3 grudnia 2019

Ad orientem, czyli ku Panu. Niemiecki ksiądz wyjaśnia, dlaczego warto tak celebrować Mszę Świętą

(Servus Tuus/commons.wikimedia.org)

Celebracja ad orientem to celebracja ku Panu. Jest właściwa dla każdej Mszy świętej – także tej w nowym rycie. Parafianie chętnie przyjmują taką zmianę, byleby wprowadzać ją stopniowo i dobrze wytłumaczyć – mówi niemiecki emerytowany proboszcz ks. Johannes Börsch.

 

Ks. Johannes Börsch, emerytowany proboszcz z parafii Altenberg w Saksonii, mówił w rozmowie z portalem kolońskiego radia katedralnego Domradio.de o celebracji ad orientem.

 

Gdybym chciał bezpośrednio z Państwem porozmawiać, to zrobiłbym to twarzą w twarz. Człowiek zwraca się zawsze ku temu, z czym rozmawia. We Mszy świętej ma się różnych partnerów rozmowy. Proszę zwrócić na przykład uwagę na liturgię słowa, udzielanie Komunii świętej – obie te rzeczy są, oczywiście, skierowane do ludu, do wiernych. Jednak cała Msza jako celebracja eucharystyczna zwraca się do Boga, do Ojca, poprzez Jezusa Chrystusa – wskazał kapłan.

 

Ks. Börsch powiedział, że we wschodniej części kościoła, w którym posługiwał, znajduje się duże okno, przez które rano wpada do świątyni światło; przed oknem stoi wielki krzyż. Stąd celebrując versus populum i zwracając się w liturgii do Boga kapłan stałby tyłem do krucyfiksu, czyli tyłem do Chrystusa, tego, z którym rozmawia. – Nie jestem tyłem do ludzi, ale jestem, by tak rzec, przodownikiem modlitwy, stojącym na czele wspólnoty zwracającej się ku Panu – wyjaśnił.

 

Ksiądz przypomniał, że by celebrować ad orientem nie trzeba bynajmniej sprawować Eucharystii w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego, tak zwanym rycie trydenckim. Także zwyczajna forma, novus ordo missae, pomyślana jest ad orientem. W łacińskim mszale nowej Mszy świętej wyraźnie zaznacza się czerwonym kolorem te momenty, w których kapłan winien odwrócić się twarzą do ludu – poza nimi winien sprawować ad orientem, a więc ku Bogu.

 

Kapłan powiedział, że wprowadzając w swojej parafii celebrację ad orientem najpierw wytłumaczył cel i sens tej zmiany wiernym podczas kazania; dzięki temu został doskonale zrozumiany i rzecz spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem. Co więcej zaczynał celebrować ad orientem stopniowo, najpierw podczas świąt, później także w czasie Adwentu i Wielkiego Postu. Oswoił ze zmianą wiernych i stąd nikt nigdy nie protestował.

 

Źródło: Domradio.de

Pach

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie