Komisja Europejska powołała do życia nowy organ. Ma on zająć się walką z „zagraniczną manipulacją informacjami”. W praktyce dzięki instytucji Bruksela poszerza swoje kompetencje w zakresie wpływania się w wybory krajowe w państwach członkowskich – choć formalnie nie ma do tego prerogatyw. Eurokraci chcą mieć wpływ na kształt debaty publicznej i decyzje polityczne.
Nowe gremium to element szerszej inicjatywy szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, tzw. Europejskiej Tarczy Demokracji. Ma ona chronić „rządy ludu” poprzez… narzucenie cenzury w sieci. KE zaznacza, że informacja staje się coraz bardziej „bronią”.
Powstanie Europejskiego Centrum Odporności Demokratycznej zainicjował komisarz ds. sprawiedliwości Michael McGrath podczas lunchu z ministrami w Radzie ds. Ogólnych.
Wesprzyj nas już teraz!
Instytucja ma służyć do wymiany informacji wywiadowczych, by wzmacniać „odporne wybory”. Postawiono jej również zadanie opracowania wspólnego europejskiego planu przeciwdziałania „zagranicznej manipulacji informacjami” oraz koordynacji działań z organizacjami medialnymi i platformami internetowymi. Centrum ma także organizować panele obywatelskie, znajdujące się pod nadzorem KE. Panele, mające być przykładami realizacji tzw. demokracji deliberatywnej mają odgrywać coraz większą rolę w polityce unijnej.
Wraz z inauguracją działania Centrum Bruksela wzmocni swoją rolę w zarządzaniu przepływem informacji i kierowaniu debatą publiczną w poszczególnych krajach UE. Eurokraci zapewniają, że organ będzie działał „z pełnym poszanowaniem kompetencji krajowych”.
Komisja ma wspierać Centrum za pośrednictwem własnego sekretariatu. Wzmocni też koordynację zarządzania z Europejską Służbą Działań Zewnętrznych oraz unijnym systemem szybkiego reagowania, który monitoruje podejrzane kampanie dezinformacyjne.
Komisja powołuje się na dane Eurobarometru, sugerujące, że 42% obywateli postrzega manipulację zagraniczną informacjami jako poważne zagrożenie dla demokracji. Nie zdefiniowano, czym jest owa „manipulacja”.
Oficjalnie celem Centrum jest „wspieranie skonsolidowanego podejścia angażującego całe społeczeństwo w celu zwiększenia świadomości i wzmocnienia zdolności reagowania na zagrożenia, przed którymi stoją obecnie demokracje, a także budowania odporności demokratycznej”.
– W świecie, w którym informacja jest coraz częściej wykorzystywana jako broń do podważania naszych demokracji, podejmujemy działania. Dzięki Europejskiemu Centrum Odporności Demokratycznej zwiększymy naszą wspólną zdolność do przeciwdziałania zagranicznej manipulacji informacjami i dezinformacji. Wzmocni to naszą odporność, zapewni otwartość i uczciwość debaty publicznej w Europie oraz umożliwi obywatelom udział w życiu demokratycznym – mówiła o nowo- powołanej instytucji von der Leyen.
Komisarz ds. demokracji, sprawiedliwości, praworządności i ochrony konsumentów, Michael McGrath ma „omówić z ministrami UE, w jaki sposób Centrum może ułatwić dzielenie się wiedzą fachową i doświadczeniem oraz wspierać opracowywanie skutecznych rozwiązań w odpowiedzi na wspólne zagrożenia, aby przynieść wymierne rezultaty naszym obywatelom”.
W ramach Centrum zostanie utworzona Platforma Interesariuszy, która ma „ułatwić dialog z zaufanymi interesariuszami, takimi jak organizacje społeczeństwa obywatelskiego, naukowcy i środowisko akademickie, weryfikatorzy faktów i dostawcy mediów”. Przypomina to „Kompleks Przemysłowy Cenzury” stworzony w USA, obejmujący renomowane uniwersytety, instytucje rządowe i organizacje zajmujące się moderacją treści.
Rzekomo „wszystkie kraje” były „zainteresowane” utworzeniem Centrum, co ma „dowodzić, że inicjatywa ta odpowiada na wyraźną potrzebę i będzie wdrażana w elastyczny sposób, z praktycznymi projektami budowania potencjału, odzwierciedlającymi priorytety państw członkowskich.
Pod koniec ub. roku Komisja Europejska, odwołując się do przyjętej w listopadzie 2025 r. inicjatywy Europejskiej Tarczy Demokracji, ogłosiła pierwszy nabór wniosków w sprawie dotacji na projekty z zakresu „edukacji medialnej”. Mają one sprawdzić, w jaki sposób skutecznie wpływać na obywateli, aby nie głosowali na polityków podważających „wartości UE”.
Komisja rozdzieliła 200 tys. euro na cztery projekty kierowane do mieszkańców wsi i miast w Bułgarii, Rumunii, Grecji i na Cyprze. Beneficjenci mieli opracować „sensowne wspólne działania mające na celu sprostanie rosnącym wyzwaniom, od fragmentacji społecznej po izolację cyfrową i spadek zaufania obywateli do władzy”.
W oparciu o wnioski płynące z tych badań Komisja zadecyduje, czy rozszerzyć projekty na inne państwa członkowskie. Wnioski przyjmowano do 6 lutego 2026 r.
21 listopada 2025 r. Komisja Europejska przedstawiła inicjatywę: Europejską Tarczę Demokracji. Określa ona szereg konkretnych środków, jakie mają być przedsięwzięte w celu „wzmocnienia, ochrony i promocji silnych oraz odpornych demokracji w całej UE”. KE przedstawiła również Strategię UE na rzecz społeczeństwa obywatelskiego, przewidującą wzmocnienie wybranych organizacji pozarządowych. Obie inicjatywy znalazły się w wytycznych politycznych oraz w orędziu o stanie Unii Ursuli von der Leyen.
Celem obu inicjatyw – jak przekonuje Bruksela – jest zapewnienie: „wolnych ludzi, wolnych i uczciwych wyborów, wolnych i niezależnych mediów, dynamicznego społeczeństwa obywatelskiego oraz silnych instytucji demokratycznych”.
Jak wyjaśniła szefowa KE, „demokracja jest fundamentem naszej wolności, dobrobytu i bezpieczeństwa”, „Europejska Tarcza Demokracji wzmocni kluczowe elementy, które pozwalają obywatelom na co dzień żyć zgodnie z naszymi wspólnymi wartościami demokratycznymi – wolnością słowa, niezależnymi mediami, odpornymi instytucjami i prężnym społeczeństwem obywatelskim”.
Według von der Leyen konieczne jest „zwiększenie naszej wspólnej zdolności do ciągłej ochrony” demokracji.
Europejska Tarcza Demokracji będzie obejmować działania w trzech głównych filarach: 1) ochrony integralności przestrzeni informacyjnej; 2) wzmocnienia naszych instytucji, uczciwych i wolnych wyborów oraz wolnych i niezależnych mediów; a także 3) zwiększenia odporności społecznej i zaangażowania obywateli”.
Centrum będzie pełnić funkcję swoistego łącznika i koordynatora działań unijnego establishmentu, prowadząc – jak można przypuszczać – własne operacje dezinformacyjne. Podobną aktywność, w imię „odporności demokracji”, prowadziła w Stanach Zjednoczonych administracja Joe Bidena. Obecnie są one przedmiotem licznych dochodzeń komisji kongresu, które zarzucają urzędnikom łamanie konstytucyjnych wolności.
KE zdaje sobie sprawę, że proponuje działania cenzuralne pod pretekstem „zabezpieczenia integralności przestrzeni informacyjne. Eurokraci sądzą jednak, że „wzmocnienie integralności przestrzeni informacyjnej jest niezbędne, aby obywatele mogli korzystać ze swoich praw i angażować się w demokrację”.
Propozycja KE w sprawi wzmocnienia demokracji i budowy jej „odporności” jest najdalej posuniętą formą zastosowania Aktu o usługach cyfrowych (DSA). W ramach tego dokumentu Komisja opracuje „protokół dotyczący incydentów i kryzysów”, by „ułatwić koordynację działań między właściwymi organami i zapewnić szybką reakcję na zakrojone na szeroką skalę i potencjalnie transnarodowe operacje informacyjne”.
Eurokraci chcą również stworzyć Europejską Sieć Weryfikatorów Informacji (Fact-Checkers), by jeszcze bardziej ograniczać obywatelom państw członkowskich dostęp do wiadomości. „Weryfikacja” ma się odbywać we wszystkich językach urzędowych UE. „Europejskie Obserwatorium Mediów Cyfrowych (EDI) opracuje nowe, niezależne zdolności monitorowania i analizy w zakresie świadomości sytuacyjnej w kontekście wyborów lub sytuacji kryzysowych” – podaje KE.
KE nie poprzestanie na cenzurze. Unia chce mieć na proces organizacji wyborów w państwach członkowskich, chociaż przyznaje, że jest to ich wyłączna kompetencja.
Komisja wyjaśnia, że „niezbędna jest zacieśniona współpraca na szczeblu UE, aby sprostać wspólnym wyzwaniom w tej dziedzinie”. Stąd „wzmocni prace w ramach Europejskiej Sieci Współpracy Wyborczej, organizując systematyczną wymianę poglądów na kluczowe tematy dotyczące integralności procesów wyborczych.
Bruksela opracuje także wytyczne i zalecenia oraz przewodnik najlepszych praktyk w celu zwalczania „rosnącej przemocy wobec kandydatów politycznych”.
Nowe wytyczne polityki medialnej obejmują również program dotacji dla mediów. Ma on „połączyć obecne wsparcie dla mediów z programami finansowania proponowanymi w nowych Wieloletnich Ramach Finansowych”. Dodajmy, że tylko niektóre redakcje otrzymają wsparcie, przede wszystkim te prounijne.
Komisja ma również zaproponować nowe wytyczne w zakresie zmiany przepisów dotyczących reklam, by „wspierać zrównoważony rozwój mediów w UE”.
Wreszcie Bruksela zajmie się „wzmacnianiem odporności społecznej i zaangażowania obywateli”, którzy mają umieć „rozpoznawać i przeciwdziałać manipulacji informacjami”. Ramy „kompetencji obywatelskich UE wraz z wytycznymi mającymi na celu wzmocnienie edukacji obywatelskiej w szkołach” opracuje oczywiście Komisja Europejska.
Bruksela będzie także promować podejmowanie decyzji w oparciu o „aktualną wiedzę naukową”, co jest swoistym wytrychem, uzasadniającym szkodliwe działania ich popularnością wśród akademików. Opinie badaczy stanowiły punkt odniesienia np. przy projektowaniu polityki covidowej i klimatycznej.
Strategia UE na rzecz społeczeństwa obywatelskiego przewiduje zintensyfikowanie współpracy KE z wybranymi organizacjami pozarządowymi. Ponadto Komisja ma ułatwić dostęp do „różnych źródeł finansowania, budując silniejsze powiązania z prywatnymi darczyńcami i środowiskami prawników świadczących usługi pro bono”.
W uzasadnieniu szeregu inicjatyw, które są podejmowane przez KE w celu „wzmacniania i budowania odporności demokracji” podkreśla się, że „W dobie narastającej konfrontacji politycznej, konfliktów regionalnych i międzynarodowych oraz szybkich zmian technologicznych, nasze demokracje borykają się z presją wewnętrzną i zewnętrzną. Reżimy autorytarne dążą do wykorzystywania podziałów, siania nieufności i ograniczania podmiotów demokratycznych, takich jak wolne media i społeczeństwo obywatelskie. W ten sposób podważają zaufanie do instytucji demokratycznych, wolne i uczciwe wybory oraz wartości, na których opiera się Unia Europejska”.
Kwestię zagranicznej ingerencji w wybory Bruksela w porozumieniu z rumuńskimi przedstawicielami władzy wykorzystała do bezpodstawnego unieważnienia wyborów prezydenckich w Rumunii. Istnienie jakiegokolwiek obcego wpływu na głosowanie powszechnie poddaje się w wątpliwość.
Źródła: europaconservative.com, enlargement.ec.europa.eu, PCh24.pl
AS