Ambasador USA w Polsce Tome Rose próbował dokonać swoistego „wymuszenia lojalności” i „pokazać dominację”. Tak ocenia wpis Rose’a ws. marszałka Sejmu ekspert ds. dyplomacji cyfrowej z Uniwersytetu Oksfordzkiego, Corneliu Bjola.
W czwartek ambasador Rose oświadczył na platformie X: „Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem (Donaldem) Tuskiem i jego rządem”.
Kilka dni wcześniej marszałek Czarzasty zadeklarował, że nie poprze wniosku o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Trumpowi, bo – jak ocenił – amerykański przywódca na nią nie zasługuje.
Wesprzyj nas już teraz!
Zdaniem Bjoli tego rodzaju komunikacja ze strony ambasadora Rose’a ma na celu z jednej strony zademonstrowanie własnej lojalności wobec rządu USA, a z drugiej – ostrzeżenie tych, którzy nie zgadzają się z Waszyngtonem, że ma to swoją cenę.
Ekspert podkreślił, że dyplomacja cyfrowa jest rzeczywistym narzędziem używanym we współczesnej dyplomacji. Na szeroką skalę stosuje ją prezydent USA Donald Trump. Ma ona wiele zalet: zwiększa przejrzystość, przyspiesza komunikację i umożliwia przywódcom przemawianie bezpośrednio do zagranicznej opinii publicznej.
„Jednak ma ona zarówno konstruktywne, jak i głęboko problematyczne zastosowania” – zaznaczył Bjola. Jego zdaniem tweet Rose’a jest przykładem sygnalizowania o charakterze „wymuszania lojalności”.
„Głównym celem tego rodzaju aktywności w serwisach społecznościowych nie jest rozwój relacji dwustronnych ani rozwiązywanie różnic zdań poprzez dialog. Służy ona raczej po części konsolidowaniu lojalności na użytek wewnętrznej sceny politycznej w USA, demonstrowaniu twardej postawy i zgodności z linią administracji wobec odbiorców w kraju, a po części dyscyplinowaniu lub uciszaniu partnerów, którzy stawiają opór lub formułują krytykę” – ocenił ekspert.
„Reakcja polskiego marszałka prawdopodobnie odzwierciedlała świadomość, że nie była to prowadzona w dobrej wierze wymiana dyplomatyczna, lecz pokaz dominacji. To szersze zjawisko: platformy cyfrowe zacierają różnicę między krajową komunikacją polityczną a międzynarodową dyplomacją, często ze szkodą dla tej drugiej” – dodał.
Bjola zaznaczył, że choć dyplomacja cyfrowa posiada pewne zalety, jej stosowanie wiąże się też z ryzykiem eskalacji, jeśli przekaz prowadzony jest w sposób impulsywny. Może też prowadzić do ograniczenia przestrzeni na dyplomację zakulisową, gdzie możliwy jest kompromis, a także do personalizowania relacji międzypaństwowych, co szkodzi ich stabilności.
„Korzyści, takie jak szybkość, zasięg i bezpośredniość, są rzeczywiste, ale są konstruktywne tylko pod warunkiem, że są wpisane w szersze ramy strategiczne i instytucjonalne, a nie wtedy, gdy je zastępują” – ocenił.
Według eksperta Trump był jednym z pierwszych przywódców, którzy zaczęli używać serwisów społecznościowych jako narzędzia komunikacji politycznej i dyplomatycznej. Zaznaczył, że nie jest on pionierem, ponieważ eksperymentowali z tym już wcześniej inni politycy. Jego podejście – dodał – wyróżnia nie tyle innowacja, co skala, bezpośredniość i konfrontacyjny ton.
Bjola przypomniał w tym kontekście o wpisach Trumpa z lat 2017-2018 w odniesieniu do przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una, które mogły posuwać naprzód kontakty dyplomatyczne między obu krajami skuteczniej niż same formalne komunikaty rządowe.
Źródło: PAP