Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że cokolwiek wykaże śledztwo w sprawie zbrodni wojennej, jaką był atak na szkołę dziewcząt w południowym Iranie, „może z tym żyć”. W tragedii zginęło co najmniej 175 osób, głównie dziewcząt w wieku 7-12 lat. Trump sugerował, że za ostrzałem mógł stać… Iran.
Podczas konferencji prasowej w Miami prezydent zaznaczył, że zaakceptuje wyniki śledztwa w sprawie okoliczności ataku na szkołę w miejscowości Minab. Jednocześnie nie wycofał się z wcześniejszych twierdzeń, że to Iran omyłkowo zbombardował placówkę.
– Z pewnością, cokolwiek pokaże raport, będę z tym żyć – zadeklarował prezydent USA.
Wesprzyj nas już teraz!
Pytany o nagrania ukazujące, że w szkołę trafiły amerykańskie pociski Tomahawk, Trump stwierdził, że „wiele krajów ma Tomahawki”, w tym sam Iran. – Nie widziałem tego, ale powiem, że Tomahawk, jedna z najpotężniejszych broni, jest sprzedawany przez nas i używany przez inne kraje – oświadczył amerykański prezydent.
De facto pociski manewrujące Tomahawk są w arsenałach czterech państw: Australii, Holandii, USA i Wielkiej Brytanii, a zamierzają je nabyć Japonia i Kanada.
Analizy przeprowadzone m.in. przez dziennik „New York Times” oraz ośrodek Bellingcat wskazują, że za atak na szkołę w Minabie odpowiadają siły USA. Według agencji Reutera i innych mediów wstępnie do wniosków takich doszli też badający sprawę urzędnicy Pentagonu.
Do ataku na szkołę podstawową znajdującą się w pobliżu bazy irańskiej marynarki wojennej doszło w pierwszych godzinach wojny. Według irańskich władz zginęło w nim co najmniej 175 osób, w zdecydowanej większości dzieci.
W sumie w trwającej od 28 lutego wojnie Izraela i USA przeciw Iranowi po stronie irańskiej zginęło – według danych Teheranu – ponad 1,2 tys. osób. Odwetowe ataki Iranu spowodowały śmierć 28 obywateli Izraela oraz siedmiu amerykańskich żołnierzy.
Źródło: PAP / Oskar Górzyński, Waszyngton
Trump myśli o przejęciu kluczowej dla międzynarodowego handlu cieśniny Ormuz