Rząd Pedro Sáncheza w Hiszpanii chce wpisać prawo do zabijania dzieci poczętych do konstytucji. Biskupi protestują, zarzucając Sánchezowi ideologię „promocji śmierci”.
Hiszpański rząd Pedro Sáncheza to jeden z najbardziej lewicowych gabinetów w całej Europie. Teraz chciałby pójść wzorem Francji i wpisać do konstytucji prawo do tzw. aborcji, czyli mordowania dzieci nienarodzonych w łonie matki. W Hiszpanii ta praktyka jest szeroko rozpowszechniona i zbiera co roku wysokie żniwo – około 100 tysięcy zabitych dzieci.
Decyzja w tej sprawie zapadła na ostatnim posiedzeniu rządu Sáncheza. Na przeszkodzie socjalistom może stanąć skład obu izb hiszpańskiego parlamentu. Bez wsparcia Partii Ludowej (Partido Popular) prawdopodobnie nie da się przeforsować pożądanej przez aborcjonistów zmiany. We Francji było to możliwe, bo tam wpisanie aborcji do konstytucji poparła szeroka większość, również rzekoma prawica. W Hiszpanii może być inaczej. Sam Pedro Sánchez przewiduje, że Partia Ludowa będzie przeciwna jego propozycji. Zagroził forsowanie ideologii aborcjonizmu inną drogą, tak, by zabezpieczyć swobodę zabijania dzieci nienarodzonych w szpitalach czy przychodniach w całym kraju.
Szef Konferencji Episkopatu Hiszpanii, abp Luis Argüello, zwrócił uwagę na szczególny absurd pomysłów Sáncheza w kontekście sytuacji demograficznej kraju: dzieci rodzi się coraz mniej, naród wymiera, a premier chce umacniać dostępność dzieciobójstwa prenatalnego… Arcybiskup dodał, że aborcja nigdy nie może być prawem, a rządowa propozycja „promuje śmierć”.
Źródło: Die Tagespost
Pach