8 czerwca 2021

Dlaczego służby wywiadowcze powróciły do hipotezy o „laboratoryjnym wycieku” wirusa SARS-CoV-2?

Od początku epidemii COVID-19 pojawiły się dwie zasadnicze hipotezy wyjaśniające pochodzenie koronawirusa SARS-CoV-2. Dane indyjskich uczonych ujawnione ostatnio potwierdzają racje chińskiej wirusolog, która jako jedna z pierwszych osób na świecie zasugerowała, że wirus „wyciekł” z laboratorium w Wuhan. To, co jeszcze do niedawna było uznawane za „teorię spiskową”, jest obecnie uważane za wysoce prawdopodobną hipotezę pochodzenia wirusa powodującego COVID-19.

Prezydent USA Joe Biden w połowie maja polecił siłom wywiadowczym zdwojenie wysiłków w celu zbadania hipotezy o laboratoryjnym wycieku, którą wcześniej wykluczono po sugestiach „szerokiego konsensusu naukowców”, wspierającego raport Światowej Organizacji Zdrowia ze śledztwa w sprawie źródła obecnej epidemii.

Dr Li-Meng Yan była jedną z pierwszych, która zbadała koronawirusa SARS-CoV-2 i ujawniła, że ​​została zmuszona do ukrywania się po tym, jak oskarżyła Pekin o tuszowanie wycieku z laboratorium.

Teraz, gdy międzynarodowi przywódcy i służby wywiadowcze skupiają się na hipotezie wycieku z laboratorium w Wuhan, naukowiec przyznała w rozmowie z portalem „Newsmax”, że ujawnione mejle dr Anthony’ego Fauciego – szefa Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, odpowiedzialnego za kierowanie reakcją na kryzys sanitarny w USA – zawierają „wiele przydatnych informacji”, co sugeruje, że zawsze wiedział więcej, niż mówił.

– Kwestionowali moją pracę od samego początku, nawet od stycznia zeszłego roku. Ci ludzie wiedzieli, co się stało, ale postanowili ukryć tę wiedzę ze względu na Komunistyczną Partię Chin i dla własnych korzyści – komentowała Yan, mówiąc o skarbnicy dokumentów, które zostały ujawnione tydzień temu.

– On wiedział o tym wszystkim – oceniła chińska wirusolog wskazując na Fauciego i cieszący się złą sławą Instytut Wirusologii w Wuhan.

Jeden e-mail – jak powiedziała – wykazał, że „dr Fauci nawet 1 lutego zeszłego roku natychmiast zdał sobie sprawę, że w przypadku wirusa SARS-CoV-2 ma do czynienia z eksperymentem związanym ze wzmacnianiem funkcji wirusów”.

Ponad 3000 stron mejli z okresu od stycznia do czerwca 2020 roku zostało pozyskanych przez „Washington Post”, Buzzfeed News i CNN na podstawie wniosku z ustawy o dostępie do informacji (FOIA).

Mejle ujawniły początki epidemii COVID-19 w USA. Dr Fauci i jego koledzy podnosili, że koronawrius mógł „wymknąć się” z chińskiego laboratorium w Wuhan.

Niedawno jednak w wywiadzie dla CNN dr Fauci bronił się przed zarzutami, że już dawno wiedział, iż mamy do czynienia z koronawriusem wzmocnionym w laboratorium w Wuhan. Utrzymywał, że e-mail został wyrwany z kontekstu przez krytyków, a on sam początkowo rozważając taką opcję po prostu miał „otwarty umysł” co do pochodzenia wirusa.

Człowiek odpowiedzialny za kierowanie reakcją na COVID-19 w całym kraju wciąż upiera się, że jest mało prawdopodobne, aby laboratorium w Wuhan wypuściło wirusa. – Nie pamiętam, co jest w tym zredagowanym [mejlu], ale myślę, że pomysł jest dość naciągany, iż Chińczycy celowo zaprojektowali coś, aby mogli zabić siebie i innych ludzi – komentował.

Dlaczego hipoteza „wycieku laboratoryjnego” z Wuhan powraca w wiadomościach mediów głównego nurtu?

Prezydent Joe Biden w połowie maja nakazał podległym siłom wywiadowczym wzmóc wysiłki w celu zbadania hipotezy o laboratoryjnym pochodzeniu wirusa. Jednocześnie amerykański sekretarz stanu Antony Blinken powiedział w stacji HBO, że administracja Bidena jest zdeterminowana, aby „dotrzeć do sedna” pochodzenia COVID-19. Zapowiedział, że Waszyngton pociągnie do odpowiedzialności Chiny.

– Najważniejszym powodem, dla którego musimy dotrzeć do sedna, jest to, że tylko w ten sposób będziemy w stanie zapobiec następnej pandemii lub przynajmniej wykonać pracę w celu jej złagodzenia – tłumaczył.

Blinken ubolewał, że Chiny nadal nie „zapewniły przejrzystości, której potrzebujemy”, dostępu do laboratorium dla międzynarodowych inspektorów i ekspertów ani wymiany informacji w czasie rzeczywistym. – To musi się stać. W ostatecznym rozrachunku jest to również w głębokim interesie Chin – dodał.

– Jeśli Chiny chcą uchodzić za odpowiedzialnego aktora międzynarodowego, to będą musiały zrobić wszystko, co w ich mocy, aby dostarczyć wszystkich informacji, które mają, by upewnić się, że możemy – miejmy nadzieję – zapobiec powtórzeniu się tego – komentował.

Od czasu dochodzenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w sprawie pochodzenia wirusa minęło już wiele miesięcy. Grupa dochodzeniowa w raporcie po wizycie w Chinach stwierdziła, że jest „wyjątkowo mało prawdopodobne”, aby wysoce zakaźny wirus „wyciekł” z laboratorium w chińskim Wuhan.

Takie wnioski WHO poparła znaczna grupa uczonych. Ten „naukowy konsensus” posłużył do uznania hipotezy o wycieku wirusa z laboratorium za „teorię spiskową”. Jednak nowe wydarzenia przedstawione przez media w Stanach Zjednoczonych, a także dochodzenie Białego Domu i brytyjskich służb wywiadowczych oraz sprzeczne oświadczenia dr Fauciego na nowo ożywiły hipotezę o laboratoryjnym pochodzeniu wirusa.

Początkowo hipotezie o wycieku przeciwstawiono hipotezę o naturalnym przejściu wirusa ze zwierząt na ludzi. Ta druga była również preferowana przez zespół chińskich i międzynarodowych ekspertów powołanych przez WHO w celu zbadania źródła epidemii.

W swoim 120-stronicowym raporcie zespół stwierdził, że wirus prawdopodobnie przeszedł z nietoperza lub łuskowca zanim przeniósł się na ludzi z powodu bliskiego kontaktu.

Drugi pomysł, o wiele bardziej kontrowersyjny, dotyczył przypadkowego wycieku SARS-CoV-2 z laboratorium biologicznego o maksymalnym bezpieczeństwie w Wuhan Institute of Virology (WIV). „Wycieki” laboratoryjne, chociaż zdarzają się rzadko, nie są niemożliwe. Wirus ospy wyciekł z laboratorium w Wielkiej Brytanii, wąglika – z USA, a SARS-1 – z kilku laboratoriów.

14 maja w liście otwartym opublikowanym w czasopiśmie „Science” kilkunastu naukowców – czołowych epidemiologów, immunologów i biologów – wezwało do dalszych badań nad obiema hipotezami, które są obecnie na stole. Uczeni nalegali, by „traktować je poważnie”, dopóki nie będziemy mieli wystarczających danych.

Co więcej, zakwestionowali raport WHO i transparentność postawy chińskich władz podczas wizyty ekspertów, podkreślając, że dochodzenie powinno w miarę możliwości minimalizować konflikty interesów.

Amerykański ekspert ds. chorób zakaźnych dr Anthony Fauci wielokrotnie zmieniał zdanie co do pochodzenia wirusa. Swoistym zwrotem akcji okazało się upublicznienie jego mejli. 11 maja dr Fauci przyznał, że nie jest przekonany – w przeciwieństwie do wcześniejszego wywiadu dla „National Geographic” z zeszłego roku – że wirus rozwinął się naturalnie i wezwał do dokładniejszego zbadania pochodzenie SARS-CoV-2.

Prezydent Biden polecił agencjom wywiadowczym podwojenie wysiłków w celu zbadania hipotezy w sprawie możliwego wycieku laboratoryjnego wirusa odpowiedzialnego za obecną pandemię.

Ostatnie rewelacje opublikowane przez „Wall Street Journal” wskazują zaś, że kilku badaczy WIV zachorowało jesienią 2019 roku na chorobę o objawach podobnych do „zarówno COVID-19, jak i powszechnych chorób sezonowych” i że co najmniej trzech było hospitalizowanych, co tylko podsyca spekulacje co do hipotezy o wycieku wirusa.

Jednocześnie hipoteza o rzekomym przejściu wirusa ze zwierzęcia na człowieka staje się coraz mniej realna. Po roku intensywnych badań wirus nadal nie został zidentyfikowany u żadnego zwierzęcia.

Grupa uczonych jednak upiera się, że transmisja zwierzę-człowiek pozostaje jedną z najprawdopodobniejszych hipotez wyjaśniających pojawienie się nowego koronawirusa, który miałby zostać przeniesiony z nietoperzy na ludzi przez żywiciela pośredniego.

W przeszłości w przypadku wirusa MERS-CoV (bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej) wielbłądy prawdopodobnie służyły jako żywiciele pośredni. W przypadku SARS-CoV-2 gospodarzem miałyby być łuskowce lub mrówkojady sprzedawane nielegalnie na rynku w Wuhan.

Niektóre media podają, że Stany Zjednoczone finansowały badania w laboratorium w Wuhan, a realizowane tam projekty skupiały się na badaniach nad wzmacnianiem funkcji wirusów, czyli zwiększaniem ich zjadliwości i patogeniczności.

„Wall Street Journal” zauważa, że Instytut NIAID, którym kieruje dr Fauci, mógł wspierać niektóre z tych eksperymentów w WIV w Wuhan.

Badania biotechnologiczne na modelach zwierzęcych i ludzkich (ukierunkowane zmiany w genach wirusowych) mogą prowadzić do szybkiego generowania nowych wirusów (w przeciwieństwie do naturalnej ewolucji wirusów, trwającej kilka lat), które mogą być bardziej zjadliwe i szybciej się przenoszą.

Badania takie prowadzi się pod pozorem przewidywania nadejścia nowych pandemii, by opracowywać szczepionki i terapie dostosowane do nowych czynników zakaźnych. Jednak są to niezwykle niebezpieczne eksperymenty – np. badania Rona Fouchiera i Yoshihiro Kawaoki nad bardzo niebezpiecznym wirusem ptasiej grypy H5N1. Badanie było szeroko dyskutowane i wstrzymano je. Rząd USA wezwał nawet czasopisma naukowe, aby nie publikowały pełnych wyników, argumentując, że informacje mogą być wykorzystywane przez bioterrorystów. Eksperymenty jednak wznowiono w 2013 roku. Naukowcy bronią się twierdząc, że są one konieczne i mogą być bezpieczne, jeśli zachowa się odpowiedni rygor.

Niedawno ujawnione dokumenty urzędników ambasady USA sugerują, że standardy bezpieczeństwa biologicznego w laboratorium BSL-4 w WIV nie były wystarczająco rygorystyczne. Ponadto wielu uczonych zasugerowało, że prowadzone przez Instytut badania nad koronawirusami nietoperzy były ryzykowne i potencjalnie szkodliwe dla ludzi, gdyby wyciekły.

30 maja br. „Sunday Times” poinformował, że również brytyjski wywiad zmienił swoje zdanie dotyczące hipotezy przypadkowego wycieku wirusa z laboratorium Wuhan, koncentrując się na jej badaniu.

Richard Ebright, profesor chemii i biologii na Rutgers University, przyznał, że od czasu opublikowania sekwencji genomu wirusa w styczniu 2020 roku niewiele zmieniło się pod względem dowodów naukowych, jeśli chodzi o sprawdzanie hipotezy naturalnego przeniesienia się wirusa ze zwierząt na człowieka.

W zeszłym tygodniu rzecznik Facebooka poinformował, że firma „nie będzie już usuwać z aplikacji twierdzenia, iż ​​COVID-19 został stworzony przez człowieka”. Decyzja została podjęta „w świetle trwających dochodzeń w sprawie pochodzenia COVID-19 oraz w porozumieniu z ekspertami ds. zdrowia publicznego” – zaznaczył.

Ostatnio para indyjskich naukowców – dr Rahul Bahulikar i dr Monali Rahalkar – stwierdziła, że hipoteza o wycieku wirusa jest wysoce prawdopodobna. – Rozpoczęliśmy nasze badania w kwietniu 2020 roku. Odkryliśmy, że krewny SARS-CoV-2, koronawirus RATG13 został pobrany z szybu kopalnianego w Mojiang w prowincji Yunnan w południowych Chinach przez Instytut Wirusologii Wuhan. Dowiedzieliśmy się również, że szyb kopalniany był pełen nietoperzy i sześciu górników zatrudnionych do czyszczenia fekaliów zostało zarażonych chorobą podobną do zapalenia płuc – uważa dr Rahalkar.

– Instytut Wirusologii Wuhan i inne laboratoria w Wuhan eksperymentują na wirusie. Istnieje podejrzenie, że dokonali pewnych zmian w genomie wirusa. Możliwe jest, że obecny wirus został wynaleziony w tym procesie – dodała.

Dr Bahulikar poinformował, że po opublikowaniu pierwszego przedruku na ten temat w fachowym czasopiśmie skontaktował się z nimi użytkownik Twittera SEEKER, który należy do grupy o nazwie DRASTIC skupiającej się na odkryciu dowodów na poparcie hipotezy o wycieku z laboratorium.

SEEKER specjalizuje się w znajdowaniu ukrytych materiałów badawczych. Podzielił się tezą w języku chińskim, która szczegółowo opisywała ciężką chorobę górników. Ich objawy były bardzo podobne do objawów zakażenia COVID-19 – mówił dr Bahulikar.

Dr Rahalkar dodała, że teoria o rozprzestrzenianiu się COVID-19 z szybu kopalni Yunnan nie jest aktualna, ponieważ w Yunnan nie ma przypadków. – Inna teoria, że ​​wirus został przeniesiony na kogoś z nietoperza, a później rozprzestrzenił się na targu, również nie ma żadnego poparcia w dowodach. Ponadto struktura wirusa jest taka, że ​​​​jest gotowy do zarażania ludzi, co wskazuje, że mógł się pojawić w laboratorium – komentowała.

Naukowcy stwierdzili również, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) nie przeprowadziła wystarczających badań, aby móc wykluczyć hipotezę o wycieku laboratoryjnym. – Żądamy odpowiedniego zbadania teorii. Napisaliśmy trzy listy do WHO, które zostały opublikowane w międzynarodowych pismach naukowych. WHO przeprowadziła bardzo ograniczone badania, jeśli chodzi o hipotezę, iż wirus mógł wydostać się z laboratorium. Teraz prezydent USA również twierdzi, że ta hipoteza powinna zostać zbadana w ciągu 90 dni, a Indie poparły ten pomysł – puentowała dr Rahalkar.

Nagły zwrot ku hipotezie o wycieku laboratoryjnym analityk Atlantic Council Mathew Burrows tłumaczy „względami wewnętrznymi”. Ekspert sugeruje, że prezydent Biden nie chce wyglądać na „słabego wobec Chin” i pragnie powstrzymać krytykę Republikanów przed wyborami do Kongresu w 2022 roku.

Źródło: theconversation.com / al.jazeera.com / wsj.com / shafaq.com / hindustantimes.com / businessstandard.com

AS

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(11)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie
Więcej komentarzy