2 kwietnia okazał się „dniem prawdy” dla milionów Niemców, którzy błyskawicznie mogą teraz poznać prawdę o skrywanej niejednokrotnie przez dziesięciolecia prawdzie dotyczącej zaangażowania swoich przodków w nazistowski system.
Portal Business Insider opisuje konsekwencje uruchomienia przez redakcję gazety „Die Zeit” automatycznej wyszukiwarki pozwalającej natychmiast dotrzeć do akt personalnych byłych członków Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników, czyli NSDAP.
Wesprzyj nas już teraz!
„Miliony Niemców z przerażeniem wpisują nazwiska bliskich do wyszukiwarki i odkrywają karty członkowskie NSDAP” – czytamy w tekście Bartłomieja Sieji.
Uruchomienie mechanizmu możliwe było dzięki przychylności dyrekcji archiwów niemieckich i amerykańskich.
Jak się okazuje, niewiele brakowało, a karty setek tysięcy członków nazistowskiej partii spłonęłyby lub zostały zmielone tak samo jak wiele archiwalnych zasobów komunistycznej bezpieki z Polski. Tuż przed końcem wojny, w obliczu rychłej klęski hitlerowcy zamierzali bowiem zniszczyć 50-tonowe archiwum. Ocalił je dyrektor papierni, ukrył i przekazał po wojnie Amerykanom.
Cyfrowa kartoteka zawiera ponad 12 milionów dokumentów. Większość z nich to akta personalne większości spośród członków NSDAP z lat 1925 – 1945 (ogółem było ich 10,2 miliona).
„To nie jest suche archiwum dla historyków. To narzędzie, które wdziera się bezpośrednio do rodzinnych albumów i opowieści przekazywanych przy wigilijnym stole. Wpisz nazwisko — a otrzymasz imiona, daty i miejsca urodzenia, datę wstąpienia do partii oraz skan oryginalnej karty członkowskiej, czasem ze zdjęciem. Efekt? Miliony wejść w ciągu pierwszych godzin i tysiące wstrząśniętych osób, odkrywających mroczną przeszłość swoich bliskich” – pisze BI.
Przez całe dekady nie było aż tak łatwo odkrywać karty mrocznej przeszłości niemieckich rodzin. Należało złożyć w tym celu wniosek weryfikowany tygodniami bądź miesiącami przez restrykcyjne przepisy o ochronie danych. Wreszcie w marcu obecnego roku Archiwa Narodowe Stanów Zjednoczonych upubliczniły te zasoby w wersji cyfrowej. „Die Zeit” ułatwił jeszcze sprawę poszukującym dzięki bardzo poręcznej wyszukiwarce. Skorzystało z niej już kilka milionów osób, które wykupiły subskrypcje w cenie 1 euro.
„Reakcje są natychmiastowe i bardzo emocjonalne. Jak wskazują relacje dostępne w sieci, do redakcji Die Zeit napłynęły tysiące listów. Jeden z czytelników napisał: Znalazłem już dwóch bliskich krewnych. To niszczy mit, że nikt w naszej rodzinie nie był zaangażowany. Zmiana perspektywy w wieku 71 lat to gorzki szok” – czytamy.
Jak wskazuje autor, w niemieckich rodzinach ukrywanie wstydliwej przeszłości przez dziadków czy ojców było dość powszechne.
„Die Zeit podkreśla, że celem nie jest oskarżanie, lecz lepsze zrozumienie własnej historii. Jednak dla tysięcy rodzin, które właśnie wpisują nazwiska do wyszukiwarki, efekt jest jeden: szok, smutek, a czasem ulga, gdy mit o niewinnej rodzinie okazuje się prawdziwy. Niemcy właśnie wchodzą w nową fazę rozliczenia z przeszłością — tym razem bardzo osobistą i nieuniknioną” – podsumowuje Bartłomiej Sieja.
Źródło: Business Insider
RoM