Dzisiaj

Berlin wzmocni służby wywiadowcze. Chce uniezależnić się od Amerykanów i bronić swoich interesów

(Fot. Pixabay)

Niemieckie służby wywiadowcze, które od dawna zabiegały o zwiększenie swojej władzy, uzyskają szerokie uprawnienia. Ograniczenia z czasów powojennych zostaną zniesione – donosi „Politico”. Berlin zamierza uniezależnić się od amerykańskich informacji wywiadowczych, jednocześnie planuje rozbudowę zdolności operacyjnych w kosmosie.  

„Berlin przygotowuje swoją zagraniczną służbę wywiadowczą na świat, w którym Stany Zjednoczone wstrzymają wymianę informacji wywiadowczych” – sugeruje amerykańskie medium, dodając, że przez lata niemiecki wywiad polegał na „tajnych działaniach USA, aby powstrzymać planowane ataki”.

Z jednej strony podnosi się, że administracja Donalda Trumpa zamierza wstrzymać wymianę informacji wywiadowczych między sojusznikami europejskimi albo będzie chciała wykorzystać sytuację uzależnienia od swojego wywiadu w celu uzyskania przewagi nad sojusznikami w walce o jak najlepszą pozycję w świecie wielobiegunowym. Dlatego sugeruje się, że tak jak Europejczycy muszą wzmocnić i rozbudować własne siły zbrojne, aby uzyskać większą autonomię, tak samo mają wzmacniać i uniezależniać swoje służby wywiadowcze.

Wesprzyj nas już teraz!

Marc Henrichmann, przewodniczący specjalnej komisji w Bundestagu nadzorującej niemieckie służby wywiadowcze wskazuje, że Berlin chce nadal współpracować z Amerykanami, ale „jeśli prezydent [USA], kimkolwiek by on nie był, zdecyduje się w przyszłości działać na własną rękę bez Europejczyków… to musimy być w stanie stanąć na własnych nogach”.

Niemiecka służba wywiadowcza (BND) ma mieć znacznie bardziej ograniczone możliwości działania wskutek zabezpieczeń wprowadzonych po II wojnie światowej. Miały one uchronić kraj przed nadużyciami popełnionymi przez nazistowski aparat szpiegowski. Doprowadziło to do uzależnienia niemieckich służb od amerykańskiego wywiadu. W obecnej sytuacji ma to być groźne.

Henrichmann przekonuje, że jeśli niemieckie służby będą jedynie biernym odbiorcą informacji i nie będą w stanie same oferować czegoś istotnego na wymianę, to będzie zbyt duże ryzyko dla rodzimego wywiadu, dlatego przyznanie większych uprawnień ma zmienić tę sytuację.  

Zgodnie z zapowiedziami kanclerza Friedricha Merza, niemieccy wywiadowcy będą mogli przeprowadzać akty sabotażu, ofensywne operacje cybernetyczne i trudnić się „bardziej agresywnym szpiegostwem”.

Zdaniem Thorstena Frei, urzędnik Kancelarii Premiera nadzorującego reformę wywiadu, to ma być „Zeitenwende”, czyli „historyczny punkt zwrotny”.

Niemiecka BND powstała w 1956 r. i wielu jej agentów było byłymi nazistami. Agencja podlegała nadzorowi Kancelarii Premiera oraz mechanizmem kontroli parlamentarnej. Mogła gromadzić i analizować informacje wywiadowcze, ale teoretycznie nie zezwalano agentom na interwencje, które miałyby zapobiegać domniemanym zagrożeniom. Ponadto działalność służb miały ograniczać surowe przepisy o ochronie danych np. wymaga się usuwania danych osobowych z dokumentów przekazywanych przez BND innym służbom wywiadowczym.

Tego typu ograniczenia mają zniknąć. Niektórzy niemieccy politycy podkreślają, że sojusz z Waszyngtonem musi być utrzymany w miarę możliwości, nawet jeśli Berlinowi uda się ograniczyć zależność od Amerykanów. – Bez wymiany informacji wywiadowczych ze Stanami Zjednoczonymi jesteśmy bezbronni – stwierdził minister spraw zagranicznych Johann Wadephul w niedawnym wywiadzie radiowym, wskazując, że bez wsparcia wywiadowczego Amerykanów, Niemcy sobie nie poradzą.

„Politico” przypomina, jak w marcu ub. roku Waszyngton tymczasowo wstrzymał wymianę informacji wywiadowczych z Ukrainą, by wywrzeć presję na Kijów podczas negocjacji pokojowych z Rosją, co „skutecznie oślepiło ukraińskie wojsko w trakcie wojny”. Istnieje więc obawa, że „administracja Trumpa jest gotowa wykorzystać amerykańską dominację w gromadzeniu informacji wywiadowczych, aby wywierać nacisk na sojuszników”.

Kanclerz Merz mówił do członków społeczności wywiadowczej, że „stare pewniki straciły na wartości, a sprawdzone zasady przestały obowiązywać”. – Biorąc pod uwagę odpowiedzialność, jaką ponosimy w Europie, biorąc pod uwagę naszą wielkość i siłę gospodarczą, naszym dążeniem jest zatem, aby BND działało na najwyższym szczeblu w zakresie wywiadu – kontynuował.

Już w tym roku rząd Merza zwiększył budżet BND o około 26 procent, do 1,51 miliarda euro. Mają być poluzowane przepisy o ochronie danych, którym podlega BND, aby móc wykorzystywać tak zwaną sztuczną inteligencję do działań wywiadowczych i systemy rozpoznawania twarzy.

Już niebawem w parlamencie ma się pojawić pakiet regulacji reformujących służby. By wprowadzić szerokie uprawnienia dla BND, Rada Bezpieczeństwa Narodowego Kancelarii Premiera musi ogłosić „specjalną sytuację wywiadowczą”. Uznanie takiego stanu wymaga zatwierdzenia przez dwie trzecie parlamentarzystów zasiadających w komisji nadzorującej BND.

„Ci, którzy działają przeciwko nam – rosyjscy aktorzy państwowi, rosyjskie cyberfabryki – operują w ten sam sposób,  co niegdyś nazistowskie służby wywiadowcze” – stwierdził Henrichmann, przewodniczący komisji sprawującej kontrolę nad BND, który ostrzegł kolegów, by nie sprzeciwiali się planowanym zmianom. Dodał, że „w grze bez reguł nie możemy stać z boku i narzucać sobie sztucznych ograniczeń”.

BND chce prowadzić własne operacje wpływu, sabotaż i cyberataki. Chce mieć uprawnienia do zakłócania łączności radiowej dronów i blokowania portfeli kryptowalutowych. Chce móc gromadzić znacznie więcej informacji wywiadowczych niż obecnie, bo „jedyną twardą walutą, która się liczy, są informacje”. BND zabiega o dostęp do prywatnych telefonów komórkowych i przechowywanie danych przez okres do roku oraz o możliwość „przeprowadzanie określonych operacji”.

Berlin planuje wzmocnić możliwości odstraszania w kosmosie, który stał się obszarem operacyjnym, a nawet obszarem działań wojennych. Dlatego zabiega także o stworzenie sieci satelitarnej, która zmniejszy zależność od technologii amerykańskiej. Niemcy chcą mieć możliwość unieszkodliwiania lub zakłócania wrogich satelitów. Zamierzają rozmieścić zaawansowane satelity wywiadowcze i systemy zdolne do zakłócania pracy wrogich statków kosmicznych. Chodzi o lasery, urządzenia zagłuszające i naziemną infrastrukturę namierzającą, zaprojektowane w celu przeciwdziałania zagrożeniom, bez tworzenia kosmicznych śmieci lub broni destrukcyjnej.

Niemcy planują opracowanie technologii, które mogą unieszkodliwiać wrogie satelity lub zakłócać ich sygnały. Małe satelity „inspekcyjne” będą wykorzystywane do zbliżania się do innych statków kosmicznych i ich badania, co jest taktyką stosowaną już przez Rosję i Chiny. Chodzi o szerokie wykorzystanie możliwych efektów widma elektromagnetycznego, optycznego, laserowego i niektórych aktywnych obiektów fizycznych.

Źródło: politico.com, ibitimes.co.uk

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 41 866 zł cel: 500 000 zł
8%
wybierz kwotę:
Wspieram