W wydanym w 2018 roku eseju papież Benedykt XVI odnosił się do nowoczesnych wizji „dialogu z judaizmem”. W pracy swojego autorstwa były Ojciec święty podkreślał, że judaizm powstał w dużej mierze w oparciu o sprzeciw wobec chrześcijaństwa. Jak dodawał, Stary Testament znalazł swoje wypełnienie w chrześcijaństwie, a proroctwa w Mesjaszu – Jezusie Chrystusie. Joseph Ratzinger ocenił sformułowania o „nigdy nie odwołanym przymierzu” jako wymagające teologicznej ostrożności. Ostatecznie odnosi się ono do zesłania przez Boga Syna, Który wszystkich, przez wiarę w Niego, czyni uczestnikami Przymierza, tłumaczył.
Komentarz byłego papieża ujrzał światło dzienne przed 8 laty. Pierwotnie nie był on publikowany po napisaniu, ale przekazany prywatnie przez Ojca świętego kard. Kurtowi Kochowi, ówczesnemu przewodniczącemu Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan. To właśnie on, jak sam przyznał w napisanym przez siebie wstępie, nakłonił papieża- emeryta do publikacji eseju w „Communio”.
To praca rzeczywiście ważna, szczególnie w kontekście ostatniego listu KEP z okazji 40. Rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze. Ojciec święty po rezygnacji podkreślił w komentarzu, że Stary Testament to coś innego, niż talmudyczny judaizm. Wedle wiary chrześcijan to religia Chrystusowa jest wypełnieniem dawnego przymierza, tłumaczył. Joseph Ratzginer zaznaczał również, że rabiniczne wyznanie powstało obok chrześcijaństwa w oparciu o nieprzyjęcie mesjaństwa Chrystusa.
Wesprzyj nas już teraz!
Ojciec święty rozpoczął ostatecznie opublikowany w niemieckojęzycznym magazynie „Communio” wywód od wskazania historycznego punktu ostatecznego rozdzielenia dróg chrześcijan i zwolenników judaizmu.
„Istnieją dwie odpowiedzi na zniszczenie świątyni i nowe, radykalne wygnanie Izraela. (…) Izrael już kilkakrotnie musiał przeżyć zniszczenie świątyni i wygnanie, ale (…) po zniszczeniu świątyni w 70 r. n.e. i ostatecznie po klęsce Bar Kochby było inaczej. W danej sytuacji zniszczenie świątyni i rozproszenie Izraela należało przyjąć jako co najmniej bardzo długotrwałe, a w końcu w miarę rozwoju sytuacji stawało się coraz bardziej oczywiste, że świątyni wraz z jej kultem nie da się już odbudować, nawet gdyby pozwalała na to sytuacja polityczna (…)”, podkreślił Benedykt XVI.
„Istniała odpowiedź na zniszczenie i rozproszenie, która od samego początku zakładała, iż są one ostateczne, a powstała w ten sposób sytuacja jest procesem, którego należało oczekiwać ze względu na samą wiarę Izraela: była to reakcja chrześcijan, którzy początkowo wcale nie byli jeszcze całkowicie oddzieleni od judaizmu, lecz twierdzili, że w swojej wierze podtrzymują ciągłość Izraela. Jak wiemy, tylko niewielka część Izraela była w stanie przyjąć tę odpowiedź, podczas gdy większa część sprzeciwiła się jej i musiała szukać rozwiązania w inny sposób”, zaznaczał.
Jak dodawał Ojciec święty, wraz z aktywnością misyjną żydów- chrześcijan, skierowaną ku poganom, spór uległ zaostrzeniu.
„Wspólnota uformowana w następstwie przesłania, życia, cierpienia i krzyża Jezusa z Nazaretu, początkowo rozwijała się całkowicie w obrębie Izraela, jak pokazują Dzieje Apostolskie. Następnie jednak stopniowo rozszerzyła swoje głoszenie na tereny greckie, wchodząc przy tym w coraz wyraźniejszy konflikt z Izraelem. Charakterystycznym momentem tego procesu jest zakończenie Dziejów Apostolskich, po którym Paweł w Rzymie ponownie podjął dialog z Żydami i próbował przekonać ich do interpretacji Pisma Świętego w świetle wydarzeń związanych z Jezusem, ale spotkał się z odrzuceniem”, kontynuował Benedykt XVI.
Jak przypomniał papież- emeryt, na podstawie ustnego przekazu Apostołów wśród chrześcijan z czasem powstały pisma poświęcone Jezusowi Chrystusowi, z których autentyczne i czcigodne zebrano potem w kanon Nowego Testamentu. Ich sednem jest właśnie ukazanie „autentycznego sposobu interpretacji Starego Przymierza”, które w Jezusie z Nazaretu miało swój przepowiedziany sens oraz zostało spełnione.
W tym sensie, jak zaznaczył były Benedykt XVI, nie można postrzegać Starego Testamentu jako przeszłości współczesnego judaizmu. Pisma tej epoki są częściowo wspólne tak dla chrześcijan i judaistów, którzy jednak inaczej je rozumieją. Co więcej, kanon chrześcijański jest szerszy, uznaje bowiem również tzw. księgi deuterokanoniczne.
„Dla Żydów jest oczywiste, że Jezus nie jest Mesjaszem (…). Chrześcijanie odpowiadają na to, że po zburzeniu świątyni w 70 r. n.e. oraz w obliczu sytuacji diaspory Izraela Pismo Święte musiało zostać na nowo zinterpretowane (…).W swoim słowie o świątyni zburzonej i odbudowanej w ciągu trzech dni, Jezus przewidział wydarzenie zburzenia świątyni i zapowiedział nową formę kultu Boga, której centrum miało być ofiarowanie Jego Ciała, co jednocześnie miało nadać Przymierzu z Synaju ostateczny kształt, czyniąc je nowym Przymierzem. W ten sposób przymierze zostało rozszerzone na wszystkich wierzących, a tym samym obietnica ziemi zyskała swój ostateczny sens. Dla chrześcijan było zatem oczywiste, że przesłanie Jezusa Chrystusa, jego śmierć i zmartwychwstanie oznaczały nadany przez samego Boga zwrot w historii”, podsumowywał papież.
Warto zatrzymać się w lekturze eseju Ojca świętego już w tym miejscu. Dotychczas Benedykt XVI zdążył już wyraźnie wyprostować kilka błędnych stwierdzeń, popularyzowanych w ramach tzw. dialogu z judaizmem.
Po pierwsze: chrześcijaństwo nie wywodzi się z judaizmu rabinicznego. Józef Ratzinger podkreśla, że narodziło się ono się wśród Żydów, którzy przyjęli Chrystusa. Upadek kultu starotestamentalnego i rozproszenie Izraela zakończyły obrzędy dawnego przymierza, które podzieliło się na chrześcijaństwo – widzące w tym spełnienie bożych wyroków oraz judaizm – reinterpretujący religię żydowską w oparciu o zdanie nauczycieli religijnych, którzy nie uznali Mesjasza w Jezusie z Nazaretu.
W kolejnej części eseju Ojciec święty odniósł się do dokumentu papieskiej Komisji ds. dialogu z judaizmem z 2015 roku, mającego wyłożyć nowe spojrzenie na stosunek między chrześcijaństwem i judaizmem. Zasadniczo, jak wskazał były papież, współczesna wizja opierać ma się na dwóch twierdzeniach.
Po pierwsze odrzucona ma zostać „teologia zastępstwa”, która „głosi, że po odrzuceniu Jezusa Chrystusa Izrael przestał być nosicielem Bożych obietnic, tak że można go teraz nazwać ludem, który tak długo był wybranym (Modlitwa o poświęcenie rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Jezusa)”.
Po drugie, za lepsze określenie, które należy przyjąć, zostać ma uznana formuła „przymierzu, które nigdy nie zostało odwołane”.
Zdaniem byłego Ojca świętego obie te propozycje nie są same w sobie błędne, ale pozostają niejasne i wymagają krytycznej analizy.
Benedykt XVI zaznaczył, że w gruncie rzeczy pojęcie „teologii zastępstwa” nie pojawia się w doktrynie przed Soborem Watykańskim II. Owszem, wizja odcięcia Izraela z powodu jego niewierności obecna jest w interpretacji m.in. przypowieści o uczcie oraz o spustoszonej winnicy [Dodajmy, że Paweł w Liście do Rzymian 9-11 wykłada ją dosłownie – red.]. Mimo to zdaniem Josepha Ratzingera pojęcie „teologii zastępstwa” nie oddaje precyzyjnie wizji sytuacji Izraela w Kościele przed soborem.
Według Benedykta XVI przed „Nostra aetate” również nie postrzegano judaizmu na równi z innymi religiami. Jak przypomniał były papież, jedną z przyczyn tego faktu było nawrócenia judaistów, posiadających część objawienia Bożego wskazującego na Chrystusa w pismach Starego Testamentu.
„Izrael bezsprzecznie pozostaje posiadaczem Pisma Świętego. Co prawda Drugi List do Koryntian mówi, że podczas czytania Pisma serce Izraela jest zasłonięte zasłoną i że zasłona ta zostanie zdjęta dopiero poprzez zwrócenie się ku Panu Jezusowi Chrystusowi (2 Kor 3, 15 i nast.). Jednak faktem pozostaje, że Izrael posiada w swoich rękach Pismo Święte, które jest objawieniem Bożym. Ojcowie Kościoła, tacy jak na przykład Augustyn, podkreślali, że Izrael musi istnieć jako nienależący do wspólnoty Kościoła, aby świadczyć o autentyczności Pisma Świętego”, zauważał Ojciec święty.
Papież-emeryt podkreślił, że „zastępstwo” należy rozpatrywać względem konkretnych elementów Starego Testamentu.
W odniesieniu do kultu świątynnego, jak wskazał papież, został on zniesiony wraz z Ewangelią.
„Zadajmy konkretne pytanie: czy Eucharystia zastępuje ofiary kultowe, czy też te pozostają same w sobie konieczne? Myślę, że w tym miejscu staje się widoczne, iż statyczne postrzeganie prawa i obietnicy, które stoi za bezkrytycznym sprzeciwem wobec teorii substytucji, musi zostać tutaj przełamane”, tłumaczył Benedykt XVI.
„Dla chrześcijan całkowite oddanie się Jezusa w śmierci na krzyżu stanowi syntezę obu perspektyw, możliwą i jednocześnie konieczną jedynie dzięki Bogu: Pan w ciele oddaje się za nas w całości. Jego ofiara obejmuje ciało, cały rzeczywisty świat fizyczny. Jest ona jednak włączona w „ja” Jezusa Chrystusa i w ten sposób w pełni wyniesiona do sfery osobowej. Dla chrześcijan jest zatem jasne, że wszelki poprzedzający kult znajduje swój sens i spełnienie jedynie w tym, że jest zbliżaniem się do ofiary Jezusa Chrystusa. W Nim, na którego nieustannie wskazuje, całość nabiera sensu. W rzeczywistości nie ma więc żadnej „substytucji”, lecz jest to droga, która ostatecznie staje się jedną rzeczywistością, a jednak wiąże się z koniecznym zanikiem ofiar ze zwierząt, których miejsce zajmuje Eucharystia”, dodawał.
W zakresie prawa moralnego, chrześcijaństwo zakłada trwałość nakazów Dekalogu, a w nakazach Chrystusa widzi ostateczne i doskonałe wypełnienie prawa. Nie ma tu mowy o formie „substytucji, wyjaśniał były papież.
Mesjasz- punkt sporu
Nierozwiązywalnym punktem sporu między judaizmem i chrześcijaństwem pozostaje mesjaństwo Chrystusa, przypomniał Ojciec święty w swoim eseju. W długim wywodzie Joseph Ratzinger pokazywał, ze choć stanowisko wyznawców Jezusa z Nazaretu i judaistów co do Mesjasza pozostaje odrębne, to chrześcijanie muszą pokazywać Żydom, tak jak Chrystus uczniom w Drodze do Emaus, że to właśnie Syn Człowieczy jest spełnieniem proroctw Starego Testamentu.
W dłuższej refleksji Ojciec święty wypowiedział się również przeciwko syjonizmowi. Jak wskazywał, przekonanie, że ustanowienie ziemskiego państwa Izrael jest spełnieniem obietnicy ziemi danej potomkom Abrahama co do ciała, jest niedopuszczalne. Stolica święta jednak, zaznaczył Joseph Ratzinger, uważa, iż Izrael ma prawo do własnego miejsca na świecie jak każdy inny lud. Dziedzicami obietnicy ziemi w rozumieniu zbawczym są zaś duchowe dzieci Abrahama, chrześcijanie.
Dalej papież podkreślił, że w „Nostra aetate” II Soboru Watykańskiego nie ma tezy o dalszym trwaniu Starego Przymierza. Taka teza według Benedykta XVI, padła po raz pierwszy w wystąpieniu Jana Pawła II w Moguncji, a następnie umieszczono ją w katechizmie, a więc w pewnym sensie – zdaniem Ratzingera – należy ona do katolickiego nauczania. Trzeba jednak ostrożnie wyłożyć, co określenie to miałoby oznaczać.
Według Benedykta XVI w historii zbawienia nie ma mowy wyłącznie o Starym i Nowym Przymierzu, ale przed Chrystusem Bóg zawarł liczne przymierza: jedno na przykład z Abrahamem, bezwarunkowe i wieczne, drugie zaś z Mojżeszem, zależne od wypełniania prawa.
„Fraza przymierze, które nigdy nie zostanie zerwane, którą analizujemy, jest poprawna, ponieważ nie doszło do zerwania przymierza przez Boga. Jednak prawdziwa historia relacji Boga z Izraelem obejmuje zerwanie przymierza przez ludzkość, którego pierwszy przypadek opisany jest w Księdze Wyjścia. Długa nieobecność Mojżesza skłoniła lud do stworzenia własnego widzialnego boga, którego czcili: Lud usiadł, aby jeść i pić, i powstali, aby się bawić (Wj 32,6). Po powrocie Mojżesz zobaczył, jak wzburzony był lud. (Wj 32,25). W obliczu zerwania przymierza Mojżesz odrzucił tablice z inskrypcjami samego Boga i roztrzaskał je (Wj 32,19). Chociaż Boże miłosierdzie przywróciło tablice Izraelowi, zawsze służyły one jako tablice zastępcze, a także jako znaki ostrzegawcze, przypominające o zerwanym przymierzu”, pisał Ojciec święty.
Nauka o niewierności Izraela przymierzu obecna jest już m.in. w komentarzach Ojców Kościoła do Listu Św. Pawła do Rzymian. Św. Jan Chryzostom w swoich homiliach poświęconych znaczeniu tego tekstu wskazuje, że właśnie niewierność Izraela prawu, od którego uzależnione było przymierze synajskie, dowodzi, że również i żydzi mogą umieścić nadzieję na spełnienie obietnic zbawczych tylko w Chrystusie. Dokonując ostatecznego osądu wizji trwania starego przymierza, papież sięgnął ku podobnej myśli:
„Cała podróż Boga ze swoim ludem ostatecznie osiąga swój szczyt i ostateczną formę w Ostatniej Wieczerzy Jezusa Chrystusa, która antycypuje i zawiera w sobie krzyż i zmartwychwstanie. Nie musimy tu zagłębiać się w złożone problemy rozwoju dwóch rodzajów tradycji – Marka i Mateusza z jednej strony, a Łukasza i Pawła z drugiej. Po pierwsze, tradycja synajska zostaje włączona. To, co się tam wydarzyło, zostaje tu ostatecznie spełnione, a tym samym obietnica nowego przymierza z Księgi Jeremiasza 31 staje się obecna: Przymierze synajskie, ze swej natury, zawsze było obietnicą, krokiem ku ostateczności. Po wszelkim zniszczeniu, to miłość Boga, sięgająca aż do śmierci Syna, sama jest nowym przymierzem”, stwierdził.
„Spróbujmy teraz dokonać ostatecznego osądu formuły „nierozwiązanego przymierza”. Najpierw musieliśmy podnieść dwa zastrzeżenia językowe: Słowo rozwiązać nie należy do słownika boskiego działania. W biblijnym opisie historii Boga z ludzkością przymierze nie występuje w liczbie pojedynczej, lecz rozwija się etapami. Pomijając te formalne zastrzeżenia, musimy krytycznie stwierdzić, że nie oddaje ono prawdziwego dramatu historii między Bogiem a ludzkością. Tak, miłość Boga jest niezniszczalna. Jednak historia przymierza między Bogiem a ludzkością obejmuje również ludzkie wady, zerwanie przymierza i jego wewnętrzne konsekwencje: zniszczenie Świątyni, rozproszenie Izraela, wezwanie do pokuty, które czyni ludzkość zdolną do ponownego zawarcia przymierza. Boża miłość nie może po prostu zignorować ludzkiego „nie”. Rani ona samego Boga, a z konieczności także ludzkość”, zaznaczył papież
„Choć Księgi Proroków, jak również Tora, opisują gniew Boży i pełną surowość Jego kar, należy pamiętać, że karzące działania Boga przynoszą Mu również cierpienie. Nie jest to koniec Jego miłości, ale jej nowy etap. Chciałbym tu zacytować tylko jeden fragment, w którym to przeplatanie się gniewu i miłości, a tym samym ostateczność miłości, staje się jasne. Po wszystkich poprzedzających ją groźbach, zbawcza miłość Boga ukazuje się w całej swojej wielkości w Księdze Ozeasza 11,7–9: Lud mój wytrwał w niewierności; wzywali Baala, lecz on ich nie wybawił. Jakżeż mogę cię opuścić, Efraimie? Jakże mogę cię opuścić, Izraelu? Serce moje zwróciło się przeciwko mnie, płonie moje współczucie. Nie dopuszczę do wybuchu mego gniewu i nie zniszczę już Efraima. Pomiędzy ludzką winą a groźbą ostatecznego zburzenia przymierza leży cierpienie Boga: Moje serce zwróciło się przeciwko mnie […] Bo jestem Bogiem, nie człowiekiem […], dlatego nie przychodzę w gniewie. To, co zostało tu powiedziane w głęboki i wzruszający sposób, urzeczywistnia się w słowach Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy: On oddaje się śmierci, a w ten sposób, w zmartwychwstaniu, otwiera nowe przymierze”, kontynuował Benedykt XVI.
„Przemiana Przymierza Synajskiego w nowe przymierze we krwi Jezusa, to znaczy w Jego miłości zwyciężającej śmierć, nadaje przymierzu nową i wiecznie ważną formę. Jezus antycypuje zatem dwa wydarzenia historyczne, które wkrótce potem fundamentalnie zmieniły sytuację Izraela i konkretną formę Przymierza Synajskiego: zburzenie Świątyni, które coraz bardziej okazywało się nieodwołalne, oraz rozproszenie Izraela na całą światową diasporę”, podkreślił papież-emeryt.
„Formuła nierozerwalnego przymierza mogła być pomocna w początkowej fazie nowego dialogu między Żydami a chrześcijanami, ale na dłuższą metę nie wystarczy, aby adekwatnie wyrazić ogrom rzeczywistości. Jeśli uznamy za konieczne zwięzłe formuły, wskazałbym przede wszystkim na dwa fragmenty Pisma Świętego, które trafnie oddają istotę sprawy. Odnośnie do Żydów Paweł mówi: Łaska i wezwanie Boże są nieodwołalne (Rz 11,29). Do wszystkich Pismo Święte mówi: Jeśli wytrwamy w wierze, z Nim też królować będziemy; jeśli się Go zaprzemy, to i On nas się zaprze. Jeśli my nie dochowamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć samego siebie”, zakończył swój esej były papież.
źródło: herder.de/communio
Ujawniono list Benedykta XVI. „Nie ma jedności między chrześcijaństwem a judaizmem”