W tajemniczej partyturze krzyża rozpoznaje się nuty największej miłości, która nie odwzajemnia zła – mówił o tym kaznodzieja Domu Papieskiego, o. Roberto Pasolini w kazaniu podczas Liturgii Męki Pańskiej, którą w bazylice św. Piotra w Watykanie po raz pierwszy odprawił papież Leon XIV.
Nabożeństwo rozpoczęło się w ciszy. Ojciec Święty, ubrany w czerwony ornat i białą infułę, procesjonalnie podszedł do ołtarza głównego i położył się twarzą do ziemi na znak uniżenia przed Bogiem. Następnie z miejsca przewodniczenia, usytuowanego przy bocznym filarze nawy bazyliki, odczytał modlitwę rozpoczynającą Liturgię Słowa, odprawianą po łacinie. W jej trakcie odśpiewano opis męki i śmierci Jezusa Chrystusa z Ewangelii według św. Jana.
Zgodnie z tradycją homilię tego dnia głosi nie papież, lecz kaznodzieja Domu Papieskiego, którym jest o. Roberto Pasolini. Podkreślił on, iż Krzyż Chrystusa nie jest wydarzeniem przypadkowym ani oderwanym – jest zwieńczeniem całej Jego drogi: życia przeżytego w posłuszeństwie Ojcu i miłości aż do końca.
Wesprzyj nas już teraz!
Szczególną uwagę poświęcił czytanym w Wielkim Tygodniu „pieśniom Sługi Pańskiego” z Księgi proroka Izajasza. Ukazują one postać, przez którą Bóg przynosi zbawienie – cicho, bez przemocy, z niezwykłą łagodnością. Sługa nie niszczy, lecz podtrzymuje dobro, nawet jeśli jest ono kruche i gasnące. Na tej drodze doświadcza jednak trudności: poczucia bezowocności, odrzucenia i wrogości. Światło, które niesie, bywa odrzucane, bo odsłania prawdę o człowieku. Mimo to Sługa nie rezygnuje – przyjmuje cierpienie, nie odpowiadając przemocą. W ten sposób przerywa krąg zła – zaznaczył włoski kapucyn.
Stwierdził, iż proroctwa te wypełniają się całkowicie w Jezusie. On nie tylko je rozumie, ale przeżywa, przemieniając krzyż w wydarzenie zbawienia. Przypomniał, iż świat zna dwie drogi wobec zła: ucieczkę albo odwet. Jezus wybiera trzecią – miłość, która nie odwzajemnia zła.
Kaznodzieja Domu Papieskiego stwierdził, iż żyjemy dziś również w świecie pełnym przemocy, niesprawiedliwości i podziałów. A jednak istnieje cicha rzesza ludzi, którzy wybierają inną drogę: słuchają głosu sumienia, trwają w dobru, nie odpłacają złem za zło. To oni podtrzymują nadzieję i otwierają możliwość innego świata.
„Również nam, tego wieczoru, powierzono partyturę krzyża. Możemy ją przyjąć dobrowolnie, jeśli uznamy, że nie ma żadnej trudnej sytuacji, z którą nie można by sobie poradzić, żadnego winowajcy, na którego trzeba wskazać palcem, żadnego wroga, który mógłby nam przeszkodzić w miłowaniu i służeniu” – powiedział o. Pasolini. Zaznaczył, iż Krzyż „zaprasza nas do osobistej decyzji: by odłożyć «broń» naszych codziennych uprzedzeń, urazów i agresji”.
O. Pasolini wskazał, iż zbawienie świata dokonuje się nie przez siłę ani decyzje polityczne, ale przez ludzi, którzy przyjmują „partyturę” miłości w swoim życiu.
„W czasach takich jak nasze, tak bardzo rozdartych przez nienawiść i przemoc, gdzie nawet imię Boga jest wzywane, by usprawiedliwić wojny i decyzje o śmierci, my, chrześcijanie, jesteśmy wezwani, by zbliżyć się bez lęku, a wręcz «z ufnością», do krzyża Pana, uznając w nim tron, na którym uczymy się panować, oddając swoje życie na służbę innym. Jeśli potrafimy «trwać w wyznaniu naszej wiary», nasze dni będą potrafiły wyrazić pieśni radości i cierpienia, tej tajemniczej partytury krzyża, w której rozpoznaje się nuty największej miłości” – powiedział na zakończenie kaznodzieja Domu Papieskiego.
W rozbudowanej Modlitwie Powszechnej proszono Boga w intencjach całego świata: za Kościół, papieża, wszystkie stany Kościoła, katechumenów, o jedność chrześcijan, za żydów, niewierzących w Chrystusa, niewierzących w Boga, rządzących państwami oraz za strapionych i cierpiących.
Następnie odbyła się adoracja krzyża, procesjonalnie wniesionego przez diakona i ustawionego przed ołtarzem głównym bazyliki. Papież (bez butów), diakoni, a następnie kardynałowie i biskupi uczestniczący w liturgii, a także najbliżsi współpracownicy papieża i kilkoro wiernych świeckich podchodzili kolejno, przyklękali i całowali figurę Ukrzyżowanego. Na koniec Leon XIV uniósł krucyfiks, aby mogli go przez chwilę adorować wszyscy zgromadzeni.
Liturgię zakończyła Komunia święta i papieskie błogosławieństwo. Konsekrowane hostie pochodziły z Mszy św. Wieczerzy Pańskiej, odprawionej w Wielki Czwartek, gdyż w Wielki Piątek Kościół katolicki nie sprawuje Eucharystii.
Źródło: KAI