Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała w środę podczas debaty w Parlamencie Europejskim, że unijny system handlu emisjami ETS wymaga modernizacji. Dodała, że w tej sprawie liczy na współpracę z PE. Wcześniej wiceszefowa KE Teresa Ribera i komisarz ds. energii Dan Jørgensen zdecydowanie odrzucili możliwość reformy dotkliwego mechanizmu.
Von der Leyen mówiła w Parlamencie Europejskim w Strasburgu o trudnej sytuacji na globalnym rynku surowców energetycznych w związku z wojną między USA i Izraelem a Iranem. Jak podkreśliła, UE ma własne odnawialne źródła energii oraz własną energię jądrową.
– Ich ceny pozostawały bez zmian w ciągu ostatnich 10 dni. Mimo to w obecnym kryzysie niektórzy twierdzą, że powinniśmy porzucić naszą długoterminową strategię, a nawet wrócić do rosyjskich paliw kopalnych. Byłby to strategiczny błąd. Uczyniłoby nas to bardziej zależnymi, bardziej podatnymi na zagrożenia i słabszymi. Dlatego powinniśmy trzymać się naszej długoterminowej strategii. Możemy być przy tym bardziej pragmatyczni i mądrzejsi w jej wdrażaniu, ale kierunek, w którym zmierzamy, jest właściwy – podkreśliła szefowa KE.
Wesprzyj nas już teraz!
Jednocześnie zauważyła, że gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa w Unii obecnie odczuwają presję.
– Musimy więc zapewnić im natychmiastową ulgę. Musimy też kompleksowo przyjrzeć się temu, jak możemy obniżyć rachunki ludzi za energię, nie patrząc tylko na jeden element, lecz na wszystkie cztery składniki ceny. Koszt samej energii stanowi ponad 56 proc. rachunku, opłaty sieciowe 18 proc., podatki i opłaty 15 proc., koszty emisji CO2 średnio około 11 proc. – wyjaśniła, dodając, że są to średnie wartości i różnią się w zależności od miksu energetycznego poszczególnych państw członkowskich.
Szefowa KE oceniła, że obecny model rynku się sprawdził i istnieje „szerokie poparcie dla obecnego systemu”. – Kluczowe jest jednak ograniczenie wpływu sytuacji, w której cena gazu wyznacza cenę energii elektrycznej. Przygotowujemy różne opcje: lepsze wykorzystanie umów na zakupy energii oraz kontraktów różnicowych, środki pomocy publicznej. Rozważamy też subsydiowanie lub wprowadzenie limitu cen gazu – powiedziała.
Na koniec szefowa KE poruszyła kwestię ETS, jednego z głównych narzędzi polityki klimatycznej Brukseli, który wprowadza konieczność ponoszenia opłat za emisje CO2. W styczniu przyszłego roku ma zostać wprowadzony jeszcze bardziej drastyczny model ETS2, obejmujący m.in. transport prywatny oraz budownictwo.
– Jeśli chodzi o ETS, pozwolę sobie podać jedną liczbę: bez ETS zużywalibyśmy teraz o 100 mld m sześc. gazu więcej, co ponownie czyniłoby nas bardziej podatnymi na zagrożenia i bardziej zależnymi. Potrzebujemy zatem ETS, ale musimy go zmodernizować. Z niecierpliwością czekam na kontynuację obecnej debaty (toczonej) w Parlamencie Europejskim – powiedziała von der Leyen.
PAP
/ oprac. PR
„Rewizja ETS nie wchodzi w grę”. Na problemy z energią…jeszcze więcej podatków