Dzisiaj

Aleksandra Fedorska: Niemcy skazane są na współpracę surowcową z Rosją

(Grafika: WiR_Pixs/Pixabay)

Gospodarka niemiecka potrzebuje olbrzymiego eksportu. Potrzebne są surowce i – zdaniem samych Niemców – muszą one pochodzić z Rosji, bo żadne inne źródło nie może zaspokoić ich kolosalnych potrzeb – powiedziała w radiowej rozmowie Aleksandra Fedorska, zajmująca się na co dzień polityką i gospodarką najsilniejszego państwa Unii Europejskiej.

 

Na antenie Radia Wnet dziennikarka rozgłośni Debata spytana została o niedawną wypowiedź kanclerza Merza. Chodziło o wzmiankę na temat możliwości ponownego nawiązania współpracy z Rosją. „Czy to też jest taki punkt widzenia, że aby Niemcy odgrywały swoją rolę mocarstwa europejskiego i globalnego gracza, to warunkiem koniecznym jest porozumienie energetyczne z Rosją?” – pytał Krzysztof Skowroński.

Wesprzyj nas już teraz!

No, tu niestety, ekonomiczne fakty są obecnie bardzo trudne dla niemieckiego rządu. W gospodarce dzieje się naprawdę źle. Całe sektory – czy to petrochemia, czy to przemysł ciężki, czy nawet motoryzacja – są w rozsypce. Niemcy nie mogą sobie dłużej na to pozwolić. Z jednej strony poprzez cła Amerykanie ograniczyli im sprzedaż towarów na rynek USA. Chiny radzą sobie już same bardzo dobrze. Ten rynek już nie jest chłonny. Tu Chińczycy sami zaspokajają swoje potrzeby, co chodzi o maszyny, samochody. Dlatego Niemcy tak mocno się starają teraz o umowy handlowe, bo to byłby jedyny ratunek dla eksportu – wyjaśniała Aleksandra Fedorska.

Jednak aby eksportować ponownie na taką skalę jak niegdyś – bo gospodarka niemiecka potrzebuje olbrzymiego eksportu – potrzebne są surowce. Zdaniem Niemców, mogą one pochodzić tylko z Rosji, bo żadne inne źródło nie może tu zaspokoić tych ich kolosalnych potrzeb. Aby niemiecka gospodarka rosła, musi powrócić do skali eksportu z czasów Angeli Merkel – podkreśliła.

Dziennikarka zgodziła się z sugestią, że to właśnie z opisanej powyżej sytuacji wzięła się nerwowość, z jaką Berlin przyjął odesłanie przez Parlament Europejski do TSUE skrojonej pod potrzeby Niemiec umowy handlowej z Mercosur.

Lider Unii Europejskiej, w ocenie gościa Radia Wnet potrzebuje obecnie jak wody – z jednej strony nowych rynków zbytu, zaś z drugiej – surowców niezbędnych w produkcji swoich eksportowych towarów. Chodzi nie tylko o ropę naftową, lecz, jak wyraziła się Aleksandra Fedorska, o „wszystkie surowce”.

Jeśli ów popyt nie zostanie zaspokojony, Niemcy czeka poważny kryzys w przemyśle i na rynku pracy, co przyniosłoby bardzo duże koszty, w tym społeczne.

Zapewne z powodu tego zapotrzebowania da się obecnie zaobserwować zmianę postawy Berlina w kwestii wojny na Ukrainie. Niemcy nie stawiają się już w roli największego państwa wspierającego Kijów, zwłaszcza pod względem militarnym. Akcentują tylko pomoc humanitarną.  

Praktycznie od paru miesięcy nie znajdujemy już takich relacji, już nie ma takich artykułów w prasie. Tu jest kwestia wyciszenia. Teraz nie mówi się już o rakietach Patriot, tylko o tym, że Niemcy będą wysyłały na przykład agregaty, pomocne w zaradzeniu obecnej tragedii energetycznej – mówiła dziennikarka.

Dużym echem nad Odrą odbiło się nagłośnienie przez Kijów kwestii nie do końca sprawnych niemieckich dronów. Mają problemy, zarówno przy starcie, jak i w zakresie precyzyjnego docierania do celów. – Niemcy byli wściekli, gdy Ukraińcy to opublikowali. To trafiło też do niemieckiej prasy i wywołało szalony skandal, bo producentem tych dronów jest taki „wunderkind”, można powiedzieć, nowa, słynna, teraz hucząca od PR firma Helsing. Taka negatywna prasa w związku ze zbrojeniówką to jest nóż w plecy. To był szok, ale pokazuje nam on, iż odgrywana jak teatr przyjaźń Kijowa z Berlinem już tak nie funkcjonuje – zauważyła Aleksandra Fedorska.

Oprócz Rosji gospodarka naszego zachodniego sąsiada celuje także w rynek chiński. Stąd wyprawa kanclerza w towarzystwie dwustu przemysłowców do Państwa Środka.

Mimo spadków sprzedaży, Chiny są nadal bardzo ważne dla Niemców. To jednocześnie rynek trudny, bo Chińczycy sami wytwarzają już bardzo dobre technologie w tych sektorach, które tradycyjnie należą do Niemców. Chodzi także o maszyny i samochody. Są w tym coraz silniejsi i obsługują coraz częściej swe zapotrzebowanie własnymi produktami. Niemcy są stamtąd coraz bardziej wypierani, chociaż mają do tego rynku swój sentyment. W ciągu ostatnich dziesięcioleci rosły dzięki sprzedaży w Chinach – podsumowała gość Radia Wnet.

 

Źródło: Radio Wnet

RoM

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie