Szumnie zapowiadany bon ciepłowniczy miał być pomocą dla osób o niskich dochodach. Okazuje się jednak, że tylko nieliczni mają szansę go otrzymać – a to ze względu na drugi warunek, czyli cenę ogrzewania. Według rządowych kryteriów bowiem, większość Polaków… zbyt mało płaci za ogrzewanie.
Po tym jak usunięto osłony cenowe w kwestii ciepła, rząd Donalda Tuska ogłosił wprowadzenie bonu ciepłowniczego, mającego stanowić wsparcie dla osób w trudnej sytuacji materialnej. – Wprowadzamy bon ciepłowniczy dla tych, którzy zarabiają najmniej i dla tych, których może dotknąć podwyżka cen ciepła. Jak wiecie, to nie są decyzje rządu, jeśli chodzi o ceny ciepła, odpowiadają za to poszczególne firmy, samorządy – mówił Donald Tusk we wrześniu 2025 r.
Pierwsza transza bonu miała dotyczyć II półrocza 2025 r., a wnioski w tej sprawie można było składać 3 listopada do 15 grudnia. Okazuje się jednak, że tylko niewielka część wniosków została rozpatrzona pozytywnie. Jak zauważa „Fakt”, „część osób musi przygotować się na to, że ich w ogóle nie dostanie. Powodem są kryteria”.
Wesprzyj nas już teraz!
Wsparcie o maksymalnej wysokości przysługuje gospodarstwom jednoosobowym o dochodzie nieprzekraczającym 3 tys. 272 zł i 69 gr na osobę i gospodarstwom wieloosobowym o maksymalnym dochodzie 2 tys. 454 zł i 52 gr na osobę. W przypadku przekroczenia tych progów bon nadal można otrzymać, ale w niższej wysokości – zgodnie z zasadą „złotówka za złotówkę”.
Problemem jest jednak drugie kryterium, czyli jednoskładnikowa cena ciepła, która, aby otrzymać bon, musi być wyższa 170 zł/GJ netto. I to właśnie z tego powodu najwięcej wniosków zostało odrzuconych. Według rządowego kryterium bowiem, większość Polaków… zbyt mało płaci za ogrzewanie.
Jak donosi „Fakt”, we Wrocławiu pozytywnie rozpatrzono jedynie 10 ze 147 wniosków. – W każdym przypadku bon wyniesie 500 zł – mówi Anna Bytońska, rzecznik prasowa wrocławskiego MOPS. Jak łatwo policzyć, wypłata świadczeń wyniesie miasto w sumie 5 tys. zł, a na realizację zadania Wrocław jak na razie otrzymał od państwa… 11 tys. 330 zł.
W Bydgoszczy sytuacja wygląda niewiele lepiej, gdyż bon ciepłowniczy otrzyma tam 75 z 200 wnioskujących gospodarstw.
„W wielu miastach wnioski zostały przyjęte, jednak ani jeden bon nie zostanie wypłacony. Tak jest w Warszawie, ale też w podwarszawskim Piasecznie” – opisuje „Fakt”. – W naszej gminie w 2025 r. wpłynęło 25 wniosków o bon ciepłowniczy, ale w związku z tym, że jednoskładnikowa cena netto dostarczanego ciepła w gm. Piaseczno nie przekracza kwoty 170 zł/GJ, każdy z tych wniosków pozostanie bez rozpatrzenia – mówi Joanna Ferlian-Tchórzewska, rzecznik Urzędu Miasta i Gminy Piaseczno.
Z kolei Anna Pawlak z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie informuje, że miasto nie dostało jeszcze środków finansowych na wypłatę bonu.
Źródło: dorzeczy.pl
AF
Ostatnie miesiące „zamrażarki”. Ile po nowym roku zapłacimy za energię elektryczną?
„Podatek nad podatkami”. Co rząd Tuska ukrywa w sprawie ETS2?