– Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest jedynie wydarzeniem z odległej przeszłości. Także i my jesteśmy dziś wezwani, by odradzać się wciąż na nowo, by zmartwychwstawać – mówi ks. prof. Józef Naumowicz z Wydziału Nauk Humanistycznych UKSW.
Czym byłby Kościół bez tajemnicy Zmartwychwstania?
Nie miałby racji istnienia. „Próżna byłaby nasza wiara, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał” – mówi św. Paweł. Wszystko, czym Kościół jest – sakramenty, liturgia, głoszenie Słowa – ma sens tylko dlatego, że Chrystus zmartwychwstał i jest z nami obecny aż do skończenia świata. Jest obecny w znakach sakramentalnych, w swym słowie i w nas. Zmartwychwstanie Jezusa nie jest wydarzeniem zamkniętym w przeszłości. To dziś Chrystus umiera, dziś zmartwychwstaje. Św. Leon Wielki mówił, że „męka Jezusa trwa do końca świata”. Trwa też Jego zmartwychwstanie. Jezus żyje i działa dziś – na tym polega zmartwychwstanie. Wielkanoc to zatem nie tylko doroczne święto wiosny czy rodzinna tradycja przy stole. To serce chrześcijaństwa- tajemnica, wokół której przez dwa tysiące lat koncentrowało się życie Kościoła, chrześcijańska liturgia i duchowość.
Wesprzyj nas już teraz!
Jak świętowano Wielkanoc w pierwszych wiekach Kościoła?
To było absolutne centrum roku liturgicznego. Wyobraźmy sobie trzy pierwsze wieki chrześcijaństwa, gdy nie ma jeszcze Bożego Narodzenia, nie ma dorocznych świąt maryjnych ani żadnych innych. Jest tylko jedno wielkie święto w ciągu roku: Wielkanoc i następujące po niej pięćdziesiąt dni później Zesłanie Ducha Świętego. Okres między tymi dwoma świętami był bardzo radosny – synody nakazywały, by wtedy modlić się wyłącznie na stojąco, nie klękać. Istniało też święto cotygodniowe: niedziela, dzień Pański, czyli dzień Chrystusa zmartwychwstałego, będący za każdym razem małą Wielkanocą.
Sercem obchodów była Wigilia Paschalna, długie całonocne czuwanie, które poprzedzało poranek Zmartwychwstania. Liturgię rozpoczynano w sobotę po zachodzie słońca – według tradycji biblijnej był to czas należący do niedzieli wielkanocnej. Obejmowała ona długie i liczne czytania biblijne, śpiew psalmów i hymnów. Gdy wierni zgromadzeni w kościele modlili się, katechumeni – wtedy byli to przeważnie dorośli – przyjmowali chrzest w baptisterium podczas przejmującej ceremonii wyrzeczenia się zła, wyznania wiary, wejścia do basenu chrzcielnego. Podniosły charakter miał moment, w którym nowo ochrzczeni – wszyscy w białych szatach – byli wprowadzani przez biskupa z baptysterium do kościoła, a zgromadzeni na modlitwie wierni witali ich uroczyście. Cieszyli się, że nowa grupa neofitów dołącza do ich wspólnoty. Potem, już nad ranem, sprawowano wspólną Eucharystię. Dziś także, podobnie jak miało to miejsce w starożytności, Wigilia Paschalna jest uprzywilejowanym czasem przyjęcia sakramentów wtajemniczenia przez dorosłych. Na przykład we Francji w tym roku w tę Wielką Noc przyjmie chrzest ponad 21 tysięcy nawróconych dorosłych. My wszyscy natomiast podczas liturgii Wigilii Paschalnej odnowimy nasze przyrzeczenia chrzcielne.
Jakie najdawniejsze świadectwa obchodów Wielkiego Tygodnia zachowały się do naszych czasów?
Najdokładniej opisała je w swym „Itinerarium” Egeria – hiszpańska pątniczka, która przebywała w Ziemi Świętej w latach 381–384. Kluczową zasadą obchodów w Jerozolimie była tzw. liturgia stacyjna: każde nabożeństwo odbywało się w innym, konkretnym miejscu świętym, tam, gdzie dane wydarzenie miało rzeczywiście miejsce. Lud Boży wraz z biskupem przemierzali te same drogi, które przeszedł Chrystus. W Niedzielę Palmową gromadzono się na Górze Oliwnej, tam odczytywano słowa Ewangelii o wjeździe Jezusa do Jerozolimy. I rozpoczynała się procesja — do dziś najdokładniej opisana procesja palmowa starożytności. Wędrowali dorośli, ale także dzieci, nawet niemowlęta są niesione na ramionach. Wszyscy trzymali gałązki palm i oliwek. Biskupa prowadzili zgromadzeni wierni śpiewający „Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie”, aż docierali na Golgotę. I tak w kolejne dni. Gdy w środę kapłan czytał Ewangelię o zdradzie Judasza, jak pisała Egeria, „podnosił się taki lament i płacz całego ludu, że mogło go usłyszeć całe miasto”. W czwartek, około godziny 23, wszyscy udawali się na Górę Oliwną, gdzie była czytana Ewangelia o Ostatniej Wieczerzy. Potem już w Ogrodzie Oliwnym, po wysłuchaniu Ewangelii o pojmaniu Jezusa „lud płakał tak głośno, że słychać go, powiadają, w samym mieście”. W Wielki Piątek odbywała się długa adoracja relikwii Krzyża, potem następowały liczne czytania, śpiew psalmów i hymnów. Liturgia Wigilii Paschalnej miała ustaloną strukturę: Eucharystię poprzedzały czytania biblijne i chrzest. Według relacji Egerii, wierni nie byli biernymi obserwatorami, ale śpiewem, płaczem, całonocnym czuwaniem, udziałem w procesji, nie nazywanej jeszcze wówczas Drogą Krzyżową, włączali się w sprawowanie liturgii.
Wspomniane praktyki pomagały przygotować się do Świąt Wielkiej Nocy i lepiej przeżyć wielką tajemnicę przejścia ze śmierci do życia. Już w III wieku w Kościele zaczęto obchodzić trwający czterdzieści dni Wielki Post. Powszechne stały się obchody „triduum paschalnego”. Po raz pierwszy wyrażenie to spotkamy u św. Augustyna. W średniowieczu, w okresie wypraw krzyżowych na Zachodzie narodziła się tradycja Drogi Krzyżowej, a także tworzenie grobów wielkopiątkowych. Ogromne bogactwo liturgicznych treści miało pomóc w przeżyciu największego misterium naszej wiary, doświadczyć jego głębi i mocy.
Wielkanoc nie ma stałej daty. W jaki sposób doszło do jej ustalenia?
Stałą datę ma Pascha hebrajska – zawsze przypada na 14–15 dzień Nisan, pierwszego miesiąca w kalendarzu żydowskim – czyli w pierwszą wiosenną pełnię Księżyca. Była to stała data w kalendarzu księżycowym, którym posługiwali się Żydzi. Jest ona natomiast zmienna w kalendarzu rzymskim, czyli słonecznym, którym posługują się chrześcijanie. Obchodzona jest w marcu lub kwietniu. Kościół zachowuje tę biblijną zasadę wyznaczania święta według kalendarza księżycowego, bowiem Chrystus umarł i zmartwychwstał podczas żydowskich świąt Paschy. Nie świętuje jednak Wielkanocy w dowolny dzień tygodnia, gdy przypada Pascha żydowska, ale zawsze w niedzielę – bowiem Chrystus zmartwychwstał w pierwszym dniu po szabacie.
Są jednak w świecie chrześcijańskim różnice w terminach obchodów Świąt Wielkanocnych?
Największe wynikają ze stosowania dwóch kalendarzy: juliańskiego i gregoriańskiego. Pierwszy jest wierną kontynuacją kalendarza stworzonego pod auspicjami Juliusza Cezara, drugi powstał w wyniku reformy papieża Grzegorza XIII w 1582 roku. Ten drugi, lepiej zsynchronizowany z astronomicznym rokiem słonecznym, przyjęły Kościoły katolickie i protestanckie. Kościoły wschodnie zasadniczo pozostały w liturgii przy kalendarzu juliańskim. Różnica między oboma kalendarzami wynosi obecnie 13 dni. Obecnie Kościoły posługujące się kalendarzem gregoriańskim obchodzą Wielkanoc najpóźniej 25 kwietnia, inne nawet na początku maja.
Czy ta rozbieżność dat mogłaby zostać kiedyś przezwyciężona?
Oczywiście, że tak. Rozmowy ekumeniczne na ten temat toczą się od kilku dziesięcioleci. Padają dwie propozycje: przyjęcie wspólnego systemu obliczeń przez wszystkie Kościoły albo ustalenie stałej daty – na przykład pierwszej lub drugiej niedzieli kwietnia. Ta druga opcja ma tę wadę, że zrywa z biblijną tradycją kalendarza księżycowego, głęboko zakorzenioną w Piśmie Świętym. Trzeba ufać, że do porozumienia w końcu dojdzie. Wspólna Wielkanoc byłaby przecież wymownym znakiem jedności Kościoła – widocznym dla całego świata gestem, że chrześcijanie świętują to samo i razem.
W pieśni wielkanocnej „Witaj dniu uroczysty” jest piękna fraza: „zbudzony świat cały zmartwychwstałego Pana wita zmartwychwstały”. Wielkanoc to też święto natury?
To fakt, że kalendarz liturgiczny nie jest oderwany od kalendarza naturalnego, wręcz przeciwnie, jest w niego wpisany. Już w tradycji żydowskiej Pascha łączyła się z nadejściem wiosny, była świętem odrodzenia i – według tradycji – rocznicą stworzenia świata. Chrześcijaństwo przejęło tę symbolikę i nadało jej nową głębię. Na półkuli północnej, na której żyjemy, przełom marca i kwietnia to czas, w którym przyroda budzi się do życia po zimowym uśpieniu. Ta symbolika – otwierające się pąki, powracające światło, przełamanie zimowej martwoty – staje się niemal ikoną paschalnej tajemnicy: śmierci, z której wyłania się nowe życie. Przyroda nie tłumaczy Zmartwychwstania, ale pomaga je poczuć.
Skoro mamy do czynienia z tą samą tajemnicą, dlaczego Wielki Tydzień wygląda tak różnie w Polsce, Hiszpanii czy kościołach wschodnich?
To jest bogactwo Kościoła powszechnego, który przemawia językiem różnych kultur i tradycji, jeśli chodzi o zewnętrzną oprawę obchodów i różnorodność praktyk. W tradycji polskiej zrodziły się Gorzkie Żale, niezwykły wystrój Grobów Pańskich i czuwań przy nich, bogate misteria pasyjne, na przykład w Kalwarii Zebrzydowskiej, niespotykana gdzie indziej tradycja święcenia pokarmów w Wielką Sobotę czy wreszcie procesja rezurekcyjna, która tradycyjnie odbywa się o świcie w niedzielę wielkanocną.
Bogate tradycje ma wiele krajów, które obejmują, jak w Hiszpanii czy Ameryce Łacińskiej, okazałe misteria pasyjne. W Kościołach wschodnich nie używa się figur, nie ma więc grobu Pana Jezusa, ale jest płaszczanica – wielkie płótno z wyhaftowanym lub namalowanym wizerunkiem Chrystusa złożonego w grobie, otaczane kwiatami i niesione w procesji. Inna forma – ta sama tajemnica.
Co jest zatem istotą Wielkanocy?
Tajemnica Odkupienia – przejście Jezusa Chrystusa ze śmierci do życia. Ale też coś, co dzieje się tu i teraz: nasze własne odrodzenie duchowe. Zmartwychwstanie Chrystusa nie jest jedynie wydarzeniem z odległej przeszłości. Jest zaproszeniem. Także i my jesteśmy dziś wezwani, by odradzać się wciąż na nowo – by zmartwychwstawać.
Rozmawiała Joanna Herman (UKSW)
***
Ks. prof. dr hab. Józef Naumowicz – wykładowca na Wydziale Nauk Humanistycznych na UKSW. Znawca historii wczesnego chrześcijaństwa i późnego antyku, także historii Bizancjum i starożytnej Armenii, birytualista, duszpasterz Ormian w Polsce, autor wielu książek, m.in. Geneza chrześcijańskiej rachuby lat, Prawdziwe początki Bożego Narodzenia, Nowa Filokalia, Święta Rodzina z Nazaretu, Niezwykłe objawienia ks. Jerzego Popiełuszki we Włoszech.
Źródło: KAI