18 listopada 2020

„Deutsche Welle” chce usuwania państw członkowskich. To reakcja na weto w sprawie budżetu UE

(źródło: pixabay.com)

Barbara Wesel w swojej opinii na łamach portalu Deutsche Welle zasugerowała, że w związku z obstrukcją ze strony Węgier i Polski, które zablokowały budżet UE oraz kluczowy plan wspomagania gospodarek po kryzysie koronawirusowym, UE powinna opracować regulacje, by zacząć usuwać państwa członkowskie z UE.

 

Wesel jest oburzona „retoryką” Warszawy i Budapesztu, krytykując sugestie polskiego rządu o „zniewoleniu przez Unię Europejską”, która chce ingerować w wewnętrzne sprawy polityczne. Jej zdaniem, rząd węgierski idzie nawet jeszcze dalej, porównując UE do Związku Radzieckiego pod względem regulacji, które Bruksela chce rzekomo narzucić Węgrom. Autorka opinii sugeruje, że chociaż oba rządy utrzymują, że nienawidzą swojej komunistycznej przeszłości, to jednak chętnie stosują typową dla komunistów propagandę.

 

Wesel szczególnie poirytowana jest postawą premiera Victora Orbana, który „zawsze nieco wyprzedzał swojego polskiego kolegę, jeśli chodzi o bezczelność – twierdził, że nadal ma prawo do płatności z Brukseli, bez względu na to, co się stanie lub nie na Węgrzech”.

 

Autorka sugeruje, że w Warszawie Bruksela jest postrzegana jako bank centralny, z którego można wyciągać fundusze potrzebne do przyciągania wyborców i utrzymywania członków partii w ryzach. Wesel wylicza, że Warszawa jest jednym z głównych beneficjentów unijnego budżetu i rocznie Polska otrzymywała około 11 miliardów euro płatności netto w ostatnim okresie budżetowym. Nieco mniej dostawali Węgrzy.

 

Z tymi funduszami wiążą się jednak pewne zobowiązania, a tymczasem – według autorki opinii – oba kraje zachowują się, jakby tak nie było. „Najwyższy czas, aby przeczytali traktaty akcesyjne, które podpisali, przystępując do Unii Europejskiej w 2004 r., w których stwierdza się, że członków UE obowiązują zasady demokratyczne. Traktaty te nie są ani niejasne ani też nie podlegają interpretacji czy negocjacjom. I wyraźnie zawierają zobowiązanie do ochrony niezawisłości sądownictwa oraz wolności prasy. Obie te wartości są na Węgrzech od lat podważane, a Polska coraz bardziej idzie w ich ślady” – czytamy.

 

Weto w sprawie budżetu o wartości 1,8 biliona euro „wpędziło UE z powrotem w tryb kryzysowy, a osiągnięcie porozumienia w sprawie planu naprawy po COVID-19 było już wystarczająco trudne” – dodaje autorka. Wesel sugeruje, że blok sam jest sobie winien, gdyż przez lata biernie przyglądał się, jak najpierw Węgry, a potem Polska, budowały autorytarne struktury.

 

Rozmontowywanie węgierskiego systemu medialnego rozpoczęło się dużo wcześniej i odbywało krok po kroku. Dziś premier Orban jest bliski zamknięcia ostatniego niezależnego serwisu informacyjnego i stacji radiowej w kraju – pisze autorka.

 

Również system sądownictwa zaczęto rozmontowywać dużo wcześniej. Co kilka miesięcy uchwalano nowe regulacje, ograniczające swobodę sędziów w kraju, aż wreszcie rząd przejął nad nimi kontrolę. Bruksela pozwała Węgry do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Poza tym nic więcej nie zrobiła. Rządy państw UE unikały konfliktu.

 

Wesel ubolewa, że wcześniej nie skorzystano z procedury artykułu 7, aby zawiesić część praw Węgier w UE. Niemiecka dziennikarka krytykuje Europejską Partię Ludową (EPL), która w Parlamencie Europejskim od lat miała tuszować przejęcie władzy przez Orbana i do tej pory nie usunęła go ze swoich szeregów.

 

„Teraz – pisze Wesel – w najgorszym możliwym momencie podczas światowej pandemii, Polska i Węgry biorą na zakładników 25 pozostałych państw członkowskich UE, nie ustając w próbach zmiażdżenia demokracji. Ten bezprecedensowy incydent pokazuje, jak daleko Orban i Jarosław Kaczyńscy, lider rządzącej w Polsce prawicowej partii Prawo i Sprawiedliwość, oddalili się od partnerstwa politycznego w Europie”.

 

Komentując ostatnie wydarzenia, autorka pyta retorycznie, kto z takimi partnerami, jak Polska i Węgry potrzebuje wrogów? Wzywa Brukselę, by pilnie przyjęła regulacje, które pozwolą na usuwanie państw członkowskich z Unii Europejskiej.

 

W podobnym tonie można przeczytać edytorial na łamach lewicowego „Guardiana.” Brytyjskie medium sugeruje, że kanclerz Angela Merkel przedwcześnie pochwaliła państwa UE za uzgodnienia w sprawie budżetu i funduszu naprawczego w lipcu br. Chwaląc porozumienie, niemiecka kanclerz powiedziała wówczas: „Europa pokazała, że ​​jest w stanie wejść na nowy poziom w bardzo szczególnej sytuacji, takiej jak ta”.

 

W poniedziałek Węgry i Polska skutecznie zawetowały pakiet naprawczy wraz z siedmioletnim budżetem UE. „Jeśli nie uda się szybko znaleźć rozwiązania, wypłata niezbędnych środków finansowych może zostać przesunięta na koniec 2021 r.” Tymczasem portal dodaje, że Europa zmierza w kierunku podwójnej recesji, co będzie katastrofalne i destabilizujące. We Włoszech już wybuchły poważne niepokoje społeczne w Neapolu czy Turynie. 209 miliardów euro przydzielonych z funduszy europejskich ma być dla nich „ekonomicznym kołem ratunkowym”.

 

„Nic więc dziwnego, że unijni dyplomaci ostrzegają przed poważnym kryzysem. Sprawę komplikuje fakt, że stawka jest znacznie większa niż pieniądze. Węgry i Polska mają otrzymać hojne kwoty ze wspólnego pakietu naprawczego; ale ich zastrzeżenia z ostatniej chwili dotyczą proponowanego związku między wydatkowaniem funduszy a poszanowaniem norm demokratycznych i prawa w krajach otrzymujących pomoc” – czytamy.

 

Wydawca wpływowego medium wskazuje, że „dla zbyt potężnego przywódcy Węgier Viktora Orbána i agresywnie konserwatywnego rządu Polski klauzula praworządności jest nie do przyjęcia, ponieważ zapewnia instytucjom UE środki, aby ostatecznie pociągnąć je do odpowiedzialności”.

 

Znowu pojawia się zarzut „bezczelnej pogardy dla Brukseli,” podważania niezależności sądownictwa i mediów oraz „rażącego kumoterstwa.” „Guardian” gani rządy Węgier i Polski za prowadzenie wojen kulturowych w kwestiach takich jak uroszczenia osób LGBT i migracja.

 

Oba kraje stały się liderami prawicowej reakcji w Europie. Medium wytyka m.in. ostatnie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, które miało wywołać „największe demonstracje od upadku komunizmu”.

 

„UE prawdopodobnie zbyt wolno i słabo radziła sobie z tym pełzającym autorytaryzmem na swojej wschodniej flance. Na szczycie w 2015 r. były przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker notorycznie witał Orbána żartobliwie: „Witaj, dyktatorze!” Dopiero w 2019 roku partia Fidesz, polityczna machina Orbána, została zawieszona w członkostwie w centroprawicowej grupie w Parlamencie Europejskim. Próby sankcjonowania Budapesztu czy Warszawy udaremniła potrzeba jednomyślności UE-27 niemożliwej do osiągnięcia, gdy Polska osłania plecy Węgier i odwrotnie” – czytamy.

 

Brytyjskie medium sugeruje, że w związku z prezydencją Niemiec w UE, Berlin musi znaleźć wyjście z obecnego kryzysu. Sugeruje się m.in. przeredagowanie klauzuli praworządności.

„Guardian” zwraca uwagę, że nie można jednak pozwolić na szantaż ze strony Budapesztu i Warszawy, które chcą porzucenia klauzuli praworządności, ponieważ nie można lekceważyć podstawowych wartości UE.

 

Medium sugeruje, że należy zdławić konserwatywną reakcję rządów Węgier i Polski,  które „dążą do stworzenia bezpiecznej przestrzeni dla nietolerancyjnego, nieliberalnego sposobu uprawiania polityki”, sprzeciwiając się „postępowi”.

 

Źródło: dw.com, theguardian.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie