Dzisiaj

„National Interest”: Ameryce grozi pyrrusowe zwycięstwo na Bliskim Wschodzie

(fot. YouTube / Associated Press / print screen)

„Ameryka zmierza ku pyrrusowemu zwycięstwu w Zatoce Perskiej” – komentuje prof. James Holmes na łamach „National Interest”. Zdaniem stratega morskiego z J. C. Wylie Naval War College i wykładowcy School of Public nad International Affairs na Uniwersytecie Georgii, Waszyngton może nawet osiągnąć cele taktyczne założone w związku z atakiem przeciwko Iranowi, ale może to doprowadzić do „strategicznej katastrofy w innym miejscu na świecie”.

Holmes przypomniał, że nie można stale zwiększać wysiłków wojennych, bo w końcu doprowadzą państwo do ruiny. Zwycięstwo pyrrusowe ma to do siebie, że wyczerpuje zasoby militarne zwycięzcy, prowadząc ostatecznie do klęski, jeśli nie upadku.

Przywódcy muszą myśleć szerzej i nie zadawalać się jedynie doraźnymi rezultatami prowadzonych działań wojennych. Należy dążyć do osiągnięcia trwałego pokoju przy zaangażowaniu jak najmniejszych sił na polu walki, unikając – jeśli to możliwe – działań wojennych.

Wesprzyj nas już teraz!

Zdaniem wykładowcy Uniwersytetu Georgia, kilkadziesiąt lat temu Stanom Zjednoczonym groziło pyrrusowe zwycięstwo w przypadku wojny na Półwyspie Koreańskim. Ameryka interweniowała w imieniu Korei Południowej, reprezentując koalicję państw zatwierdzoną przez ONZ. Amerykanie ryzykowali wówczas, że utracą zdolność do konkurowania i wygrywania w Europie Zachodniej, ówczesnym najważniejszym teatrze działań podczas zimnej wojny.

Holmes przypomina, że nawet supermocarstwa muszą oszczędzać zasoby. Tymczasem wojnom zawsze towarzyszą koszty bezpośrednie i utracone korzyści. Dlatego tak ważne jest, aby koncentrować się na priorytetach i zrezygnować z wszelkich drugorzędnych zobowiązań, „chyba że obiecują one wyjątkowe korzyści i nie zagrażają głównym zobowiązaniom kraju”.

„Nie ma sensu ryzykować tego, co najważniejsze, dla czegoś, co ma mniejsze znaczenie. Porażka na dużą skalę to nie do zniesienia koszt utraconych możliwości” – przestrzega strateg, dodając, że „Pyrrus z Epiru nigdy nie nauczył się, kiedy przestać walczyć”.

Król Epiru, który żył w III wieku p.n.e. ani „nie rozumiał rozsądnej strategii”, ani kosztów strategicznych braku dyscypliny. „Dowództwo to coś więcej niż tylko surowe umiejętności. Współżołnierze szanowali Pyrrusa. Plutarch, moim zdaniem najlepszy biograf w historii, wspomina, że ​​kartagiński wódz Hannibal – zaliczany do najzdolniejszych dowódców w historii – wychwalał Pyrrusa jako ‘najwybitniejszego ze wszystkich wodzów pod względem doświadczenia i umiejętności’” – zauważa Holmes w artykule, który ukazał się 6 kwietnia na łamach „National Interest”.

Nawet pomimo geniuszu wojskowego, Pyrrus „nigdy nie wiedział, kiedy skonsolidować zyski, a kiedy ograniczyć straty”. Ciągle atakował i ciągle rzucał armię na nowy front walk, wykrwawiając ją i kraj nieustanną walką. Po starciu z armiami rzymskimi w bitwie pod Asculum (279 p.n.e.) miał powiedzieć gratulującym mu towarzyszom: „Jeśli zwyciężymy w jeszcze jednej bitwie z Rzymianami, będziemy całkowicie zrujnowani”.

Asculum było pierwszym „pyrrusowym zwycięstwem”. Mimo zwycięstwa operacyjnego i taktycznego, poniesiono porażkę strategiczną. Wróg szybciej zregenerował siły i odrobił straty.

Profesor nawiązując do historii chce zwrócić uwagę ekipie Donalda Trumpa, że pomimo ewentualnego taktycznego sukcesu na Bliskim Wschodzie, może dojść do zrujnowania zasobów państwa i osłabienia strategicznego oraz politycznego Stanów Zjednoczonych.

Dodaje za strategiem Edwardem Luttwakiem, że „strategiczni dowódcy muszą dostosować się do rytmu pola bitwy”, co ma szczególnie znaczenie w przypadku rozciągnięcia operacji bojowych na wiele terenów. Wskazuje, że „stratedzy muszą wystrzegać się ludzkiej skłonności do podwajania wysiłków” i panować nad temperamentem.

To, czym powinni się kierować to „introspekcja”. Jego zdaniem, dowódcy i wodzowie polityczni muszą koncentrować się na priorytetach, rozważając, czy dane zadania są wykonalne, jakie z nimi wiążą się koszty, jakie mogą być koszty alternatywne i zagrożenia, które mogłyby odciągnąć uwagę od najważniejszych celów strategicznych i politycznych.

W jego opinii, współcześni decydenci polityczni i wojskowi Ameryki nie trzymają się dokumentów strategicznych opracowanych zarówno przez Biały Dom, jak i Pentagon. A to dlatego, że Bliski Wschód w najnowszych strategiach zajmuje dopiero czwarte miejsce na liście priorytetów regionalnych Ameryki, za półkulą zachodnią, Indo-Pacyfikiem i Europą. Tymczasem, siły zbrojne USA obecnie zużywają bardzo szybko amunicję, a „równanie różniczkowe między wydatkami a produkcją tak zaawansowanego uzbrojenia, jak pociski manewrujące Tomahawk, jest alarmujące”.

Autor wyraził wątpliwość, by – „w obliczu zbliżającej się rzekomo już w przyszłym roku konfrontacji z Chinami w Cieśninie Tajwańskiej” – firmy zbrojeniowe nadążyły z produkcją i uzupełniły braki w arsenale na czas. Jest zdania, że w tej sytuacji ewentualny „triumf w Zatoce Perskiej z pewnością byłby pyrrusowy”. Ameryce bowiem groziłaby klęska na zachodnim Pacyfiku z powodu braku broni. Stąd Holmes konkluduje: „Zważajcie na mądrość klasyków”.  

Źródło: nationalinterest.org

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 84 000 zł cel: 500 000 zł
17%
wybierz kwotę:
Wspieram