27 sierpnia 2016

Chciał dogryźć Niezależnej, a ujawnił swoją spersonalizowaną reklamę. Internet bezlitosny dla Lisa

(fot.Maciej Biedrzycki/FORUM)

Redaktor Tomasz Lis nie ma szczęścia. Chciał zaatakować sympatyzujący z Prawem i Sprawiedliwością portal Niezależna.pl pokazując jak wątpliwe treści medium reklamuje. Niestety dziennikarz nie wiedział, że upublicznia na Twitterze reklamę dostosowaną do treści, jakie on sam wyszukiwał w sieci. System reklam Google w oparciu o jego aktywność w internecie uznał, że zainteresują go… randki z Ukrainkami.

 

„Ciekawa reklama na PIS-owskim portalu niezależna.pl” – napisał w piątek na Twitterze Tomasz Lis. Do tekstu dołączył rzut ekranu (screen, screenshot). Widać na nim młodą blondynkę i anglojęzyczny napis jednoznacznie wskazujący, iż jest to reklama portalu randkowego umożliwiającego poznanie wolnych Ukrainek i umawianie się z nimi.

 

Tomasz Lis myślał, że tego typu treści reklamuje Niezależna. Mylił się. Użytkownikom Twittera pokazał reklamę dostosowaną do historii jego aktywności w sieci.

 

Wpadka dziennikarza nie umknęła uwadze internautów, którzy w ramach spontanicznej akcji #ReklamyLisa (#ReklamaLisa) publikują na Twitterze i Facebooku screeny własnych reklam spersonalizowanych, zawierających oferty dostawców internetu, restauratorów, księgarni i wielu innych podmiotów gospodarczych.

 

Sam zainteresowany gdy dowiedział się, że reklama jest tematowo dopasowana do stron przez niego odwiedzanych napisał: „Sorki. Nie odwiedzam”. Niezależna.pl donosi ponadto, że Tomasz Lis zablokował na Twitterze redaktora naczelnego serwisu, a sam portal dzięki wpadce publicysty zanotował wzrost liczby wyświetleń strony.

 

Na obronę lewicowo-liberalnego dziennikarza warto zauważyć, że reklamy spersonalizowane Google nie zawsze w pełni odpowiadają wyszukiwanym w przeszłości treściom. Autor niniejszego tekstu sprawdził jakie reklamy wyświetlają mu się w serwisie Niezależna.pl. Pierwszą propozycją była reklama emisji serialu z Louis de Funès. Autor niniejszego tekstu nigdy nie oglądał w sieci filmów z tym francuskim komikiem. Niedawno czytał jednak życiorys jest wyjątkowej postaci, prywatnie tradycjonalisty katolickiego i monarchisty. Być może w podobny sposób system reklam Google zadziałał u Tomasza Lisa. Aura pustej złośliwości zdemaskowanej przez amatorszczyznę pozostaje jednak wokół wpływowego salonowego publicysty.

 

Źródło: Twitter, FB, niezalezna.pl

MWł

   

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie