6 kwietnia 2021

Bogdan Dobosz: Chrześcijanie, którzy nawrócili się z islamu nie są we Francji chronieni

(fot. dimitri_c / freeimages.com)

W krajach muzułmańskich nawrócenie się na wiarę chrześcijańską jest według praw szariatu traktowane jako ciężkie przestępstwo i zdrada. Francja jest jednak krajem laickim, które w teorii chroni swobodę wyznawania dowolnej religii. Według raportu Europejskiego Centrum Prawa i Sprawiedliwości (ECLJ), wielu muzułmanów, którzy przeszli na chrześcijaństwo, spotyka się jednak nad Sekwaną z ostracyzmem ze strony bliskich, a nawet przemocą. Tymczasem państwo tego problemu nie dostrzega. Raport opublikowano 30 marca.

 

Mówi on wprost o prześladowaniach chrześcijan we Francji, którzy urodzili się w rodzinach muzułmańskich i dodaje, że określenie „prześladowania” nie jest niestety przesadne. Chodzi o ostracyzm i przemoc ze strony rodzin i otoczenia, które jest często już społecznością islamską. Raport zwraca uwagę, że takie sytuacje naruszają we Francji ich wolność wyznawania religii. Konwertyci żyją często w ukryciu i strachu, a nawet prowadzą „podwójne życie”. Prześladowanie nawróconych chrześcijan przybiera różne formy i stopnie intensywności.

 

Prześladowania

Raport ECLJ opracowano na podstawie wywiadów z konwertytami. Najczęstsze formy prześladowań to okazywanie ze strony muzułmanów pogardy, agresja słowna, ale i fizyczna, także groźby, nękanie, publiczne upokorzenia, plucie, bicie, wyrzucenie z domu i odrzucenie przez lokalną społeczność. Wszystko to ma skłonić ich do powrotu do świata islamu. Prześladowania mocniej dotykają kobiet i młodych dziewcząt. Uważa się, że biorąc chrzest zhańbiły swoje rodziny. Chociaż rzecz dotyczy europejskiej Francji, to konwertytkom grozi często odwet w postaci porwania i zmuszenia do małżeństwa z muzułmaninem, a także wysłania do kraju pochodzenia rodziców, czy dziadków, by pod presję otoczenia powróciły do islamu.

 

Raport pokazuje konkretne przykłady prześladowań i dyskryminacji pośrednich. Należą do nich zbieranie informacji i konwertycie, groźby w sieciach społecznościowych, pozbawianie praw do spadku w islamskich krajach ich pochodzenia. Rzadsze są przypadki linczu, a nawet mordów, ale i one mają miejsce. Na zislamizowanych już przedmieściach jednym wyjściem bywa przeprowadzka.

 

Panoszenie się islamistów nikogo nie interesuje

Stowarzyszenia chrześcijańskie pracujące z byłymi muzułmanami, zauważają, że większość organów państwa, ale także samego Kościoła, nie bierze na siebie odpowiedzialności i nie udziela nawróconym muzułmanom odpowiedniej pomocy. Państwowe organy ds. równości wolą się zajmować problemami rzeczywistych i wydumanych prześladowań np. mniejszości seksualnych i to tam kierują duże środki finansowe, pomoc, akcje informacyjne, czy alarmowe telefony zaufania.

 

Raport ECLJ stawia zarzut, że Francja nie gwarantuje skutecznie podstawowej wolności wyboru religii przez swoich obywateli i nie robi odpowiednio dużo, by te prześladowania konwertytów chrześcijańskich zastopować. ECLJ postuluje uchwalenia ustawy wzmacniającej poszanowanie republikańskiej zasady wolności wyznania, m.in. przez zaostrzenie kar dla prześladowców.

 

Muzułmanie nie chcą wyrzec się potępienia apostazji

W raporcie ECLJ jest mowa o islamie jako religii „społecznej”, która odrzuca możliwości opuszczenia tej wspólnoty, uważa to za zdradę i odstępstwo (ridda), które są potępione w
Koranie i w hadisach. Te ostatnie usprawiedliwiają prześladowania apostatów zarówno fizycznie, jak i  moralnie. W społeczności muzułmańskiej toczy się debata na temat, ale praktyka potępienia odstępców jest powszechna.

 

Problem ten pojawia się też w Karcie zasad islamu, którą opracowano we Francji na potrzeby walki z tzw. „separatyzmem islamistycznym”. Jeden z jej punktów brzmi: „Sygnatariusze zobowiązują się nie uznawać wyrzeczenia się islamu za przestępstwo apostazji, a co a tym idzie piętnować lub prześladować bezpośrednio lub pośrednio, naruszać integralność fizyczną lub moralną tych, którzy wyrzekną się religii”. Nad Kartą Zasad Islamu pracuje Francuska Rada ds. Kultu Muzułmańskiego (CFCM). Jednak wymóg akceptacji apostazji w islamie wzbudził ostrą krytykę kilku stowarzyszeń obecnych w tej Radzie. Cztery z dziewięciu federacji odmówiły podpisania karty. W dodatku nawet taka papierowa deklaracja nie zmieniłaby przecież mentalności muzułmanów i ich wrogości wobec osób nawróconych na chrześcijaństwo. Pomiędzy teorią a praktyką istnieje tu przepaść.

Yassine Mansour, doktorant prawa, sam nawrócony na chrześcijaństwo opowiada dla „Le Figaro”, że apostazja to temat tabu, niebezpieczny dla konwertyty. Oficjalnie prawo szariatu nie istnieje we Francji, ale są tu dzielnice, w których muzułmanie współżyją między sobą w oparciu o formy nieoficjalnego szariatu – dodaje. Mansour opowiada np., że w czasie Ramadanu, niektóre stowarzyszenia muzułmańskie dyskretnie obserwują, kto obchodzi zasady postu, a kto nie.

 

Rozmiary zjawiska

We Francji mieszka od 4 do 30 tysięcy muzułmanów, którzy opuścili swoją religię. Według Konferencji Episkopatu Francji chrzest w Kościele katolickim przyjmuje rocznie około 300 byłych wyznawców Mahometa.  Brakuje oficjalnych danych ze strony protestantów, ale ich aktywność w prozelityzmie wskazuje, że nawróceń muzułmanów może być tam więcej. Liczba 30 tys. apostazji muzułmanów dotyczy nie tylko nawróceń na chrześcijaństwo, ale i tych, którzy stają się ateistami i agnostykami.

 

Raport ECLJ podaje, że 15 proc. osób posiadających jednego rodzica-muzułmanina deklaruje się jako „nie-muzułmanie”. 15 proc. stanowiłoby dodatkowo 735 tys. Francuzów. Jest też duża liczba konwertytów, która ten fakt ukrywa i pozostaje „społecznie niewidzialna”. Dlatego trudno ocenić rozmiary zjawiska nawróceń i porzucania islamu z innych przyczyn.

 

Skandaliczne zjawisko związane z masową imigracją jednak istnieje i stanowi coraz poważniejsze wyzwanie dla deklarującej swoją laickość, czyli ochronę „wyznawania lub niewyznawania” dowolnej religii, Republiki. To tylko jeden z wielu aspektów problemów przyniesionych do Europy z migrantami innych kultur i religii. Lewica widziała przez lata w migracji „ubogacenie kulturowe” Starego Kontynentu, uwolnienie go od „nacjonalizmów” i tradycyjnych wartości. Teraz muszą – jak mawiał Stefan Kisielewski – „bohatersko rozwiązywać problemy, które sami stworzyli”.

 

Bogdan Dobosz

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(4)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie