18 marca 2021

Bo im wystarcza ekran. Katolicy otwarci zamknięci na kościoły [OPINIA]

(Zdjęcie ilustracyjne. Źródło: pixabay.com (Peter H+Przemysław Krzak))

Podczas, gdy zdecydowana większość wiernych uważa zamknięcie kościołów za wielkie nieszczęście, znajdują się zadeklarowani katolicy, których otwarte świątynie jakoś uwierają. Oficjalnie chodzi oczywiście o koronawirusa i o tzw. odpowiedzialność oraz troskę.  Kto to taki? Ano środowiska tzw. katolików „otwartych”.

 

Kolejną już wewnątrzkatolicką burzę o limity w kościołach rozpoczęła Magda Fijołek. Ta przedstawiająca się jako „praktykująca katoliczka” publicystka DEON.pl, w przeszłości „nie czuła się pokoleniem JPII”, prosiła Boga, by „bronił jej przed Żołnierzami Chrystusa”, a w profanacji figury Chrystusa przez homoaktywistów dostrzegła jedynie „desperacki krzyk ofiar”. Teraz dała się poznać z gloszenia poglądów bliższych raczej lewicowej młodzieżówce niż wiernym Kościoła.

 

Dziennikarka, która w swoim „virtue signallingu” posunęła się nawet do poprawiania naczelnego modernisty internetu, o. Adama Szustaka OP, tym razem postanowiła „uświadomić” ikonę polskiego liberalizmu, Tomasza Lisa.

 

Naczelny Newsweek Polska nieoczekiwanie stanął w obronie praw wiernych: „Otwarte kościoły najbardziej denerwują tych, którzy nigdy do nich nie wchodzą i wolą kpić z tych, którzy to robią. Spokojnie – dalej nie ma takiego obowiązku” – napisał na Twitterze. Jakież musiało być jego zdziwienie, kiedy zobaczył, że otwarte kościoły mogą denerwować też niektórych wyznawców Chrystusa.

 

Ten głos nie pozostał jednak bez odpowiedzi.

 

„Jestem praktykującą katoliczką (przez pandemię głównie uczestniczę w nabożeństwach on-line) i przeszkadzają mi otwarte kościoły. W połączeniu z seniorami i kłamliwą propagandą jakoby przyjmowanie Komunii na rękę miałoby być świętokradztwem to przepis na katastrofę” – wyjaśniła… redaktorka Deonu.

 

Pani Fijołek, jak większość wojowników o sprawiedliwość społeczną, z moralnych wyżyn (bo przecież uważając się za bardziej odpowiedzialną i roztropną), pod płaszczykiem troski odbiera ludziom podstawowe prawa do praktykowania swej wiary (to zresztą są także i konstytucyjne wolności); dodatkowo pouczając starsze osoby w sprawach pobożności eucharystycznej.

 

Wpis redaktorki Deonu to kolejny dowód, że postrzeganie świata przez pryzmat ekranu laptopa skutkuje wyraźnym ograniczeniem percepcji; znowu wraca, już dawno obalony, mit o Eucharystii i Kościele jako rozsadniku zarazy.

 

Do tego dochodzi graniczące z pewnością przekonanie, mimo jawnych dowodów na nieskuteczność lockdownów, że jesteśmy w stanie kontrolować wirusa. Można spytać: kto tu jest pod wpływem „kłamliwej propagandy”?

 

Redaktor Deonu stara się przekonywać, że za propagowanie Komunii Świętej do ust odpowiadają „fundamentalistyczne” i „skrajne środowiska, uznawane wewnątrz Kościoła za sekciarskie i fanatyczne”. Ciekawe, do którejż z tych grup zaliczy np. abp. Andrzeja Dzięgę, orędownika tradycyjnej formy przyjmowania Ciała Pańskiego, czy… polski Episkopat, który dopuszcza obie formy?

 

Cóż. Wielu katolickich użytkowników internetu za „sekciarskie” i „fanatyczne” miejsce uważa portal, na którym Pani Fijolek publikuje. Portal starający się przepisać Kościół według feministyczno-ekologiczno-homoseksualnego wzorca.

 

Smutne jest to, że niektórzy „praktykujący katolicy” bardziej mogą obejść się bez Eucharystii, niż bez kawy. No, ale czego więcej oczekiwać od środowiska, ktore nie przepuszcza żadnej okazji do wyprowadzenia ludzi z Kościoła. Oczywiście zawsze usprawiedliwiając się troską o Jego dobro.

 

Piotr Relich

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(11)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy