Po czym najbardziej można rozpoznać Pana Jezusa?
„Popatrzcie na moje ręce i nogi…” (Łk 24, 35-48)
Wesprzyj nas już teraz!
*
Każdy wie, co to jest „podobizna”, ale nie każdy potrafi narysować, namalować czy wyrzeźbić czyjąś podobiznę. Ciocia Majki o imieniu Tamara, potrafiła to świetnie. Spojrzała na kogoś uważnie, brała ołówek, kartkę, a potem kilka kresek, kropek, plamek i czyjaś twarz była jak to mówią „wypisz-wymaluj”.
Ciocia rysowała śmieszne portreciki zwane karykaturami, ale i wielkie poważne portrety osób dużych i małych. A w każdym z nich było coś, po czym od razu rozpoznawało się tę osobę pomiędzy setkami innych. Majka już miała kilka takich portretów rysowanych przez ciocię Tamarę ołówkiem, kredkami, malowanych farbami i zawsze każdy ją rozpoznawał od razu.
„Wypisz-wymaluj – Majka!” – mówił każdy.
„A czy mogłaby tak ciocia namalować Pana Jezusa?” – zapytała Majka.
Ciocia Tamara zamyśliła się chwilę i powiedziała: „Nie wiem. Kłopot w tym, że ja Go nigdy nie widziałam, a maluję tylko ludzi żywych…” Na to Majka: „Ale On jest żywy i prawdziwy!”
Ciocia pokręciła tylko głową, jakby nie dowierzała i powiedziała cicho: „Spróbuję”.
No i próbowała nikomu nic nie pokazując jeden dzień, drugi, trzeci… A potem jeden tydzień, drugi, trzeci… W końcu zadzwoniła do Majki, żeby wszyscy do niej przyszli, bo obraz jest gotowy. Kiedy Majka z mamą, tatą, babcią i Kajtkiem zjawili się u niej, obraz był zasłonięty, a ciocia odświętnie ubrana, jakby po długiej pracy nadeszło wreszcie święto.
„Oto moje dzieło” – powiedziała i zerwała zasłonę. Wszyscy aż westchnęli zachwyceni, bo postać Jezusa była naprawdę piękna. Wyszedł właśnie z grobu w pełnym słońcu w ślicznej powiewnej białej szacie – promienny i radosny, jakby chciał cały świat przytulić. Majka z Kajtkiem zaczęli bić brawo, tylko babcia nagle zawołała: „Jak to? Bez ran?” No właśnie, ciocia nie namalowała ran ani na rękach, ani na nogach, ani na boku Jezusa.
„Bez ran jest nieprawdziwy – powiedziała babcia – choćby był nie wiem jak piękny! Poznaje się Go tylko po ranach za nas!”
Chwyciła nagle pędzel umoczyła w czerwonej farbce i zaznaczyła rany na rękach, nogach i boku Jezusa. Ciocia, tak dumna przed chwilą, teraz zaczerwieniła się ze wstydu, że zapomniała o najważniejszym.
*
Dlaczego rany Pana Jezusa są najważniejsze?
Br Tadeusz Ruciński FSC