Dzisiaj

Donald Trump: nie musimy być na Bliskim Wschodzie. Jesteśmy tam by wspierać sojuszników

(fot. YouTube / Associated Press / print screen)

Jesteśmy teraz całkowicie niezależni od Bliskiego Wschodu, a mimo to jesteśmy tam, by nieść pomoc. Nie musimy tam być. Nie potrzebujemy ich ropy. Nie potrzebujemy niczego, co oni mają, ale jesteśmy tam, by pomagać naszym sojusznikom – powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w orędziu do narodu amerykańskiego. Nie wymieniał jednak wprost o jakich sojuszników chodzi. Trump zapowiedział również zakończenie wojny z Iranem w przeciągu 2-3 tygodni.

W ciągu ostatnich czterech tygodni nasze siły zbrojne odniosły na polu bitwy szybkie, zdecydowane i miażdżące zwycięstwa. Zwycięstwa, jakich niewielu ludzi kiedykolwiek widziało – ogłosił Trump w miesiąc od rozpoczęcia operacji „Epic Fury”.

Podsumowując sukcesy na polu bitwy, prezydent USA przekonywał, że „irańska marynarka wojenna przestała istnieć”, „siły powietrzne legły w gruzach”, a  przywódcy, z których „większość stała na czele reżimu terrorystycznego, nie żyją”. W ocenie Trumpa zdziesiątkowano dowództwo Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, poważnie ograniczono także arsenał rakietowy i dronowy Iranu.

Wesprzyj nas już teraz!

Prezydent USA tłumaczył przy okazji motywacje stojące za rozpoczęciem wojny. Nawiazując do błyskawicznego ataku na Wenezuelę, Trump przekonywał, że obecna współpraca z Caracas owocuje zabezpieczeniem surowcowym USA w taki sposób, że „nie muszą być już obecni” w regionie Bliskiego Wschodu. – Teraz współpracujemy z Wenezuelą i naszymi, w prawdziwym tego słowa znaczeniu, partnerami joint venture. Świetnie nam idzie wydobycie i sprzedaż ogromnych ilości ropy i gazu – mają drugie co do wielkości zasoby na świecie, zaraz po Stanach Zjednoczonych – powiedział.

W wyniku realizacji strategii „Drill baby, drill” oraz podpisania umów handlowych z nowymi władzami Wenezueli, USA mają zdaniem Trumpa wydobywać więcej ropy i gazu niż „Rosja i Arabia Saudyjska razem wzięte”.

Jesteśmy teraz całkowicie niezależni od Bliskiego Wschodu, a mimo to jesteśmy tam, by nieść pomoc. Nie musimy tam być. Nie potrzebujemy ich ropy. Nie potrzebujemy niczego, co oni mają, ale jesteśmy tam, by pomagać naszym sojusznikom – przyznał Trump. Amerykański prezydent nie wymienił jednak o jakich sojuszników chodzi. Iran miał stanowić w jego ocenie zagrożenie nie tylko dla całego regionu, ale również dla Europy i samej Ameryki, będąc czołowym sponsorem terroryzmu na świecie.

Skandują hasła w stylu „śmierć Ameryce”, „śmierć Izraelowi” od 47 lat – powiedział Trump. – To musiało kiedyś się skończyć – dodał.

W ocenie prezydenta USA, operacja „Epic Fury” osiągnęła, lub w niedalekiej przyszłości osiągnie wyznaczone cele, pozbawiając Teheran możliwości zagrażania Ameryce i wywierania wpływu zagranicą.

Osiągnęliśmy to wszystko. Ich marynarka wojenna przestała istnieć. Siły powietrzne nie istnieją. Pociski są prawie zużyte lub zniszczone. Wszystkie te działania razem sparaliżują irańskie siły zbrojne, zniszczą ich zdolność do wspierania terrorystycznych sojuszników i uniemożliwią im zbudowanie bomby atomowej – podsumował.

Mimo sukcesów amerykańskiej armii, Trump ponownie wezwał kraje świata do pomocy w odblokowaniu Cieśniny Ormuz. – Kraje, które otrzymują ropę przez Cieśninę Ormuz, muszą zadbać o ten szlak. Muszą go cenić. Muszą go przechwycić i pielęgnować. Mogą to zrobić z łatwością. Będziemy pomocni, ale to oni powinni przejąć inicjatywę w ochronie ropy, od której tak desperacko zależą – sugerował.

W przypadku odmowy przystąpienia do operacji wojskowej, Trump polecił odbiorcom ropy z Zatoki Perskiej, aby kupowali surowiec od Stanów Zjednoczonych Ameryki. Prezydent USA zapowiedział nasilenie bombardowań w następnych tygodniach, co ma poprzedzić rozmowy pokojowe. Zaprzeczył jednocześnie, by zmiana reżimu Ajatollahów była od początku celem amerykańsko-izraelskiej operacji.

W ciągu najbliższych dwóch do trzech tygodni uderzymy w nich niezwykle mocno. Sprowadzimy ich z powrotem do epoki kamienia łupanego, gdzie jest ich miejsce. W międzyczasie trwają rozmowy. Zmiana reżimu nie była naszym celem – zapowiedział.

Jeśli jednak w tym czasie nie dojdzie do porozumienia, mamy na oku kluczowe cele. W przypadku braku porozumienia zamierzamy zadać bardzo silny cios każdej z ich elektrowni, prawdopodobnie jednocześnie wszystkim. Nie zaatakowaliśmy jeszcze ich zasobów ropy, mimo że jest to najłatwiejszy cel ze wszystkich, ponieważ nie pozostawiłoby im to nawet najmniejszej szansy na przetrwanie lub odbudowę – dodał.

Źródło: YouTube / Associated Press

oprac. PR

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 81 228 zł cel: 500 000 zł
16%
wybierz kwotę:
Wspieram