Najpierw szkoła, potem praca, na końcu zdrowie – na każdym z tych etapów mężczyźni częściej wypadają z systemu. Efektem jest m.in. to, że w Polsce co roku ok. 4 tys. osób odbiera sobie życie, a większość stanowią mężczyźni; żyją też o ponad siedem lat krócej niż kobiety – wskazał dr Jakub Chabik.
Dr Jakub Chabik, inżynier, wykładowca akademicki i współzałożyciel Stowarzyszenia na rzecz Chłopców i Mężczyzn, ocenił w rozmowie, że źródło tych różnic widać już w szkole. – To nie jest problem samych chłopców, tylko społeczeństwa i systemu edukacji – powiedział.
Jak wyjaśnił, dla części uczniów pierwszym momentem „wypadania z systemu” jest codzienna sytuacja w klasie: konieczność długiego siedzenia, koncentracji i pracy w ciszy. Uczniowie, którzy nie odnajdują się w tym modelu, szybciej słyszą, że są „nieuważni” lub „niegrzeczni”, częściej dostają uwagi i trafiają do kategorii uczniów problemowych. Zwrócił uwagę, że brak dopasowania systemu edukacji przekłada się na dalsze etapy życia – wybory zawodowe, dochody i zdrowie.
Wesprzyj nas już teraz!
Ekspert wskazał także na brak męskich wzorców w szkołach oraz niedopasowanie części treści nauczania. Jak zaznaczył, uczeń, który nie odnajduje się w lekturach czy sposobie ich omawiania, łatwo traci zainteresowanie nauką. – Poziom wykształcenia przekłada się na zdrowie, długość życia, relacje, dochody – właściwie na wszystko – wskazał.
Jak podkreślił, skutki tych mechanizmów są widoczne w dorosłym życiu. Mężczyźni częściej trafiają do zawodów obciążających zdrowie, rzadziej korzystają z profilaktyki i później zgłaszają się do lekarza – często dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana. W danych oznacza to m.in. wyższą śmiertelność oraz krótszą długość życia. W Polsce różnica średniej długości życia między kobietami a mężczyznami wynosi ponad siedem lat, podczas gdy w Europie Zachodniej 3–4 lata.
Ekspert ocenił, że system ochrony zdrowia nie odpowiada na tę sytuację w sposób adekwatny. – Państwo prowadzi szerokie programy profilaktyczne dla kobiet, a dla mężczyzn – głównie kampanie w mediach społecznościowych – powiedział. Wskazał, że w praktyce oznacza to brak rozwiązań takich jak mobilne badania czy systemowe przypomnienia o profilaktyce. W efekcie wielu mężczyzn wykonuje badania dopiero po pojawieniu się objawów choroby.
Dr Chabik podkreślił, że problem nie ma charakteru konfliktu między płciami, lecz dotyczy całego społeczeństwa.
Zwrócił uwagę, że konsekwencje widać także w relacjach – część młodych kobiet deklaruje trudności w znalezieniu partnera, wskazując na brak kompetencji społecznych, komunikacyjnych czy dbałości o siebie u części mężczyzn. – Zaniedbani chłopcy wyrastają na mężczyzn z problemami – zdrowotnymi, społecznymi, relacyjnymi – powiedział. Jak dodał, wpływa to nie tylko na jednostki, ale także na stabilność relacji, rodzin i procesy demograficzne.
W jego ocenie konieczne są działania państwa obejmujące zarówno zmianę modelu edukacji, jak i rozwój realnych programów profilaktyki zdrowotnej skierowanych do mężczyzn. – To nie jest „polityka dla jednej płci”, tylko inwestycja w przyszłość społeczeństwa – podkreślił.
PAP