18 kwietnia 2021

Roberto de Mattei: Duch rzymski – tego potrzebujemy!

(fot. Pixabay)

Duch rzymski jest czymś, czego zaczerpnąć można tylko w Rzymie. „Miasto święte” par excellence, centrum chrześcijaństwa, wieczna ojczyzna każdego katolika, który za Cyceronem powtórzyć może „civis romanus sum”, roszcząc sobie prawo do duchowego obywatelstwa, którego granicami nie są granice miasta, lecz imperium. Nie jest to imperium cezarów, tylko Kościoła – katolickiego, apostolskiego i rzymskiego.

Były czasy kiedy to biskupi odległych miejsc posyłali swych kapłanów i seminarzystów do Rzymu nie tylko w celu studiów w murach najlepszych szkół teologicznych, ale także i po to, by zdobyli oni rzymskiego ducha. Pius XI wyraził tę perspektywę zwracając się do profesorów i studentów Uniwersytetu Gregoriańskiego w taki oto sposób: „Wasza obecność mówi o tym, że waszą najwyższą aspiracją, tak jak i aspiracją pasterzy, którzy was tu posłali, jest wasza rzymska formacja. Mówi to, że romanità, której przybyliście szukać w wiecznym Rzymie, o której Wielki Poeta – nie tylko Włoch, ale całego świata, bowiem był on poetą katolickiej filozofii i teologii – Dante mówi w Czyśćcu o Chrystusie, który jest Rzymianinem: niech Rzym będzie Panią twego serca tak, jak Chrystus jest jego panem. Niech ta romanità przeniknie was i wszystko, co będziecie czynić. W ten sposób gdy powrócice do swych miast i wiosek będziecie mogli być nauczycielami i apostołami rzymskości” (Przemówienie z 21 listopada 1922 r.)

Tego „ducha rzymskiego” nie sposób studiować dzięki książkom, można go – by to tak ująć – zaczerpnąć w tej niematerialnej atmosferze, którą wielki katolicki polemista Louis Veuillot (1813-1883) nazywał „zapachem Rzymu”; zapachem tak naturalnym, jak i nadprzyrodzonym, który emanuje z każdego kamienia i każdej bryły ziemi, w których to przechowywana jest historia tego miasta. To w tym miejscu Opatrzność umiejscowiła katedrę św. Piotra. Rzym jest zarazem miejscem świętym i świętą pamięcią, „ojczyzną ducha”, jak napisał jeden z pisarzy współczesnych Veuillotowi, Ukrainiec Nikolaj Gogol, który żył w Rzymie przy via Sistina w latach 1837-1846.

Rzym to miasto, w którym znajdują się groby apostołów Piotra i Pawła, z jego podziemną nekropolią, w której meandrach spoczywają ciała tysięcy chrześcijan. Rzym to Koloseum, w którym męczennicy stawiali czoła dzikim, krwiożerczym bestiom. To Bazylika św. Jana na Lateranie, matka i głowa kościołów; bazylika w której cześć oddać można jedynym relikwiom św. Ignacego oszczędzonym przez lwy. Rzym to Campodoglio, centrum władzy, gdzie cezar August zbudował ołtarz jedynemu prawdziwemu Bogu, który miał się narodzić z Dziewicy. Także na Wzgórzu Kapitolińskim zbudowana została bazylika Aracoeli, „Ołtarza Niebiańskiego”, w której spoczywa ciało świętej Heleny, cesarzowej, która odnalazła relikwie Męki Pańskiej przechowywane dziś w bazylice Krzyża Świętego w Jerozolimie. Rzym to ulice i place tego miasta, miejsca w których żyła święta Katarzyna Sieneńska i święta Franciszka Rzymska, święty Ignacy i święty Filip Neri, święty Paweł od Krzyża i św. Leonard z Porto Maurizi, św. Kasper del Bufalo i św. Wincenty Pallotti, św. Pius V i św. i św. Pius X. W Rzymie odwiedzić można pokoje św. Brygidy Szwedzkiej (na Piazza Farnese), św. Józefa Benedykta Labre (na via dei Serpenti), św. Stanisława Kostki (w kościele św. Andrzeja na Kwirynale). Tu cześć można oddać żłóbkowi Dzieciątka Jezus (w Santa Maria Maggiore), ramieniu św. Franciszka Ksawerego (w Il Gesù), stopie św. Marii Magdaleny (w bazylice w. Jana Chrzciciela Florentyńczyków).

W swej długiej historii Rzym przeszedł okropne plagi wszelkiego rodzaju. W roku 410 miasto zostało złupione przez Gotów, w r. 455 przez Wandalów, w 546 przez Ostrogotów, w 846 przez Saracenów, z kolei w roku 1527 przez niemieckich lancknechtów. W 1799 Rzym został najechany przez Jakobinów, w 1870 przez Piemontczyków. W 1943 miasto było okupowane przez nazistów. Rzym do dziś posiada na swym ciele blizny po tych głębokich ranach, jak i po innych – dla przykładu po zarazie Antoninów z roku 180, Czarnej Śmierci z roku 1348, epidemii cholery z 1837 czy grypy hiszpanki z roku 1917.

Według amerykańskiego historyka Kyle’a Harpera („The Fate of Rome”, Princeton University Press, 2017) upadek imperium rzymskiego spowodowany był nie tylko inwazjami barbarzyńców, ale również epidemiami i zaburzeniami klimatu, które miały miejsce między drugim a szóstym wiekiem po Chrystusie. Te wojny i epidemie były w kolejnych wiekach zawsze postrzegane jako Boża kara. Ludwig von Pastor pisze więc, że powszechnie – tak wśród katolików, jak i pośród heretyków – „w strasznym złupieniu Rzymu dostrzegano niebiańską karę zesłaną na stolicę chrześcijaństwa pogrążoną w grzechu” („History of the Popes”, Desclée, Rome 1942. Vol. IV, 2, s.582). Rzym jednak zawsze się podnosi, oczyszcza, odnawia swe siły, co symbolizuje medal wybity w 1557 z polecenia Pawła IV, poświęcony Rzymowi po okresie strasznego głodu. O Rzymie powiedzieć można to, co i o Kościele: impugnari potest, expugnari non potest; może zostać zaatakowany, ale nie może zostać powalony i zniszczony.

Biorąc to wszystko pod uwagę, w tych trudnych czasach w których żyjemy i oczekujemy kolejnych jeszze prób, musimy podnosić nasz wzrok w stronę szlachetnego Rzymu, którego światło nie zachodzi; w stronę szlachetnego Rzymu, wychwalanego przez pieśni dawnych pielgrzymów jako matkę i panią całego świata, skrwawioną krwią męczenników i ozdobioną liliami dziewic: O Roma nobilis, orbi et domina. Cunctarum urbium excellentissima, Roseo martyrum sanguine rubea, Albi et virginum liliis candida.

Rzym chrześcijański gromadzi i podnosi w wymiarze nadprzyrodzonym naturalne cechy Rzymu starożytnego. Duch Rzymu to duch sprawiedliwych i silnych, którzy ze spokojem i niewzruszonością stawiają czoła najbardziej niebezpiecznym sytuacjom. Rzymianinem jest ten, kto nie pozwala sobie na to, by wstrząsały nim otaczające go burze. Rzymianinem jest ten, kto nie zna strachu, nawet jeśli wszechświat sypie się na jego głowę. Si fractu inlabitur orbis, impavidum feriant ruina (Horacy). Katolik dziedziczący tę tradycję – potwierdza Pius XII – nie ogranicza się do tego, by siedzieć w bezruchu pośród ruin, lecz stara się odbudować zburzony gmach. Rzymianin czerpie ze wszystkich swych sił, by obsiać zniszczone pole (Przemówienie do rzymskiej szlachty, 18 stycznia 1947 r.)

Duch rzymski jest stały, chętny do walki, ale roztropny. Roztropnością jest wewnętrzne odróżnianie dobra od zła, nie patrzy ona na ostateczny cel człowieka (to bowiem jest domeną mądrości); roztropność zapewnia środki ku rozeznaniu. Roztropność więc to praktyczna mądrość życiowa, zajmująca pośród cnót kardynalnych miejsce centralne i kierownicze. Z tego też powodu św. Tomasz z Akwinu uznawał roztropność jako szczyt wszelkich cnót moralnych (Summa Theolgiae, II-II, q. 166, 2.1).

Roztropność jest więc cnotą główną, wymaganą od tych, którzy sprawują rządy, a pośród nich nie ma większej odpowiedzialności niż ta ciążąca na osobach kierujących Kościołem. Nieroztropny Papież, nieposiadający umiejętności sterowania nawą Piotrową, byłby wielką katastrofą bowiem nie ma Rzymu bez papieża, który by Rzymem rządził, a papieżowi nie może brakować rzymskiego ducha, pomagającego w kierowaniu Kościołem. Gdyby do tego doszło, tragedia duchowa przewyższa wszelką naturalną katastrofę.

Rzym znał katastrofy wszelkiego rodzaju, a konfrontował się z nimi tak, jak to robił św. Grzegorz Wielki stawiając czoła epidemii dotykającej miasto w jego czasach. By złagodzić Boży gniew papież, wkrótce po swym wyborze, nakazał procesję pokutną duchowieństwa i ludu rzymskiego. Kiedy procesja dotarła do mostu łączącego miasto z mauzoleum Hadriana, Grzegorz ujrzał na szczycie fortecy św. Michała Archanioła chowającego swój zakrwawiony miecz, co było znakiem mówiącym, że czas kary się zakończył. A chór aniołów śpiewał pieśni: „Regina Caeli, Laetare, Alleluia—Quia quem meruisti portare, Alleluia—Resurrexit sicut dixit, Alleluia!” Święty Grzegorz odpowiedział na głos: „Ora pro nobis Deum, Alleluia!”

W tej sposób narodziła się harmonia, która wciąż pobrzmiewa w całym katolickim świecie. Niech ta niebiańska pieśń wpaja w serca katolików nieograniczone zaufanie do Maryi, Obrończyni Kościoła, ale także i obrończyni ducha rzymskiego, silnego i harmonijnego, którego nigdy nie potrzebowaliśmy tak bardzo, jak w obecnych, okropnych dniach.

 

Roberto de Mattei

Tłum. mat

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(6)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie