Zaostrzają się relacje Izraela z Turcją. To efekt trwających w regionie napięć i coraz bardziej sprzecznych interesów obu państw.
Jak przypomina portal RMF24, kilka dni temu turecki szef MSZ oświadczył, że Izrael szuka sobie nowego przeciwnika, żeby mieć z kim walczyć. „Izrael nie może żyć bez wroga” – powiedział Hakan Fidan. „Nie tylko administracja Netanjahu, ale także niektóre osoby z opozycji chcą ogłosić Turcję nowym wrogiem” – uznał.
Te ostre komentarze były prawdopodobnie odpowiedzią na zarzuty premiera Izraela, który oskarżał Recepa Tayipa Erdogana o wspieranie terroryzmu. Erdogan, powiedział Netanjahu, miałby dokonać „masakry własnych obywateli kurdyjskich”.
Wesprzyj nas już teraz!
Tureckie MSZ porównało Netanjahu do… Adolfa Hitlera. „Netanjahu, który ze względu na popełnione zbrodnie bywa określany 'Hitlerem naszych czasów’, jest postacią powszechnie znaną o wyraźnie udokumentowanej przeszłości” – napisali Turcy w specjalnym komunikacie.
Ankara zarzuciła też premierowi Izraela, że dąży do „storpedowania negocjacji pokojowych” w regionie.
Tureccy eksperci cytowani przez RMF przekonują jednak, że ta ostra retoryka nie powinna przerodzić się w żaden konflikt. Ankara ma mieć dobre relacje ze Stanami Zjednoczonymi, co czyni starcie militarne z Izraelem mało prawdopodobnym.
Poza tym armia turecka uchodzi za jedną z najlepszych na świecie, dlatego jakakolwiek konfrontacja zbrojna Izraela z tym państwem mogłaby być niezwykle groźna dla strony żydowskiej.
Źródło: rmf24
Pach