Tradycjonaliści doprowadzą do zmiany liturgicznej, przekonuje prezes organizacji Una Voce, dr Joseph Shaw. Strona progresywna nie ma po prostu żadnych poważnych argumentów, co pokazał tekst rozdany kardynałom na konsystorzu przez prefekta Dykasterii ds. Kultu Bożego, kard. Arthure’a Roche’a.
Portal PCh24.pl opisywał tekst kardynała Roche’a, który rozdano na pierwszym konsystorzu Leona XIV wszystkim uczestnikom. Prefekt sugerował, że w Kościele zachodnim jest miejsce wyłącznie dla nowego rytu Mszy świętej i stąd Msza trydencka jest niejako do usunięcia.
W dyskusji wokół jego tekstu głos zabrał dr Joseph Shaw, prezes organizacji na rzecz liturgii tradycyjnej Una Voce. Jak wskazał, kardynałowi Roche’owi brakuje argumentów, a to oznacza, że jego liturgiczna progresywna opcja po prostu wyczerpała swoją dynamikę.
Wesprzyj nas już teraz!
„Ten tekst nie odpowiada na zarzuty wysuwane wobec oficjalnych motywacji stojących za Traditionis custodes, lecz jedynie te motywacje powtarza w bardziej rozbudowanej formie. Główny argument sprowadza się do tezy, że pluralizm liturgiczny podważa jedność Kościoła. Krytycy zwracają jednak uwagę, że Kościół od zawsze pielęgnował wielość rytów i zwyczajów, a sam Sobór Watykański II wyraźnie tę zasadę popierał. Tekst kardynała Roche’a w żaden sposób się do tego nie odnosi” – napisał Joseph Shaw.
„Czy istnieje zatem dobra forma pluralizmu, którą należałoby odróżnić od formy złej? Czy zachodzi różnica między pluralizmem rytów, na przykład wschodnich i zachodnich, a pluralizmem wewnątrz rytu zachodniego? Czy trzeba dostrzec istotną różnicę między pluralizmem reprezentowanym przez Ordynariat personalny lub zreformowany ryt ambrozjański w Mediolanie a pluralizmem wynikającym z istnienia formy zwyczajnej i nadzwyczajnej? Można wyobrazić sobie argumenty podnoszone w tym kierunku, lecz żaden z obrońców Traditionis custodes nie podjął dotąd poważnej próby ich sformułowania. Zamiast tego powtarzają pierwotne twierdzenie, że pluralizm sam w sobie stanowi problem, a w omawianym tekście kardynał Roche czyni to po raz kolejny” – dodał.
Według Josepha Shawa może być tak, że kardynał Arthur Roche jest pewien posiadanej przewagi informacyjnej. Wprawdzie Kuria Rzymska nie kontroluje mediów społecznościowych czy wydawnictw, dzięki czemu informacje o tradycyjnej liturgii docierają do wielu katolików; jednak wiele osób na kluczowych stanowiskach w Kościele nie czerpie informacji z tych źródeł albo też nie bierze ich na poważnie, co sprawia, że głos prefekta Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów ma dla nich kluczowe znaczenie.
Jego zdaniem, czas sprzyja tradycjonalistom. Inaczej niż w czasie Soboru Watykańskiego II, dziś to właśnie oni mają dynamikę potrzebną do dokonania zmiany.
„U progu Soboru, a także przez długi czas po nim, stanowisko określane jako „postępowe” wydawało się cieszyć poparciem wszystkich uczonych oraz wszystkich „nowoczesnych” liturgistów. To oni zdawali się dysponować całą energią i wszystkimi nowymi pomysłami. Opozycja natomiast sprawiała wrażenie ograniczonej do najbardziej anachronicznych kardynałów oraz starszych kobiet z różańcami w dłoniach. Był to obraz w pewnym stopniu mylący, lecz rzeczywiście tak się wówczas prezentował” – wskazał przewodniczący organizacji Una Voce.
„Dziś sytuacja wygląda inaczej. Cała energia, nowe idee, młodzi badacze, a nawet wielu kapłanów zaangażowanych w żywe i twórcze inicjatywy duszpasterskie, na różne sposoby próbują odzyskać Tradycję. […] Kościelny establishment może nas ignorować, lecz coraz częściej parafie progresywne utrzymują się, o ile w ogóle, dzięki starszym kobietom. Tyle że te z reguły nie odmawiają różańca” – napisał.
Jak podkreślił, w okresie soborowym konserwatyści zajmowali wprawdzie kluczowe stanowiska w Rzymie, ale nie potrafili się przebić – nowe pokolenie z progresywnymi ideami wydawało się być niepowstrzymane.
„Dziś role się odwróciły. Wiemy, jaki będzie finał. Nie wiemy jedynie, ile czasu zajmie dojście do niego” – zakończył.
Źródło: Rorate Caeli
Pach