Podczas poniedziałkowej rozprawy przed Sądem Rejonowym dla Warszawy Pragi – Południe Grzegorz Braun w dosadnych słowach uzasadniał swój wniosek o wyłączenie ze sprawy prokuratura Macieja Młynarczyka. Chodziło o jego medialne wypowiedzi dotyczące europosła oskarżonego w związku ze sprawą zgaszenia świecznika organizacji Chabad Lubawicz w polskim Sejmie.
Pierwsza prośba w tej sprawie została odrzucona 10 kwietnia przez zastępcę prokuratora okręgowego. Jednak, jak wskazywał polityk, ta decyzja została oparta na fałszywych przesłankach. – Prokuratura stwierdza expressis verbis, że „w swoich pozaprocesowych wypowiedziach prokurator Maciej Młynarczyk nie odnosił się do aktywności publicznej oskarżonego, ani nie dokonywał oceny czynów, o których popełnienie Grzegorz Braun jest podejrzewany albo oskarżony” – mówił lider Konfederacji Korony Polskiej. – Otóż to stwierdzenie nie polega na prawdzie, wysoki sądzie, a mówiąc językiem potocznym, jest to łgarstwo, ponieważ pan Młynarczyk w swoich wypowiedziach publicznych, pozaprocesowych – a jakże – odnosił się do mojej skromnej osoby i mojego istnienia w przestrzeni publicznej. A zatem ta decyzja, wysoki sądzie, gdyby miała być przez wysoki sąd zaakceptowana, przyjęta do wiadomości, będzie to oznaczało, że można wysokiemu sądowi ot tak, na odczepnego wciskać byle co – wskazywał eurodeputowany.
Wesprzyj nas już teraz!
W dalszych słowach oskarżony skomentował publiczną aktywność prokuratora, opisując go w nadzwyczaj dosadny sposób. – Ja zacytuję wypowiedź prokuratora Młynarczyka, którego obecność w tym miejscu, którego działalność w charakterze prokuratora Rzeczypospolitej Polskiej uważam za obrazę – obrazę powagi wysokiego sądu, wymiaru sprawiedliwości w Polsce i obrazę zdrowego rozsądku. Mam pana prokuratora Młynarczyka za szumowinę, kanalię, która hańbi… – tego zdania europoseł nie zdołał dokończyć, gdyż przerwał mu sędzia Marcin Brzostko ostrzegając, że w przypadku kolejnego użycia tego rodzaju sformułowań wyprosi go z sali rozpraw.
Lider Konfederacji Korony Polskiej zacytował fragment materiału prasowego, który miał świadczyć o braku bezstronności głównego oskarżyciela: „Prokurator przyznaje, że zna opinie zwykłych ludzi zawiedzionych długością postępowań wobec europosła Grzegorza Brauna, który z nienawiści, uprzedzeń i półprawd zrobił sobie sposób na pozyskanie wiernych”.
– Czyż nie jest w tym zdaniu zawarty silny ładunek uprzedzeń, resentymentu i czy to zdanie nie znamionuje faktycznego osądzenia mnie i skazania oraz nawet próby wykonywania na mnie wyroku przez prokuratora Młynarczyka (…)? – dopytywał sędziego polityk. Ocenił, że Maciej Młynarczyk zawdzięcza rozwój własnej kariery w wymiarze sprawiedliwości, w tym kolejne awanse, swojemu „żywemu zaangażowaniu w lansowanie tego nowotworu”, za jaki lider Konfederacji Korony Polskiej uznał kategorię „mowy nienawiści”, czyli „rzeczy nieznanej prawu rzymskiemu, prawu cywilizowanemu, rzeczy nieznanej w historii, poza oczywiście dziejami systemów totalitarnych, które schodzą z gruntu prawa cywilizowanego, logiki dwuwartościowej: co nie jest zabronione, jest dozwolone”.
– Pan prokurator Młynarczyk specjalizuje się nie tylko w prześladowaniu konkretnych osób – do grona których, jak widać, zostałem zaszczytnie dokooptowany, zaliczony. Pan prokurator działa na szkodę państwa polskiego, niszcząc aktywnie i inicjatywnie włączając się w infekowanie systemu prawa w Polsce. Przejawia wobec mnie osobiste uprzedzenie, resentyment, wyrokuje w mediach, wyrokuje przeciwko mnie. Jeśli by pan prokurator miał dalej zasiadać po stronie moich fałszywych oskarżycieli, no, to można powiedzieć, może nawet i dobrze. Może nawet i dobrze, dlatego że to wyostrzy kontur tej sytuacji. To wyostrzy rysunek tego procesu. Ale mam nadzieję, że wysoki sąd nie będzie tego tolerował – mówił Grzegorz Braun.
W tym miejsku sędzia Brzostko oznajmił, że nie leży w jego kompetencjach rozpatrzenie tego rodzaju wniosku i zostanie on przekazany do prokuratury okręgowej.
– Wysoki sądzie, warto zacytować obszernie wypowiedź Młynarczyka – niestety, prokuratora, o zgrozo, prokuratora!… – kontynuował polityk, odczytując zaczerpnięte z mediów opinie oskarżyciela: „Oczywiście postępowanie w sprawie zgaszenia świec chanukowych w Sejmie trwało bardzo długo” – Tu się zgodzę – wtrącił Braun. „Natomiast w toku są trzy inne postępowania, o których wiem i w dwóch jesteśmy już dawno po złożeniu wniosku o uchylenie immunitetu członka Parlamentu Europejskiego. To znaczy, że cały potrzebny materiał dowodowy udało nam się zgromadzić w ciągu kilku tygodni”. W tym miejscu Braun wtrącił kolejny komentarz: – Chwali się stachanowskim tempem działania w mojej sprawie i nie chwali się tym, że wymiar sprawiedliwości za jego sprawą po prostu podnosi standardy i przyspiesza działania procedur, tylko personalizuje, odnosi się do mnie. „A więc to znaczy, że cały potrzebny materiał dowodowy udało nam się zgromadzić w ciągu tylko kilku tygodni. Jedyne czego nam potrzeba, żeby spuentować to postępowanie…”. – Spuentować czym? Ścięciem głowy, rozstrzelaniem? – „…to jest zgoda europosłów na pociągnięcie go do odpowiedzialności…” – cytował i komentował lider Konfederacji Korony Polskiej.
Braun przypomniał, że słowa prokuratora dotyczyły polskiego posła do Parlamentu Europejskiego, wybranego na tę kadencję przez ponad 100 tysięcy ludzi. – Kto ciebie wybrał człowieku? Ciebie wybrała sitwa, mafie, służby i loże, do nękania polskich patriotów – banderowcu w todze polskiego prokuratora – zwrócił się bezpośrednio do Młynarczyka.
W odpowiedzi prokurator przekonywał, że przytaczana we wniosku europarlamentarzysty wypowiedź radiowa w rzeczywistości trwała kilkadziesiąt minut, „natomiast tekst, którym się posługuje oskarżony, jest skrótem tej wypowiedzi dokonanym przez redakcję stacji radiowej; skrótem nieautoryzowanym, bo takich skrótów się nie autoryzuje, i opartym na automatycznej transkrypcji nagrania”. – Zarówno w tytule tego materiału, jak i w tej wypowiedzi, którą zacytował oskarżony, zlały się pytania dziennikarki i moje odpowiedzi. Ocena działalności pana Grzegorza Brauna oskarżonego w tej sprawie, którą był łaskaw zacytować, nie pochodziła ode mnie, a od dziennikarki. Ode mnie pochodziła odpowiedź dotycząca sprawności procedowania organów ścigania w sprawach z udziałem pana Grzegorza Brauna. Odnosząc się już do tego ostatniego sformułowania, którego użył oskarżony, tam jest zawarte jedno zdanie, które stanowi kwintesencję tej mojej wypowiedzi, a mianowicie, że „organy ścigania działały szybko i dokładnie” – wyjaśniał Maciej Młynarczyk.
Źródło: You Tube / Grzegorz Braun
RoM