Wobec systemowego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych, który chcą wprowadzić rządzący, koncerny paliwowe wyszły z osobliwym pomysłem, który miałby ominąć to etatystyczne obostrzenie. Rozwiązaniem miałoby być wprowadzenie sprzedaży „bezwitrynowej”. Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) liczy, że przy takiej formie rząd ustąpi i wycofa się z planowanej ingerencji w wolność prowadzenia biznesu i w styl życia Polaków. Problem polega na tym, że tak absurdalna regulacja miałaby obowiązywać w skali całego kraju, we wszystkich punktach sprzedaży.
Jak zwraca uwagę Polskie Towarzystwo Gospodarcze (PTG), sprzedaż bezwitrynowa alkoholu to rozwiązanie, które nie występuje w żadnym europejskim kraju. Wbrew temu, co sugeruje POPiHN nie ma jej również w Estonii, gdzie alkohol sprzedawany jest po prostu na wydzielonych, ale nie zakrytych stoiskach.
Takie obejście przepisów byłoby jednak kosztowne, szczególnie dla małych przedsiębiorców, dla których implementacja rozwiązania to kolejna kłoda w prowadzeniu działalności i dodatkowe koszty. Zmiany będą wymagały nakładów finansowych (wymiana szaf, lodówek, produkcja i montaż przesłon), jeszcze bardziej zmniejszą konkurencyjność małego handlu względem marketów czy dyskontów oraz wydłużą czas obsługi klienta, a to przełoży się na mniejszą rentowność tych sklepów.
Wesprzyj nas już teraz!
– POPiHN w imię ochrony interesów branży paliwowej próbuje odwrócić uwagę opinii publicznej od postulowanego zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych i forsuje sprzedaż bezwitrynową, która nie jest stosowana nawet w krajach o najbardziej restrykcyjnej polityce alkoholowej – uważa Jaromir Ćwikła, dyrektor ds. prawnych Polskiego Towarzystwa Gospodarczego (PTG). – Sytuacja, w której organizacja reprezentująca głównie międzynarodowe koncerny paliwowe lekką ręką rzuca pomysły uderzające w małych, polskich przedsiębiorców jest absolutnie niedopuszczalna – dodaje.
Jak wskazuje PTG, nie można też zapominać o kwestiach praktycznych wdrożenia pomysłu POPiHN w życie. W jaki sposób egzekwować przepisy dotyczące zasłaniania napojów alkoholowych, choćby w supermarketach? Kto miałby kontrolować, czy klient po obejrzeniu butelki i odłożeniu jej na półkę ponownie ją zasłonił? Jeśli nie, czy sklepom za brak zasłonięcia półek będą groziły kary? Jeśli tak, to jakie? Kto będzie tego pilnował, kto to będzie sprawdzał?
– Przepisy prawa powinny być przede wszystkim racjonalne i możliwe do egzekucji. Bezwitrynowa sprzedaż alkoholu w całym handlu jest rozwiązaniem pozornym, które ma na celu zabezpieczenie interesów tych, którzy postulują jej wprowadzenie, z pominięciem jakichkolwiek konsultacji z branżą handlową. Taka pijarowa wydmuszka – konkluduje Jaromir Ćwikła z PTG.
Źródło: PAP / Polskie Towarzystwo Gospodarcze