Dzisiaj

Włochy: powstaje serial telewizyjny o św. Karolu Acutisie

(Dobroš, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons)

– To taki chłopak jak my, który wykorzystywał internet, by czynić dobro – mówi Samuele Carrino, który wciela się w rolę słynnego millenialsa ogłoszonego świętym w 2025 roku. We Włoszech zakończyły się zdjęcia do serialu telewizyjnego opowiadającego życie św. Karola Acutisa. Opowieść o chłopaku, który wciąż fascynuje swych rówieśników, nosi tytuł „Mam na imię Karol”.

Reżyserem filmu jest Giacomo Campiotti, znany m.in. z takich telewizyjnych produkcji jak „Ojciec Mateusz”, „Suburra”, „Józef Moscati”, „Bakhita”, czy bijący rekordy popularności młodzieżowy serial „Braccialetti rossi”. Wraz z Carlo Mazzottą jest on również współautorem scenariusza. Za produkcję odpowiada RTI oraz Skipless Italia.

Bezpośrednio zwraca się do widza

Wesprzyj nas już teraz!

Zdjęcia do filmu były kręcone w Lombardii i Umbrii. Pierwsze ujęcia zrealizowano w Mediolanie – mieście, w którym dorastał Karol Acutis. Dużo uwagi poświęcono zdjęciom w Asyżu, będącym sercem jego duchowości. Ostatnie ujęcia z planu filmowego pochodzą z kolei z malowniczych okolic Brianzy, której naturalna cisza wydaje się sprzyjać skupieniu. To właśnie tam kręcone są sceny początkowe: Karol przebywa z przyjaciółmi w wiejskim domu i filmuje ich, gdy opowiadają, jak wyobrażają sobie swoją przyszłość i jacy będą w 2026 roku. Wokół niego znajduje się niewielka grupa nastolatków: nieco powierzchowna dziewczyna (aktorka Nicky Passarella), łobuz (Niccolò Festini) i wykluczony kolega (Stefano Massari). To właśnie spotkanie z Karolem zmieni ich spojrzenie na życie. Reżyser zatrzymuje kamerę na przyszłym świętym, który patrząc prosto w obiektyw, zdaje się bezpośrednio zwracać do widza.

Opowieści, które niosą światło

Karol jest wielkim symbolem, międzynarodową supergwiazdą, ale największym wyzwaniem było zachowanie prawdy o jego świętości, dobroci i hojności, nie wchodząc w wymiar mitu – mówi Giacomo Campiotti. – Staram się nie bać się, gdy wkraczam w te historie, ale zagłębiać się w nie do samego dna. Dzisiaj istnieje ogromna potrzeba opowieści, które niosą światło – wyznaje reżyser, który przez lata stworzył wiele dzieł podejmujących tematykę religijną i życie świętych. Podkreśla, że telewizja potrzebuje takich poruszających produkcji. – Jest widownia, która na nie czeka, która potrzebuje konkretnych wzorców. Opowiadanie o postaciach takich jak Karol oznacza zwracanie się do wszystkich, nie tylko do wierzących – zwraca uwagę Campiotti.

Trzy etapy

Film przedstawia trzy etapy życia przyszłego świętego: sześcioletniego chłopca, już wtedy uważnego i wrażliwego; jedenastoletniego chłopaka, ciekawskiego i bystrego; oraz nastolatka w pierwszej klasie liceum, bardziej dojrzałego i świadomego. – Karol bardzo wcześnie odkrywa Jezusa i to on wprowadza Go do swojej rodziny. Ta miłość skłania go do dawania świadectwa już od najmłodszych lat, nauczając katechizmu na swój sposób, z magnetyczną siłą – wyjaśnia Campiotti. Reżyser dodaje, że prawdziwym wyzwaniem było to, by pokazać chłopca, który otwiera serca innych bez mądrzenia się i osądzania. – Prawdziwą wiarę widać po spokoju, po szczęściu, a Karol był szczęśliwym chłopcem – mówi.

W rolę wkładam całe serce

Przesłanie świętego millenialsa silnie przemawia do odtwórcy tytułowej roli Samuele Carrino, który chodzi obecnie do trzeciej klasy liceum. – Kiedy zaproponowano mi tę rolę, od razu pomyślałem o wielkiej odpowiedzialności. To poważne wyzwanie, ale wkładam w to całe swoje serce – opowiada. Nastoletni aktor, który ma już za sobą kilka znaczących kreacji telewizyjnych, wyznaje, że długo przygotowywał się do obecnej roli. Obejrzałem wiele filmów o Karolu, także tych nakręconych przez niego samego. Aż dostałem gęsiej skórki. Był prostym chłopakiem, ale miał w sobie coś wyjątkowego – podkreśla nastolatek.

Rozbudzić pragnienie i ciekawość

Odtwórca roli Karola wskazuje na aktualność jego przesłania. – Dzisiaj wystarczy niewiele, by kogoś zranić w sieci, a on uczy nas, że media społecznościowe można wykorzystać, by pomagać, by komunikować się w pozytywny sposób – mówi Samuele Carrino. Wśród najbardziej intensywnych scen nakręconych na planie aktor wspomina tę w szpitalu. – Kiedy Karol mówi mamie, że stamtąd już nie wyjdzie. To była bardzo wzruszająca chwila – wyznaje. W pamięci młodego aktora pozostają też najprostsze gesty. – Scena z bezdomnym, niemal bez słów, skłoniła mnie do wielu przemyśleń. Wystarczyły spojrzenia, by wszystko zrozumieć – wspomina.

Mam nadzieję, że widz doświadczy spotkania. Film nie może opowiedzieć wszystkiego, ale może rozbudzić pragnienie, ciekawość – mówi reżyser Giacomo Campiotti. – Świętość jest o wiele bliżej niż nam się wydaje, nie potrzeba spektakularnych gestów. Wystarczy nie poddawać się złu i codziennie wybierać dobro – zauważa.

Pozytywne historie w prywatnej telewizji

Projekt wpisuje się w linię produkcyjną Mediaset, największej prywatnej grupy telewizyjnej we Włoszech, zapoczątkowaną przez Silvio Berlusconiego, której celem jest opowiadanie pozytywnych historii poprzez serię filmów telewizyjnych. A historia Karola Acutisa jest pod tym względem wyjątkowa. – To święty idealny na dzisiejsze czasy. Widać to po ogromnej sympatii, jaką darzy się go na całym świecie – zauważa reżyser. Film pt. „Mam na imię Karol”, to nie tylko opowieść o krótkim i intensywnym życiu. To próba pokazania chłopca, który był jednocześnie zwyczajny i niezwykły. Kogoś, kto do dziś budzi pytania i przyciąga uwagę, wskazując w prosty sposób możliwą drogę.

Źródło: KAI / Avvenire

Nowa aplikacja mobilna o… cudach eucharystycznych i św. Carlu Acutisie

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 83 240 zł cel: 500 000 zł
17%
wybierz kwotę:
Wspieram