9 stycznia 2026

Czy zjedzenie mięsa w piątek jest grzechem?

(Fot. Pixabay)

W ostatnim czasie można było niemal przyzwyczaić się do dyspens biskupów od zachowywania piątkowego postu od mięsa. Uzasadnioną była decyzja prawie wszystkich polskich biskupów diecezjalnych na dzień 26 grudnia, ponieważ wypadał wtedy drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Zaskoczeniem była jednak podobna dyspensa w niektórych diecezjach na dzień 2 stycznia. Warto się przy tej okazji zastanowić po co w ogóle jest piątkowy post od mięsa i czy jego złamanie jest grzechem.

Na początku trzeba rozróżnić dwa rodzaje postu: wstrzemięźliwość od mięsa i post ścisły. Wstrzemięźliwość – lub inaczej abstynencja – od mięsa polega na powstrzymaniu się od spożywania pokarmów mięsnych (wyłącza się tutaj ryby) we wszystkie piątki roku oraz w Środę Popielcową. Wymóg ten obowiązuje wszystkich katolików od 14. roku życia aż do końca życia. Ten rodzaj postu nazywa się jakościowym, bowiem dotyczy rodzaju spożywanych pokarmów.

Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z postanowieniem konferencji biskupów, należy zachowywać we wszystkie piątki całego roku, chyba że w piątek przypada dzień zaliczony do uroczystości. (…) Prawem o wstrzemięźliwości są związane osoby, które ukończyły czternasty rok życia – czytamy w Kodeksie Prawa Kanonicznego (kan. 1251-1252).

Wesprzyj nas już teraz!

Piątkowa abstynencja od mięsa zostaje zatem zniesiona w piątki, w które przypada uroczystość. Taka sytuacja zawsze ma miejsce np. w piątek po Wielkanocy – bowiem cała oktawa wielkanocna ma rangę uroczystości – czy w Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która zawsze wypada w jeden z czerwcowych piątków.

Czym innym jest post ścisły, czyli ilościowy. Ten konieczny jest wyłącznie dwa razy w roku – w Środę Popielcową i w Wielki Piątek – i polega na spożyciu w ciągu dnia tylko jednego posiłku do syta. Oprócz niego dozwolone są dwa skromne posiłki w celu utrzymania sił, jednak połączone razem nie mogą one równać się kolejnemu pełnemu posiłkowi. Post ścisły obowiązuje od 18. do 60. roku życia.

W tym artykule interesuje nas jednak zagadnienie piątkowej wstrzemięźliwości od mięsa, czyli postu jakościowego. Konferencje Episkopatów mają prawo złagodzić taki post; tak się stało w wielu krajach, gdzie biskupi zezwolili na zastępowanie abstynencji od mięsa „innymi formami pokuty”. Kilka innych Episkopatów nakazało zachowywanie piątkowego postu jedynie w Wielkim Poście, zezwalając na „zamianę” pokuty w pozostałych okresach.

W Polsce – jako jednym z niewielu krajów – post jakościowy wciąż obowiązuje w każdy piątek roku. Oznacza to, że świadome i dobrowolne zjedzenia mięsa w piątek jest grzechem ciężkim. Oczywiście zjedzenie go przez przypadek – np. gdy ktoś zapomni, że właśnie jest piątek – grzechem nie jest. Kościół podchodzi bardzo poważnie do kwestii piątkowej absytencji od mięsa, nakazując nawet uzyskanie specjalnej dyspensy, gdyby ktoś chciał wtedy zjeść mięso „ze słusznej przyczyny”. Konieczność starania się o specjalną dyspensę potwierdza, że jest to materia ciężka i trzeba do niej podchodzić bardzo poważnie.

Kto może takiej dysensy udzielić? Mogą to uczynić ordynariusze diecezji oraz proboszczowie dla wiernych przebywających w dany piątek na terenie danej diecezji czy parafii. Chodzi tu o uzasadnione przypadki, jakim był np. piątek przypadający 26 grudnia 2025 r., a więc w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Poprzez złagodzenie postu, biskupi chcieli uczynić ten dzień bardziej świątecznym. O dodatkową dyspensę można również poprosić swojego proboszcza (nie wikarego!) w innych uzasadnionych przypadkach, np. jeśli istnieje potrzeba zorganizowania ważnej ceremonii akurat w piątek. Choć tak naprawdę da się przygotować wystawną ucztę złożoną wyłącznie z dań wegetariańskich – robimy to przecież co roku w Wigilię Bożego Narodzenia.

Oczywiście można zapytać: dlaczego mamy sobie odmawiać akurat mięsa? Jeśli ktoś nie lubi dań mięsnych, to powstrzymanie się od nich jest żadnym umartwieniem. Warto jednak przytoczyć słowa proroka Samuela, które skierował do Izraelitów: „lepsze jest posłuszeństwo od ofiary” (1 Sm 15,22). Innymi słowy: lepsza jest to umartwienie, które Kościół na nas nałoży, od tego, którego wolelibyśmy sami.

W 2014 r. Konferencja Episkopatu Polski opublikowała „Wykładnię dla pierwszego, trzeciego i czwartego przykazania kościelnego”. Czwarte przykazanie kościelne odnosi się właśnie do postu i abstynencji i nakazuje ono „zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w czasie Wielkiego Postu powstrzymywać się od udziału w zabawach”. Wytyczne Episkopatu przypominają wspomniane wcześniej zapisy prawa kanonicznego. Znajduje się tam jednak wyjątek od reguły mówiący, że „uzasadniona niemożliwość zachowania wstrzemięźliwości w piątek (np. zbiorowe żywienie) domaga się od chrześcijan podjęcia innych form pokuty”. Z taką sytuacją spotykamy się m.in. w czasie pobytu w szpitalu, jeśli nie ma możliwości wyboru posiłku.

Przytoczona przez biskupów niemożność albo przeszkoda to sytuacja od nas niezależna (!), w której albo w ogóle nie mamy możliwości zachowania takiego przykazania (przeszkoda fizyczna), albo jego zachowanie naruszyłoby inne, większe dobro (przeszkoda moralna).

Niestety można słyszeć (nawet z ust księży!) błędne opinie mówiące, że jesteśmy zwolnieni od zachowania postu piątkowego już wtedy gdy ktoś zaprasza nas w piątek na posiłek i serwuje na nim mięso. Głoszący taki pogląd tłumaczą zwykle, że „to prawo zostało ustanowione dla człowieka, a nie człowiek dla prawa”. Jest to jednak zbyt wygodne usprawiedliwianie się. Po pierwsze, cnota roztropności podpowiada, że dobrze byłoby unikać umawiania się w piątek na posiłki, co do których podejrzewamy, że w menu pojawią się potrawy mięsne. Jeśli jednak na takim posiłku już się znajdziemy, należy pamiętać, że tutaj żadna przeszkoda do zachowania postu nie pojawia się. Przecież ani żadna siła fizyczna nie zmusza nas do zjedzenia mięsa, ani inne większe dobro nie zostaje naruszone. Należy przypomnieć nauczanie Kościoła katolickiego mówiące, że jeśli człowiek stoi przed trudnym wyborem, w którym ma dwie opcje i każda jest zła, to ma on obowiązek (!) wybrać mniejsze zło. W takim przypadku to mniejsze zło nie plami naszego sumienia, gdyż nie mieliśmy innego wyjścia. Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy wezwani do miłości bliźniego, a zatem również do troski by nie sprawić komuś przykrości. Jednak zjedzenie mięsa w piątek jest grzechem ciężkim, a drobna nieuprzejmość lub przykrość – lekkim bądź nie jest grzechem w ogóle. Wybór jest zatem jasny.

Czym innym byłaby sytuacja, w której ktoś powziął dobrowolne postanowienie, np. odmówienia sobie słodyczy w Wielkim Poście, a został poczęstowany przez gospodarza kawałkiem ciasta. W takim przypadku lepszym rozwiązaniem może być zjedzenie oferowanego deseru, aby nie sprawić komuś przykrości. Jednak kiedy mówimy o piątkowej abstynencji od mięsa, to nie jest to nasze dobrowolne postanowienie, a przepis wynikający z czwartego przykazania kościelnego, a zatem winniśmy delikatnie i grzecznie odmówić serwowanego nam w piątek mięsa.

Umiejętne odmawianie drugiej osobie wymaga pewnej delikatności, ale w niektórych sytuacjach jest konieczne. Nie możemy bowiem zgadzać się na grzech w imię „uprzejmości”. Co więcej, taka sytuacja, choć trudna, to może być dla nas okazją do odważnego przyznana się do naszej wiary. Być może ta druga osoba będzie nawet pozytywnie zbudowana naszą odwagą i miłością do Chrystusa. Należy zatem delikatnie lecz stanowczo wytłumaczyć, że jesteśmy katolikami, a przykazanie kościelne nie pozwala nam na jedzenie mięsa w piątek.

Przykład odważnego przyznania się do wiary znajdujemy w Drugiej Księdze Machabejskiej. Czytamy tam historię matki i siedmiu synów, którzy ponieśli śmierć męczeńską tylko dlatego, że nie zgodzili się na spożycie zakazanej przez prawo wieprzowiny. Męczeństwo to było wyjątkowo okrutne:

Rozgniewał się na to król i kazał rozpalić patelnie i kotły. Skoro tylko się rozpaliły, rozkazał temu, który przemawiał w imieniu wszystkich, obciąć język, ściągnąć skórę z głowy i obciąć końce członków, na oczach innych braci i matki. Gdy był on już całkiem bezwładny, rozkazał go sprowadzić do ognia, bo jeszcze oddychał, i smażyć na patelni (2 Mch 7,3-5).

Bracia machabejscy nie tłumaczyli się, że „prawo zostało ustanowione dla człowieka, a nie człowiek dla prawa”; nawet zagrożenia własnego życia nie uznali za okoliczność zezwalającą im na złamanie starotestamentalnego prawa. Oczywistym jest, że przepisy Starego Testamentu już nas nie obowiązują, jednak w miejsce nich mamy nowe – te ustanowione przez Chrystusa i Kościół, a postawa braci machabejskich powinna być dla nas przykładem wierności tym przykazaniom.

Należy wreszcie wspomnieć, że kotleta można spokojnie schować do lodówki i odgrzać innego dnia, a jeśli obawiamy się niezręcznej sytuacji, być może lepiej unikać składania wizyt na obiad akurat w piątki.

Zakładając (hipotetycznie), że faktycznie uprzejmość usprawiedliwiałaby nas od postu piątkowego, to należałoby zapytać: a co z innymi przykazaniami? Gdyby ktoś wiódł nas do jakiegokolwiek innego grzechu, gdyby np. oferował nam alkohol kiedy pić nie powinniśmy, bądź jakąś zakazaną substancję – czy wtedy też moglibyśmy się usprawiedliwić troską by nie sprawić mu przykrości? Takie rozumowanie prowadzi do absurdalnej konkluzji jakoby przestrzeganie prawa było rzeczą subiektywną.

Nie oznacza to, że przykazanie miłości bliźniego jest nieistotne. Bynajmniej! Św. Jan od Krzyża powiedział nawet, że „pod wieczór życia będziemy sądzeni z miłości”. Należy jednak pamiętać, że ten nakaz nie może być automatyczną wymówką od przestrzegania innych przykazań. A Kościół nie wymaga od nas wiele: chce, żebyśmy ten jeden dzień w tygodniu spędzili w sposób pokutny, w tym powstrzymując się od pokarmów mięsnych.

Adrian Fyda

Wakacje nie od Boga, ale z Bogiem. Czyli jak dobrze wykorzystać czas urlopu?

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(10)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie