17 listopada 2017

Duchowny do ks. Bonieckiego: dlaczego nie wezwałeś do modlitwy za tragicznie zmarłego Piotra?

(fot. Artur Widak/NurPhoto/FORUM)

Minęła doba od pogrzebu śp. Piotra Szczęsnego, który wywołał wiele skrajnych emocji. To dobry czas, by na chłodno odnieść się do tego, co się wydarzyło – pisze w otwartym liście do ks. Adama Bonieckiego, asystent kościelny i redaktor „Gościa Niedzielnego”, ks. Ireneusz Okarmus.

 

Wypowiedzi medialne księdza Adama Bonieckiego dotyczące samobójstwa Piotra Szczęsnego wywołały lawinę komentarzy. Duchowny bowiem nie omieszkał pochwalić desperackiego kroku, który w zamierzeniu miał stanowić protest przeciwko rządom „dobrej zmiany”.

 

Do słów, które padły z ust księdza Bonieckiego podczas pogrzebu samobójcy odniósł się w liście otwartym ks. Ireneusz Okarmus. Duchowny odwołał się w korespondencji do swojego doświadczenia duszpasterskiego związanego z posługą kapłańską podczas pogrzebów osób, które targnęły się na swoje życie.

 

„Za każdym razem przygotowanie kazania pogrzebowego kosztowało mnie wiele wysiłku, bo zdawałem sobie sprawę, że będą mnie słuchać różni ludzie, jeśli chodzi o ich stosunek do Pana Boga, wieczności, życia. Głosząc kazanie, chciałem więc dać im nadzieję płynącą z wiary w Chrystusa, Pana i Zbawiciela, a jednocześnie robiłem wszystko, aby być wiernym temu, czego naucza Kościół katolicki, do którego należę i jestem jego sługę” – czytamy.

 

Ksiądz Ireneusz Okramus przypomniał po krótce nauczanie Kościoła dotyczące aktu samobójstwa.

„Tylko wtedy – jak naucza Kościół – gdy nie ma pełnej świadomości, wina jest zmniejszona, a niekiedy nawet całkowicie zostaje wyeliminowana moralna odpowiedzialność. Zawsze jednak Kościół w takich sytuacjach oddaje sprawę tragicznie zmarłego miłosiernemu Bogu, zaś żywych prosi o usilną modlitwę”.

 

„Co innego, gdy ktoś podejmuje decyzję o samobójczej śmierci dobrowolnie i całkowicie świadomie. Jan Paweł II w Encyklice Veritatis Splendor (nr 80) przypomniał nauczanie Soboru Watykańskiego II, że taki czyn jest wewnętrznie zły i niczym nieusprawiedliwiony” – pisze duchowny.

 

Autor listu przyznaje, że pogląd jaki wyraził ks. Boniecki w kazaniu wygłoszonym na pogrzebie Piotra Szczęsnego budzi w nim niepokój „podobnie zresztą, jak u wielu kapłanów i świeckich”.

 

Zacytujmy obszerny fragment listu opublikowanego na portalu gosc.pl:

 

Księże – jako kapłan – bałbym się podkreślać, że ktoś wybrał świadomie samospalenie, tym bardziej, gdyby było mi znane nauczanie Kościoła.

 

Czyżbyś drogi Kapłanie nie wiedział o tym? Czy może na użytek wykorzystania tej tragedii do innych celów przemilczasz to?

 

Bóg jest miłosierny, i to nawet dla tych, którzy dopiero w ostatniej sekundzie życia zwracają się szczerze do Niego, prosząc o przebaczenie i wieczną Miłość. Nie mam co do tego wątpliwości.

 

Jednak miłosierdzie musi być przez nas, kapłanów, zawsze malowane na tle sprawiedliwości. Taka jest pełna nauka Kościoła, która zakłada, że po śmierci prawie każdy musi odpokutować winy w czyśćcu i dlatego duszom tam cierpiącym możemy pomóc przez ofiarę Mszy św., modlitwę i czyny pokutne.

 

Dlaczego więc, Bracie w Kapłaństwie, nie wezwałeś w kazaniu do żarliwej modlitwy za tragicznie zmarłego Piotra? Jemu nasze wsparcie duchowe jest teraz najbardziej potrzebne. W to wierzymy.

 

Dlaczego nie powiedziałeś wprost, że świadoma samobójcza śmierć nie może być moralnie usprawiedliwiona? I to nawet wówczas, gdyby miała być protestem przeciwko czemukolwiek lub komukolwiek. Żadne okoliczności polityczne nie usprawiedliwiają takiej formy protestu.

 

Tutaj nasuwa się retoryczne pytanie. Czy również nazwałbyś bohaterstwem samospalenie dokonane przez kogoś, kto np. 5 lat temu protestowałby przeciwko zabijaniu dzieci nienarodzonych, naszych

„najmniejszych i najniewinniejszych braci”? Czy na pogrzeb kogoś takiego poszedłbyś równie chętnie, jak na pogrzeb śp. Piotra?

 

Bracie Adamie, jego pogrzeb był niepowtarzalną okazją, aby wznieść się ponad myślenie doczesne i otworzyć zagubione dusze na myślenie o Bogu. Tego zabrakło – zarówno w Twoim kazaniu, jak i w wypowiedziach bp. Tadeusza Pieronka, niepozbawionych aluzji politycznych.

  

Źródło: gosc.pl

luk

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie