Arktyka, niezwykle bogata w zasoby naturalne i oferująca alternatywny szlak komunikacyjny, staje się obszarem coraz zacieklejszej rywalizacji między mocarstwami.
Kawałek Arktyki chcą dosłownie wszyscy. Nie tylko kraje leżące w pobliżu tego obszaru. O „swoje” biją się Niemcy, Francja, Indie, USA, Kanada, Korea Południowa, Rosja, Japonia i oczywiście kraje skandynawskie. Wszyscy są bowiem zgodni, że rewolucja cyfrowa oznacza zwiększenie zapotrzebowania na energię elektryczną. Jedni chcą pozyskać nowe obszary w celu eksploatacji paliw kopalnych. Inni chcą zablokować wydobycie ropy, czy gazu, by skomercjalizować i czerpać korzyści z tytułu posiadanych technologii pozyskiwania alternatywnych źródeł energii. Stąd domagają się także dekarbonizacji świata. Arktyka to potencjalnie kolejny ważny szlak transportowy.
Wesprzyj nas już teraz!
W 2017 roku amerykański Kongres zgodził się na utworzenie Arctic National Wildlife Refuge (ANWR) w celu prowadzenia wierceń naftowych i gazowych. Program był skorelowany z wielką obniżką podatków dla miliarderów i korporacji.
Administracja Trumpa spieszy się z wydawaniem koncesji na dzierżawę terenów odwiertów naftowych i gazowych, zanim jeszcze Joe Biden obejmie urząd. Urzędnicy amerykańscy oszacowali, że z odwiertów uzyskają od 1 miliarda do 1,8 miliarda dolarów. De facto środki zasilą korporacje, a sam rząd miałby otrzymać zaledwie 37,5 miliona dolarów z dzierżawy w ciągu następnych 10 lat.
Sprawa komplikuje się i może dojść do poważnej konfrontacji rządu Bidena z korporacjami naftowymi już na samym początku kadencji nowego prezydenta. Przeciwko odwiertom wystąpiły duże banki światowe, w tym Goldman Sachs, JP Morgan Chase, Citibank, Morgan Stanley, Wells Fargo i Bank of America, które stawiają na tzw. zielone inwestycje. Odwiertom sprzeciwia się również miejscowa ludność i aktywiści klimatyczni, argumentując, że zniszczą one najważniejsze lądowe siedlisko niedźwiedzi polarnych i innych gatunków zwierząt.
Estoński polityk Urmas Paet, wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego i przewodniczący Grupy Przyjaźni Parlamentu Europejskiego-Arktyki, apeluje, by również KE podjęła zdecydowane działania, gdyż działania Trumpa zagrażają zrównoważonemu rozwojowi, głównie zielonej rewolucji. UE ma w tym celu zaproponować nowe regulacje prawa klimatycznego.
Europejczycy zwracają uwagę na konkurencję rosyjsko-chińską w zakresie energetyki i tworzenie alternatywnych tras żeglugi.
Moskwa mobilizuje infrastrukturę, a także stale zwiększa obecność wojskową w Arktyce. Na początku marca br. prezydent Władimir Putin podpisał dekret „O podstawach polityki państwa Federacji Rosyjskiej w Arktyce do 2035 r.” Rosjanie traktują dostęp do Arktyki w kategoriach suwerenności i integralności terytorialnej.
W dekrecie wyjaśniono, że w interesie narodowym jest rozwój regionu jako kluczowej bazy zasobów strategicznych oraz Północnej Drogi Morskiej jako konkurencyjnego szlaku transportowego w skali światowej. W oparciu o zasoby i transport tym szlakiem Rosja ma zapewnić sobie niezakłócony wzrost gospodarczy.
Moskwa chce ściągnąć inwestorów prywatnych do nowych projektów energetycznych na szelfie arktycznym i stać się głównym przewoźnikiem ropy oraz gazu na rynki zamorskie transarktycznym szlakiem żeglugowym.
Rosjanie zaprosili do współpracy Pekin. Już realizowany jest projekt Jamał LNG. Jednocześnie testuje swoją broń hipersoniczną o zasięgu 1000 km. Powołała także komisję Rady Bezpieczeństwa ds. ochrony rosyjskich interesów w Arktyce, która wskazuje wiele państw NATO jako główne zagrożenie dla siebie. W przyszłym roku KE ma przedstawić plan działań wobec Arktyki, promując zrównoważony rozwój i Zielony Ład. Bruksela będzie także zabiegać o status obserwatora, czy nawet członka w Radzie Arktycznej.
W 2020 r. – wg najnowszych danych High North Logistics z norweskiego Nord University Business School – statki pływające po najbardziej ruchliwym pasie Arktyki wzdłuż wybrzeża Syberii wykonały w tym roku największą liczbę rejsów w historii.
Do 9 grudnia odnotowano 62 tranzyty przez Północną Drogę Morską, w porównaniu z 37 w zeszłym roku, a liczba statków korzystających z tej trasy wzrosła do 331 jednostek w porównaniu z 277 z 2019 r. Używają jej głównie Rosjanie, Chińczycy i Kanadyjczycy do transportu rud żelaza, ropy, skroplonego gazu ziemnego i innych paliw kopalnych.
W listopadzie oenzetowska agencja żeglugowa zatwierdziła zakaz stosowania ciężkiego oleju opałowego na obszarze Arktyki. Obrońcy klimatu twierdzą, że pozostawiono luki w regulacjach, które pozwolą wielu statkom na większą emisję szkodliwych zanieczyszczeń, w tym tlenków siarki, azotu i sadzy.
Źródło: euractiv.com, dataforprogress.org, arctic.today.com
AS