasza jako kapłany i króla jednocześnie. Więc Jezus chętniej do siebie używał tytułu Syn Człowieczy, albo czasami Syn Boga. Mesjasz bardziej był używany przez ludzi, którzy go rozpoznawali – mówił gość Klubu Polonia Christiana.

Jak zauważył, głównym przedmiotem naszej wiary, jest to, że Bóg definitywnie wypowiedział się poprzez swojego Mesjasza, że ten Mesjasz został posłany na ziemię i nawet jeśli spodziewano się, że Mesjasz będzie wyjątkowym nauczycielem, czy nawet w tej roli króla, następcy Dawida z rodu Judy, to absolutnym zaskoczeniem, wyjściem poza wszelkie oczekiwania było to, że Mesjasz Boga okaże się Synem Boga, okaże się prawdziwym Bogiem.

Dlatego też całe dzieje chrześcijaństwa, to są z jednej strony ci, którzy rozpoznają w Jezusie prawdziwego Mesjasza i przy okazji także Zbawiciela i Boga i powierzają Mu życie, i doświadczają mocy Mesjasza. Dlatego też Kościół jest wspólnotą ludzi żywych, którzy otaczają się jak powój wokół Mesjasza, prawdziwego Zbawiciela, czerpiąc z niego siły, dlatego Kościół jest nazywany ludem mesjanicznym – podkreślił ks. Skrzypczak.

Ale jednocześnie są tacy, którzy Jezusa jako Mesjasza deprecjonują, odrzucają, nawet Go zwalczają. – Wiemy, że to się skoncentrowało nie tylko na krzyżu, kiedy wielu odrzucało Chrystusa, gardziło Nim, mówili, jeśli jesteś prawdziwym Synem Boga, stąp z krzyża, to uwierzymy w Ciebie. Albo po zmartwychwstaniu; dowiadujemy się, że z jednej strony Jezus posyła świadków swojego zmartwychwstania, a z drugiej strony ogromna ilość pieniędzy idzie na propagowanie pogłoski o tym, że ciało Jezusa zostało wykradzione i że zmartwychwstanie to jest wielkie oszustwo. I, jak wskazuje Ewangelia, do dzisiaj ta pogłoska się rozchodzi i jesteśmy tego świadkami.

Jak przypomniał ks. Skrzypczak, francuski literat, André Malraux, głosił, że XXI wiek będzie wiekiem religii, albo go nie będzie wcale. Wydawało się to dziwne, bo świat zmierza w stronę laicyzmu. Tymczasem okazało się, że dziś świat nie tylko staje się religijny, ale jest napęczniały religią. – Religia staje się dynamitem, dynamizmem. Dzisiaj byłoby trudno zrozumieć politykę, geopolitykę, to co się dzieje na świecie, jeśli byśmy wyeliminowali religię. Nie będziemy nic rozumieć. I jesteśmy dzisiaj w takim punkcie tego powracającego nieustannie pytania o Mesjasza. Bo wiemy, że w tym momencie Izrael przeżywa swój moment, taki podniecenia, które oni sami, przynajmniej pewna część Żydów wiąże z przekonaniem, że Mesjasz już nadchodzi i to wszystko pociąga za sobą określone konsekwencje – mówił.

Ale podobnie dzieje się w świecie islamu, gdzie funkcjonuje Mahdi, jako odpowiedni Mesjasza w świecie żydowskim. Ale równocześnie także i na zlaicyzowanym zachodzie widać mesjańską nadzieję na zbawienie świata, z tym, że tu nadzieje pokłada się w rewolucji informatycznej. – Jeśli mówiliśmy o Żydach – to centrum Jerozolima, o szyityzmie – to centrum Teheran. A jeśli chodzi o ten nowy mesjanizm, taki laicystyczny, poznowoczesny, informatyczny, nieludzki – to centrum nazywa się Dawos. I można byłoby jeszcze mnożyć te informacje na temat geografii pytania dotyczącego, gdzie jest Mesjasz – mówił ks. Skrzypczak, zastanawiając się skąd bierze się to pytanie?

A jak ocenił, im bardziej świat chrześcijański staje się postchrześcijański, czyli im bardziej na oczach świata chrześcijanie gardzą, lekceważą swojego Mesjasza, to widać na zachodzie sprzedawane kościoły, zamieniane na centra go-go, na centra fitness klubu, na hotele, piękne księgi o chrześcijańskim Mesjaszu, jedynym zbawicielu wyprzedawane są na kilogramy, bez szacunku.

Jeśli widzimy świat zachodni, który odwraca się plecami od swojego Mesjasza, który od 2 tys. lat jest uznawany za jedynego Mesjasza, tym bardziej to prowokuje i wzmaga pytanie o alternatywnego Mesjasza i tym bardziej wzmaga się ta pretensja ze strony różnych środowisk, żeby nie tylko ogłosić swojego alternatywnego Mesjasza, ale go w jakiś sposób narzucić światu – dodał.

Chrześcijański syjonizm, Izrael i oczekiwanie na Mesjasza

Jak dopytywał Krystian Kratiuk, wskazując m.in. na szczególnie widoczne w USA zjawisko tzw. chrześcijańskiego syjonizmu i literalnie odczytywanie Księgi Rodzaju, czy możliwe jest, by chrześcijanie mogli widzieć w Chrystusie tego samego Mesjasza, na którego czekają wyznawcy judaizmu w Izraelu? Czy oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa da się połączyć z oczekiwaniem Żydów?

W ocenie ks. Skrzypczaka, w myśleniu, zwłaszcza ewangelikalnych Amerykanów, kryje się spora ilość błędów teologicznych, albo takich wynikających z niewystarczająco uważnego czytania całego Pisma Świętego.

Dzisiaj się mówi, że tych Amerykanów ewangelikalnych, którzy są przejęci ideą syjonizmu, czyli krótko mówiąc, są gotowi wspierać, współpracować z Izraelem politycznym, w celu spełnienia oczekiwań czy nadziei żywionych przez tychże Izraelitów, to dotyczy odbudowania Nowej Trzeciej Świątyni w Jerozolimie. To dotyczy także odzyskania ziemi, która jest ziemią ich rzekomo obiecaną – mówił.

Zamów książkową wersję Kwartalnika PCh24.pl i dowiedz się więcej o chrześcijańskim syjonizmie

Kapłan przypomniał wypowiedź ambasadora Stanów Zjednoczonych w Izraelu, który powoływał się na obietnicę złożoną Abrahamowi, że Izraelowi należą się tereny od Nilu aż do Eufratu. A jak zauważył, w amerykańskich ruchach ewangelikalnych jest nawet 20-40 milionów osób, które sprzyjają planom geopolitycznym i religijnym Izraela syjonistycznego.

Skąd się bierze ta otwartość, czy ta chęć wspierania syjonizmu izraelskiego? Otóż główna część protestantyzmu amerykańskiego wzięła się z tzw. purytanizmu, czyli pewnego ruchu, który wyłonił się z anglikanizmu, mającego na celu jakby oczyszczenie wiary protestanckiej z wszelkich naleciałości papistycznych, imperialnych, europejskich, katolickich, a ostatecznie to się skończyło efektem, który się nazywa dechrystianizacją chrześcijaństwa, czyli zafascynowaniem się przede wszystkim lekturą Starego Testamentu.

Te środowiska godzą wiarę w Jezusa, jako jedynego Mesjasza, z Mesjaszem, który jest obecnie przedmiotem rozpalającym do wojny Izrael. Im wydaje się, że jeśli będą sprzyjać Izraelowi, to w ten sposób przyspieszą obiecany powrót Pana Jezusa na ziemię. Przy czym nieporozumienie polega na tym, że jest wielkie prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że jedni i drudzy mają na myśli zupełnie innego Mesjasza. Ale cały czas próbują się umacniać w przekonaniu, że jednak chodzi o tego samego Mesjasza, bo posługujemy się tą samą Biblią.

Jeśli byśmy weszli w szczegóły ruchu syjonistycznego, tego po stronie Izraela, zobaczymy, że to wyobrażenie Mesjasza nie dotyczy Jezusa. Jezus jest jakby w tej chwili w pozycji wroga ruchu mesjanistycznego. Bo jeśli syjonistyczni Żydzi dzisiaj dążą do odbudowania nowej, trzeciej świątyni w Izraelu, to jak to się ma z zapowiedzią Jezusa, że kamień na kamieniu nie pozostanie ze świątyni. Sam Jezus przecież powiedział: zburzcie tę świątynię, a ja ją zbuduję na nowo. A więc to Chrystus buduje nową świątynię. I od samego początku w Kościele było przekonanie, że Chrystus wybudował nową świątynię, jako swoje mistyczne ciało, czyli ta świątynia jest zlokalizowana w chrześcijańskiej wspólnocie Kościoła, a więc także w naszej egzystencji, w naszym życiu. Tutaj Bóg umieścił swój nowy kult i tutaj poszukuje swoich prawdziwych czcicieli, którzy będą mu oddawać hołd w duchu i prawdzie, co Jezus też wyjaśnił bezpośrednio Samarytance przy studni Jakubowej (…) dlatego też obietnica Chrystusa i zapowiedź Chrystusa idzie wbrew oczekiwaniom Żydów. Więc z teologicznego punktu widzenia ten alians jest mało zrozumiały. To przymierze między chrześcijanami ewangelikalnymi oraz Żydami syjonistycznymi w Izraelu bierze się z pewnego nieporozumienia, ale z tego nieporozumienia czerpią dzisiaj Żydzi, dlatego że Izrael ma ogromny wpływ na władzę, która jest w Stanach Zjednoczonych – dodał.

Zachęcamy do wysłuchania całego wystąpienia ks. prof. Roberta Skrzypczaka – tylko na kanale PCh24TV:

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(2)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie