Dzisiaj

Dobosz: Krajobraz polityczny Francji po wyborach lokalnych

(Socjalista Emmanuel Gregoire będzie merem Paryża. Fot. EPA/YOAN VALAT Dostawca: PAP/EPA.)

W II turze wyborów lokalnych we Francji odbyły się „dogrywki” do 1 526 rad miejskich. Największym zainteresowaniem cieszyły się wyniki w dużych ośrodkach. Pokazują one, że nadal silne są tam – również w stołecznym Paryżu – wpływy lewicy. Jednak na przykład Zieloni kilka takich bastionów stracili.

 

Wybory pokazały też radykalizację lewicy, która miała trudności z trzymaniem się zasad demokracji (manifestacje „przeciw rasizmowi i faszyzmowi” w przeddzień wyborów, stoiska aktywistów przy lokalach wyborczych). Do „faszystów” zaliczano już nie tylko partię narodową (RN), ale i centroprawicowych Republikanów. Lewica, a zwłaszcza partia Zbuntowana Francja (LFI) prowadziły kampanię niemal w retoryce trwającej rewolucji, kierowanej też przeciw np. policji.

Wesprzyj nas już teraz!

 

Sojusze z LFI nie dały wielu sukcesów

Pomimo wybryków antyżydowskich i zamieszania działaczy LFI z bojówki „Młoda Gwardia Antyfaszystowska” w niedawne zamordowanie studenta w Lyonie okazało się, że – poza Paryżem i Marsylią – pozostałe partie lewicy – Zieloni i socjaliści – zawierały jednak lokalne sojusze ze „Zbuntowanymi”. Celem było tworzenie „zapór republikańskich” i „frontu antyfaszystowskiego” przed prawicą. Jednak w kilku miastach ta taktyka zawiodła, co jest ciekawym prognostykiem przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.

 

Paryż

Przegląd „zdobyczy” poszczególnych partii zacznijmy od stolicy. Na mera został wybrany Emmanuel Grégoire, socjalista i prawa ręka dotychczasowej mer miasta Anne Hidalgo. Centrowej kandydatce Rachidzie Dati nie udało się odbić Paryża, który przez cały XXI wiek pozostaje w rękach lewicy. Grégoire zdobył 50% głosów, Dati otrzymała 40%, a resztę „skonsumował” kandydat LFI. Prawicy, którą reprezentowała Knafo, przypadło ponad 10%, ale ta kandydatka wycofała się z II tury na rzecz byłej minister kultury Dati. Zaraz po wyborze zwycięzca udał się do ratusza rowerem z miejskiej wypożyczalni…

Rozkład głosów w Paryżu, pokazuje, że „prawicowa” pozostaje zachodnia, bogatsza strona Paryża. Zatem spośród dwudziestu stołecznych części administracyjnych są to: 6., 7., 8., 15., 16. i 17. dzielnica. Pozostałe, znacznie biedniejsze, ze sporym procentem potomków migrantów, wybierały jednak socjalistę.

 

Duże aglomeracje

Kolejne duże miasto to Lyon. Zielony i urzędujący wcześniej mer Grégory Doucet wyprzedził tu Jeana-Michela Aulasa, byłego prezesa klubu sportowego Olympique. W niedzielny wieczór wygrał drugą turę, zdobywając 50,67% głosów. W dogrywce skorzystał z głosów skrajnej lewicy.

W Marsylii ponownie wybrany na mera został Benoît Payan ze wspólnej listy socjalistów i komunistów. 39,1% otrzymał Franck Allisio (Zjednoczenie Narodowe), co i tak stanowi duży sukces tej partii w bardzo imigranckim mieście.

Zieloni stracili Strasburg. Do władzy wraca była burmistrz tego miasta Catherine Trautmann. To socjalistka, ale też teolog, była minister kultury i eurodeputowana. Pokonała urzędującego mera Zielonych Barseghiana, który sprzymierzył się w II turze z LFI. Bez niespodzianek było w Lille, gdzie wygrał urzędujący burmistrz Arnaud Deslandes (socjalista), który połączył siły w II turze z listą Zielonych.

 

Obóz Macrona

W Bordeaux „macronista” i były minister Thomas Cazenave (50,95%) pokonał urzędującego mera z Partii Zielonych (EELV) Pierre’a Hurmica (49,05%). Centrolewicowy obóz prezydencki ma też powody do zadowolenia m.in. z wyników w Hawrze, gdzie triumfował były premier Edouard Philippe; w Poitiers, gdzie Zielonego Moncond’huya, popieranego także przez LFI, pokonał centrysta Brottier; czy w Tulonie, gdzie centroprawicowa Josée Massi wygrała z Laurą Lavalette (Zjednoczenie Narodowe). Do obozu prezydenckiego będzie też należała Miluza w Alzacji.

 

Republikanie

Sporo miast odzyskali centrowi Republikanie (LR). W Besançon kandydat LR Ludovic Fagaut został wybrany z wynikiem 53,1%, wyprzedzając obecnego mera i kandydata Zielonych. Podobnie w Limoges, gdzie kandydat LR Guillaume Guérin pokonał kandydata La France Insoumise (LFI) Damiena Maudeta, który zawarł przed II turą sojusz z PS. Republikanie stracili jednak np. Nîmes. Wygrał tu komunista Vincent Bouget (40%). Co ciekawe, kandydat Zjednoczenia Narodowego (RN) Julien Sanchez miał 37%, a polityk Republikanów Franck Proust – 21,5%. Zatem suma tych głosów dałaby wygraną prawicy.

Za „historyczne zwycięstwo” uznali Republikanie zwycięstwo kandydata LR Juliena Bony’ego nad socjalistami w Clermont-Ferrand, ostatnio bastionie socjalistów. Podobnie było w Brest, gdzie pomimo sojuszu socjalistów z LFI, w drugiej turze, wygrał kandydat centroprawicy Stéphane Roudaut.

 

Lewica

I Sekretarz PS Olivier Faure chwalił się zwycięstwami swojej partii w Paryżu, Marsylii i Lille. W skali kraju, jednak tradycyjna lewica, zwłaszcza Zieloni, traci. Skrajna lewica, czyli LFI opanowała po I turze imigranckie miasto pod Paryżem, czyli historyczne Saint Denis, a po II turze będzie też jeszcze rządziła w Roubaix. David Guiraud uzyskał tu ponad 50%, wyprzedzając obecnego burmistrza i niezależnego kandydata centroprawicowego Alexandre’a Garcina (25%). Podobnie jak w Saint Denis, to odbicie zmian demograficznych i populacyjnych zachodzących w imigranckich ośrodkach.

W Rennes urzędująca mer i socjalistka Nathalie Appéré zostala ponownie wybrana, zdobywając 43,4% głosów. Wygrała także ponownie socjalistyczna mer Nantes, Johanna Rolland, która wystawiła wspólną listę z LFI. Ciekawostką jest wygrana 83-letniej Gaby Charroux, komunistki, która została wybrana na czwartą kadencję na stanowisku mera Martigues.

 

Przypadek Nicei, czyli warto się na prawicy jednoczyć

Osobnego omówienia wymaga Nicea. Miasto było areną starcia dwóch opcji w Partii Republikanie. Jej były lider Eric Ciotti zdecydował się na współpracę z Marine Le Pen i został wyrzucony z partii. Założył UDR, która współpracuje z RN. Rywalem Ciottiego w Nicei był równie znany polityk Republikanów i dotychczasowy mer miasta, Christian Estrosi. Ciotti otrzymał 48,54% głosów, Estrosi 37,20%, a na listę lewicy padło 14,26%. To symboliczny wynik, który pokazuje, że odejście od bojkotu partii narodowej może przynieść prawicy wspólne sukcesy.

 

Partia Le Pen powiększa stan posiadania

Na koniec jeszcze o zdobyczach partii Marine Le Pen. Nie udało się jej zdobyć żadnego dużego miasta, chociaż przedstawiciele RN byli w „finale” np. w Marsylii. Będą jednak rządzić w wielu średnich i mniejszych miejscowościach. Ugrupowanie to może mówić o konsekwentnym powiększaniu lokalnego stanu posiadania. Jest już dobrze umocowane na północy, wschodzie i południowym zachodzie Francji. I tak Zjednoczenie Narodowe wygrało w Carcassonne, w Saint-Avold (druga co do wielkości gmina w departamencie Mozeli), w La Flèche (Sarthe), dotychczasowym bastionie socjalistów od 1989 r., w Montargis (Loiret), w Menton czy w Castres. W Pas-de-Calais, Zjednoczenie Narodowe zdobyło Liévin, także lewicową twierdzę, niegdyś silny ośrodek francuskiej Polonii. O „historycznym” wyniku RN mówi w Tulonie. Kandydat narodowy wygrał także w Vierzon (Cher), również bastionie lewicy i komunistów od okresu powojennego.

RN kontynuuje swoje sukcesy również w Pirenejach Wschodnich, wygrywając wybory na burmistrzów w Rivesaltes i Canohès, dwóch gminach w aglomeracji Perpignan. W Rivesaltes ustępujący mer André Bascou (dawniej z Partii Republikańskiej), który sprawował urząd przez 42 lata, wezwał swoich zwolenników do głosowania na listę Zjednoczenia Narodowego. W Orange zakończyła się epoka rządów „dynastii Bompardów”. Był to jednak bratobójczy pojedynek, bo Jacues Bompard (ostatnio Liga Południowa) był współzałożycielem jeszcze Frontu Narodowego i ubiegał się o szóstą kadencję mera w wieku 83 lat. Przegrał jednak z innym narodowym kandydatem Jeanem-Dominique Artaudem.

Zjednoczenie Narodowe wygrało też w swoim pierwszym mieście w Alzacji. Przedstawiciel tej partii będzie rządził w Wittelsheim. Podobnie rzecz się ma (ponownie) w Villers-Cotterêts (departament Aisne). Kandydaci RN startowali w setkach „dogrywek” i w wielu miastach oraz gminach zajmowali 2. miejsca, wyprzedzając polityków centrum (np. Saint-Etienne skręciło w lewo, dzięki podziałowi głosów na listy RN i LR).

 

Perspektywa wyborów prezydenckich

Wybory samorządowe we Francji oceniano głównie w aspekcie przyszłorocznych wyborów prezydenckich. Możliwy kandydat RN, czyli Jordan Bardella prowadzi w tych sondażach, ale żadnemu obozowi nie udaje się przełożyć lokalnych sukcesów na dodatkowy ogólnokrajowy impuls. Lewica pozostaje podzielona, prawicy narodowej ciągle sporo brakuje do uzyskania w skali kraju 50% plus jednego głosu Francuzów, a stan poparcia dla „bloku centrum” i „tradycyjnych partii” raczej się tu ciągle kurczy.

Liderzy poszczególnych partii ogłaszali po kolei „sukcesy”, ale ich analitycy będą mieli pełne arkusze kalkulacyjne roboty. Według badania Toluny i Harrisa przeprowadzonego bezpośrednio przy ostatnich wyborach, Jordan Bardella miałby zdecydowaną przewagę po pierwszej turze, zdobywając 35% lub 36% głosów. Centrowy Édouard Philippe ma 18% poparcia, ale gdyby był jedynym kandydatem bloku centrowego (13% sondaże przyznają Gabrielowi Attalowi). Socjalista Raphael Glucksmann uzyskałby 14% głosów, skrajnie lewicowy Jean-Luc Mélenchon 11%, a Bruno Retailleau z Partii Republikanie ma zaledwie 7% głosów poparcia. Robi się ciekawie, a II tura pokazała, że Francuzi odrzucają sojusze całej lewicy, zwłaszcza między Partią Socjalistyczną (PS) a La France Insoumise (LFI), czego dowodem jest cała seria porażek tego typu wspólnych list w takich miastach jak Brest, Clermont-Ferrand, Tuluza, Limoges i Besançon. Udało się tylko w Nantes.

Są jednak możliwe i inne sojusze. W Strasburgu kandydatka Partii Socjalistycznej w drugiej turze sprzymierzyła się z listą partii prezydenckiej Horizonte i wygrała. Dla niektórych jest to sygnał do budowy szerszego aliansu centrolewicowego, tym bardziej, że wynik krajowy bardziej skrajnej Zbuntowanej Francji jest słaby. Nie można jednak wykluczyć dogrywki w wyborach prezydenckich kandydatów RN i skrajnej lewicy.

Bruno Retailleau z Partii Republikanie mówi, że „wyniki pokazują, iż Francja nie jest skazana na fałszywy wybór między ideologami La France Insoumise a demagogami Zjednoczenia Narodowego z drugiej strony”. „Tradycyjne” partie liczą, że każdy ich kandydat, który wejdzie do II tury z Le Pen lub Bardellą, może wygrać prezydenturę, bo uzyska głosy centrum i całej lewicy.

Partia Le Pen umacnia na razie swoją pozycję przede wszystkim w miastach średniej wielkości w Lotaryngii (zwycięstwo w Saint-Avold), w Pas-de-Calais – bastionie Marine Le Pen (Liévin, Lillers, Oignies i Courcelles-lès-Lens), a także na południowym wschodzie (Menton, Tarascon, Carpentras i Carcassonne). To jednak może być ciągle zbyt mało…

 

Bogdan Dobosz

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 74 845 zł cel: 500 000 zł
15%
wybierz kwotę:
Wspieram