Edukacja zdrowotna jest niebezpieczna – nawet bez komponentu ściśle seksualnego. W treści tego przedmiotu pełno jest elementów antyrodzinnych. Pisze o tym Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.
„Wyłączenie z obowiązkowości „zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego” jest działaniem, które nie zmienia istoty zagrożeń związanych z tym przedmiotem, a wręcz te zagrożenia potęguje. Jest to związane z tym, że wielu rodziców może uznać, iż dobrowolne zajęcia na temat „zdrowia seksualnego” usuwają zagrożenia i przedmiot jest bezpieczny dla ich dzieci” – czytamy w oświadczeniu.
Według KROPS edukacja zdrowotna nawet bez modułu „seksualnego” nadal jest:
Wesprzyj nas już teraz!
1) jest przedmiotem antyrodzinnym,
2) umożliwia promocję genderowej koncepcji płci i tranzycję, czyli tzw. zmianę płci,
3) umożliwia promocję środowisk LGBTQ+ (lesbijek, gejów, osób transseksualnych, osób queer),
4) łamie prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami moralnymi i religijnymi,
5) jest bezprawny,
6) umożliwia w przyszłości rozszerzenie obowiązkowości na tematykę seksualną.
„W podstawie programowej tego przedmiotu w wielu innych modułach są zapisy uderzające w wartość małżeństwa, rodziny i dzieci. W dziale „Zdrowie społeczne” jest obecny m.in. taki zapis zrównujący małżeństwo ze związkami nieformalnymi: „Uczeń wyszukuje przepisy prawne dotyczące uprawnień i obowiązków związanych z zawarciem związku małżeńskiego oraz z prawnymi aspektami funkcjonowania związków nieformalnych w Polsce”” – zaznacza KROPS.
W dziale „Zdrowie psychiczne” jest zapis ukazujący macierzyństwo jako źródło zagrożenia:
„Uczeń omawia potrzeby osób z zaburzeniami psychicznymi występującymi na różnych etapach życia, w szczególności z zaburzeniami odżywiania, zaburzeniami depresyjnymi (np. depresją w ciąży, depresją poporodową), zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi, zaburzeniami psychotycznymi i zaburzeniami neurodegeneracyjnymi”.
„Znamienne, że zapis ten jako przykłady depresji podaje tylko i wyłącznie sytuacje związane z dzieckiem i macierzyństwem. Nie ma wskazania w tym kontekście jako źródła depresji np. rozwodu. Świadczy to wyraźnie, że dziecko jest tu widziane jako zagrożenie dla zdrowia” – czytamy w oświadczeniu.
W dziale „Zdrowie społeczne” jest też następujący, antyrodzinny zapis:
„Uczeń z szacunkiem formułuje komunikaty dotyczące decyzji innych osób związane z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym dotyczące decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji, rozwodzie, rozstaniu, rodzicielstwie, rodzicielstwie adopcyjnym i zastępczym, wielodzietności, bezdzietności, a także rozumie potencjalne skutki wymienionych sytuacji życiowych”.
„Zaniechano zatem wymienienia wprost małżeństwa, a decyzja o rozwodzie jest tu przedstawiona jako równie wartościowa, jak np. decyzja o budowaniu rodziny wielodzietnej. Tego typu zapis to wskazanie, że tak naprawdę nie ma znaczenia, jaką decyzję w sferze relacji i płodności się podejmuje, bo wszystkie są równie wartościowe. To antyrodzinne i antyprokreacyjne nastawienie całej Edukacji zdrowotnej pogłębi problemy demograficzne naszego kraju” – wskazuje KROPS.
To tylko kilka z całej długiej, listy zagrożeń wplecionych w treści edukacji zdrowotnej. Gorąco polecamy zapoznanie się z całością oświadczenia KROPS, które jak na dłoni pokazuje, jak niebezpieczny jest to przedmiot – nawet bez komponentu ściśle seksualnego.
***
NIE dla obowiązkowej Edukacji zdrowotnej
– także w wersji bez edukacji seksualnej!
Stanowisko Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły
Na stronie ministerstwa Edukacji Narodowej ukazał się w dniu 9.04.br komunikat: „Od roku szkolnego 2026/2027 edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym (…). Obowiązkowe będą takie działy, jak: bezpieczeństwo, higiena cyfrowa, odżywianie, profilaktyka uzależnień, zdrowie psychiczne, fizyczne i społeczne oraz pierwsza pomoc. Nieobowiązkowe będą natomiast zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego”.
Jako Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły stoimy na stanowisku, że:
- Edukacja zdrowotna powinna być zlikwidowana
- Do szkoły powinno wrócić dobrowolne Wychowanie do życia w rodzinie
- Nauczanie o zdrowiu powinno wrócić do 10 przedmiotów, jak to było dotychczas
Jesteśmy zdecydowanie przeciw Edukacji zdrowotnej – tym bardziej jako przedmiotowi obowiązkowemu!
Wyłączenie z obowiązkowości „zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego” [można domyślać się na podstawie komunikatu, że chodzi o treści z działów: „Dojrzewanie” oraz „Zdrowie seksualne”] jest działaniem, które nie zmienia istoty zagrożeń związanych z tym przedmiotem, a wręcz te zagrożenia potęguje. Jest to związane z tym, że wielu rodziców może uznać,
iż dobrowolne zajęcia na temat „zdrowia seksualnego” usuwają zagrożenia i przedmiot jest bezpieczny dla ich dzieci. Tymczasem cały przedmiot Edukacja zdrowotna – także bez modułu „zdrowie seksualne”:
- jest przedmiotem antyrodzinnym,
- umożliwia promocję genderowej koncepcji płci i tranzycję, czyli tzw. zmianę płci,
- umożliwia promocję środowisk LGBTQ+ (lesbijek, gejów, osób transseksualnych, osób queer),
- łamie prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami moralnymi i religijnymi,
- jest bezprawny,
- umożliwia w przyszłości rozszerzenie obowiązkowości na tematykę seksualną.
- Obowiązkowa Edukacja zdrowotna – także bez modułu „zdrowie seksualne” – jest przedmiotem antyrodzinnym. W podstawie programowej tego przedmiotu w wielu innych modułach są zapisy uderzające w wartość małżeństwa, rodziny i dzieci. W dziale „Zdrowie społeczne” jest obecny m.in. taki zapis zrównujący małżeństwo ze związkami nieformalnymi:
„Uczeń wyszukuje przepisy prawne dotyczące uprawnień i obowiązków związanych
z zawarciem związku małżeńskiego oraz z prawnymi aspektami funkcjonowania związków nieformalnych w Polsce”.
[Szkoła średnia, Dział „Zdrowie społeczne”, Dz. Ustaw z 2025 r., poz. 382 s. 24]
W dziale „Zdrowie psychiczne” jest zapis ukazujący macierzyństwo jako źródło zagrożenia:
„Uczeń omawia potrzeby osób z zaburzeniami psychicznymi występującymi na różnych etapach życia, w szczególności z zaburzeniami odżywiania, zaburzeniami depresyjnymi (np. depresją w ciąży, depresją poporodową), zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami afektywnymi dwubiegunowymi, zaburzeniami psychotycznymi i zaburzeniami neurodegeneracyjnymi”.
[Szkoła średnia , Dział „Zdrowie psychiczne”, Dz. Ustaw z 2025 r., poz. 382, s. 23]
Znamienne, że zapis ten jako przykłady depresji podaje tylko i wyłącznie sytuacje związane
z dzieckiem i macierzyństwem. Nie ma wskazania w tym kontekście jako źródła depresji
np. rozwodu. Świadczy to wyraźnie, że dziecko jest tu widziane jako zagrożenie dla zdrowia.
W dziale „Zdrowie społeczne” jest też następujący, antyrodzinny zapis
„Uczeń z szacunkiem formułuje komunikaty dotyczące decyzji innych osób związane z życiem rodzinnym, partnerskim i rodzicielskim, w tym dotyczące decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji, rozwodzie, rozstaniu, rodzicielstwie, rodzicielstwie adopcyjnym i zastępczym, wielodzietności, bezdzietności, a także rozumie potencjalne skutki wymienionych sytuacji życiowych”.
[Szkoła średnia, Dział „Zdrowie społeczne”, Dz. Ustaw z 2025 r., poz. 382, s. 24]
Zaniechano zatem wymienienia wprost małżeństwa, a decyzja o rozwodzie jest tu przedstawiona jako równie wartościowa, jak np. decyzja o budowaniu rodziny wielodzietnej. Tego typu zapis to wskazanie, że tak naprawdę nie ma znaczenia, jaką decyzję w sferze relacji i płodności się podejmuje, bo wszystkie są równie wartościowe. To antyrodzinne i antyprokreacyjne nastawienie całej Edukacji zdrowotnej pogłębi problemy demograficzne naszego kraju.
- Obowiązkowa Edukacja zdrowotna – także bez modułu „zdrowie seksualne” – umożliwia promocję genderowej koncepcji płci i tranzycji, czyli tzw. zmianę płci. W podstawie programowej, w dziale „Wartości i postawy” znajduje się zapis:
„Uczeń rozumie, że godność i szacunek wobec człowieka wykluczają wszelkie formy dyskryminacji ze względu na ludzką różnorodność”.
[Szkoła średnia, Dział „Wartości i postawy”, Dz. Ustaw z 2025 r., poz. 382, s. 20]
W tym zapisie nie ma sprecyzowanego, jak należy rozumieć „ludzką różnorodność”. Można tylko zasadnie przypuszczać, że to sformułowanie należy rozumieć w ten sposób, że chodzi o wykluczenie wszelkich form dyskryminacji ze względu na różnorodność m.in. tożsamości płciowych. Wykluczenie zaś „wszelkich form dyskryminacji” oznacza w tym wypadku konieczność uznania za prawdziwą genderowej koncepcji płci, wedle której o tym, czy jesteś chłopcem, czy dziewczynką, nie przesądza twoje ciało, ale subiektywne odczucie.. Brak uznania tej koncepcji za prawdziwą jest może być rozumiany wedle tego zapisu jako dyskryminacja.
Potwierdzeniem, że hasło „wykluczenia wszelkich form dyskryminacji różnorodności” tak właśnie należy rozumieć są treści przekazywane nauczycielom edukacji zdrowotnej na szkoleniu „Różnorodność płciowa w szkole – obowiązki i możliwość wsparcia uczniów”, zorganizowane przez Ośrodek Rozwoju Edukacji pod patronatem MEN w dniu 21.11.2025 r.. Na szkoleniu tym genderowa koncepcja płci została przedstawiona jako oczywista i bezalternatywna. Jako jedyne, oczywiste
i bezalternatywne rozwiązanie problemu braku akceptacji swego ciała i płci została przedstawiona tranzycja czyli tzw. zmiana płci.
Promocja genderowej koncepcji płci i związanej z tym tranzycji jest też zawarta w publikacji „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli” adresowanej także do rodziców i uczniów.
Szkolenie nauczycieli Edukacji zdrowotnej do promowania w szkole tranzycji oznacza w praktyce wprowadzenie do szkół na szeroką skalę szeregu działań. Pierwszy krok na drodze tranzycji to zwracanie się do uczniów imieniem płci przeciwnej w sytuacji, kiedy uczeń sobie tego życzy oraz udostępnianie pomieszczeń według zasady płci odczuwanej (np. udostepnienie damskiej toalety chłopcu, który identyfikuje się jako dziewczyna). Na końcu procesu tranzycji jest przyjmowanie hormonów płci przeciwnej i okaleczenia własnego ciała np. amputacja piersi u dziewczyny identyfikującej się jako chłopak. To jest nieodwracalna krzywda i dewastacja zdrowia. W tym kontekście widać, że przedmiot nazwany „Edukacją zdrowotną” prowadzi do niszczenia zdrowia. Jest tak naprawdę antyzdrowotny!
- Obowiązkowa Edukacja zdrowotna – także bez modułu „zdrowie seksualne” – umożliwia promocję postulatów środowisk LGBTQ+ (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, osób transseksualnych, osób queer). Wspomniany już zapis z podstawy programowej:
„Uczeń rozumie, że godność i szacunek wobec człowieka wykluczają wszelkie formy dyskryminacji ze względu na ludzką różnorodność”.
[Szkoła średnia, Dział „Wartości i postawy”, Dz. Ustaw z 2025 r., poz. 382, s. 20]
może być bowiem rozumiany jako zakaz wszelkiej krytyki dla postulatów środowisk LGBTQ+,
w których promuje się różnorodność: tożsamości płciowych, związków seksualnych, ekspresji seksualnej czy tzw. „orientacji” seksualnych W tym ujęciu krytyka prawa dwu mężczyzn do adopcji dziecka może być uznana za dyskryminację ze względu na różnorodność związków i „orientacji” seksualnych.
- Obowiązkowa Edukacja zdrowotna – także bez modułu „zdrowie seksualne” – łamie prawa rodziców. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Prawo to poświadcza Konstytucja RP. Tymczasem cały przedmiot Edukacja zdrowotna zawiera treści sprzeczne z przekonaniami wielu rodziców: uderza we wzorzec małżeństwa i rodziny, promuje genderową koncepcję płci i tranzycję, promuje postulaty środowisk LGBTQ. Dodatkowo dzieci
w klasach IV-VI mają uczyć się m.in. o obowiązkach rodziców, co prowadzi do sytuacji, w której dziecko przyjmuje rolę kontrolującą wobec dorosłych i osłabia autorytet rodziców. Obowiązkowe uczestniczenie dzieci w tych zajęciach jest więc zamachem na prawa rodziców.
- Obowiązkowa Edukacja zdrowotna – także bez modułu „zdrowie seksualne” – jest przedmiotem bezprawnym. Przedmiot ten jest niezgodny z ustawą z dnia 7 stycznia 1993 r.
o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (Dz. U. z 2022 r. poz. 1575), która zobowiązuje, aby szkoła podejmując tematykę seksualności wskazywała na wartość rodziny. W ust. 1 art. 4 ustawy zapisano: Do programów nauczania szkolnego wprowadza się wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji. Na tę ustawę powołuje się rozporządzenie określające zasady nauczania „Edukacji zdrowotnej”, choć przedmiot ten w całości ma charakter antyrodzinny i antyprokreacyjny, a więc nie spełnia zawartych w tej ustawie warunków.
Wychowanie do życia w rodzinie, w odróżnieniu od modelu edukacji seksualnej zawartego w ramach edukacji zdrowotnej, przekazuje uczniom wszystkie treści przewidziane przez ustawodawcę
w ustawie o planowaniu rodziny.
- Obowiązkowa Edukacja zdrowotna – w tej chwili bez modułu „zdrowie seksualne”
–umożliwia w przyszłości łatwe rozszerzenie obowiązkowości na tematykę seksualną. Obowiązkowość całego przedmiotu stwarza podstawę, aby w przyszłości w zakres obowiązkowej tematyki włączyć także edukację seksualną. Obecnie ta tematyka została usunięta ze względu na opór społeczny i zbliżające się wybory parlamentarne, ale z wypowiedzi przedstawicieli MEN wynika, że docelowo także te tematy mają wejść w zakres obowiązkowej Edukacji zdrowotnej. Wystarczy jednoosobowa decyzja ministra edukacji.
Wyłączenie z obowiązkowości „zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego” nie likwiduje wspomnianych wyżej zagrożeń. Uzasadniona jest bowiem teza, że:
- nie zapobiegnie zetknięciu się ze szkodliwymi treściami przez uczniów wypisanych z tych zajęć,
- ma wyłącznie charakter czasowy,
- jest w tej chwili pustym sformułowaniem.
1) Wyłączenie z obowiązkowości „zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego” nie zapobiegnie zetknięciu się dzieci z treściami uznanymi przez rodziców za szkodliwie. Nie dość, że cały przedmiot ma charakter antyrodzinny i genderowy to uczniowie wypisani z zajęć na temat „wiedzy seksualnej” mogą na różne sposoby zetknąć się z antyrodzinnymi, genderowymi
i demoralizującymi treściami skumulowanymi obecnie w module „zdrowie seksualne”. Może to nastąpić np. przez:
- kontakt z przygotowanymi dla wszystkich uczniów kompletnymi podręcznikami i pomocami edukacyjnymi, w których będą zapewne również treści z modułu „zdrowie seksualne”;
- rozmowy z rówieśnikami uczestniczącymi w tych zajęciach;
- kontakt z podręcznikami adresowanymi do nauczycieli tego przedmiotu oraz do rodziców
i uczniów. Taką publikacją jest „Edukacja zdrowotna. Podręcznik dla nauczycieli”, dostępny bezpłatnie w internecie. Są w tym podręczniku wymienione np. tzw. Prawa Seksualne Człowieka, a wśród nich „Prawo do przyjemności seksualnej”. W podręczniku możemy przeczytać: Przyjemność seksualna obejmująca również zachowania autoerotyczne jest źródłem dobrostanu fizycznego, psychologicznego, intelektualnego i duchowego”. Tego typu treści to promocja masturbacji w imię przyjemności i „dobrostanu”; - praktyczny przymus uczestnictwa w tych zajęciach z powodu niemożności zapewnienia opieki uczniom w środku zajęć lekcyjnych poza klasą wraz z informacją, że „nie muszą” skupiać się na treści lekcji;
- poruszanie przez nauczycieli treści z modułu „zdrowie seksualne” przy okazji omawiania tematów z innych modułów.
2) Wyłączenie z obowiązkowości modułu „zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego” ma charakter wyłącznie czasowy. Jak to już było wspomniane, obowiązkowy przedmiot Edukacja zdrowotna to podstawa do tego, aby w najbliższym momencie dogodnym dla obecnych władz MEN, także edukację seksualną uczynić obowiązkową. Taki wniosek wynika z wielu wypowiedzi przedstawicieli MEN, w których obowiązkowość edukacji seksualnej jest wskazywana jako cel, do którego dążą i który prędzej czy później będą chcieli wprowadzić.
3) Wyłączenie z obowiązkowości modułu „zagadnień dotyczących zdrowia seksualnego” jest w tej chwili pustym sformułowaniem.
- W komunikacie na stronie MEN pojawiła się informacja, że „Minister Edukacji Barbara Nowacka powołała zespół ekspercki który przeanalizuje dotychczasową podstawę programową edukacji zdrowotnej i wskaże szczegółowe treści, które będą nieobowiązkowe”. Okazuje się więc, że nie wcale będzie musiał być wyłączony z obowiązkowości dział „zdrowie seksualne” w postaci takiej, jak jest to określone w obecnie obowiązujących rozporządzaniach, ale że zostanie to dopiero wskazane przez powołany przez
B. Nowacką zespół. Może więc być tak, że większość treści z obecnego działu „zdrowie seksualne” zostanie wskazana jako obowiązkowa.
Niejasny jest także w tej sytuacji status części tematów oznaczonych w obecnej podstawie programowej jako fakultatywne.
- Koordynatorem tego zespołu został Zbigniew Izdebski. Nie jest on lekarzem, ale seksuologiem. Publicznie propaguje ideę prawa do „umawiania się na seks bez miłości, dla samej przyjemności”. Może on „poszczycić się” współpracą z Instytutem Kinseya w USA. Kinsey, jak ustaliła Judith Reisman, amerykańska badaczka w dziedzinie edukacji seksualnej, dopuszczał się czynów o charakterze pedofilskim, prowadząc eksperymenty seksualne na dzieciach (J. Reisman, Zbrodnia i nauka. Alfred Kinsey i seksualne eksperymenty na dzieciach, Kraków 2024). Pod kierunkiem Z. Izdebskiego powstała w 2024r. pierwsza – szeroko oprotestowana – podstawa programowa ed. zdrowotnej zawierająca treści, które z powodzeniem można określić jako nieobyczajne, następnie usunięte.
- „Zespół ekspercki” stanowią, z poprzedniego zespołu: Antonina Kopyt [na swojej stronie internetowej przedstawia się jako Tosia Kopyt psycholożka, edukatorka seksualna, nauczycielka edukacji zdrowotnej. Na koncie ma współpracę z fundacją SexedPL i organizacją feministyczną Federa; współautorka scenariuszy „Lekcji bez tabu”, podczas których m.in. dzieci w klasach IV-VI szkoły podstawowej naucza się o antykoncepcji] i Aleksandra Lewandowska [psychiatra, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży], a także – Dariusz Samborski [dentysta, kieruje Okręgową Izbą Lekarską w Lublinie], Joanna Napierała [adwokat, od września 2025 r. przewodnicząca Państwowej Komisji ds. przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich].
To ostatecznie Z. Izdebski i koordynowany przez zespół zdecyduje, jakie treści na temat seksualności uczniowie będą musieli przyswoić obowiązkowo, czyli pod przymusem.
- W komunikacie na stronie MEN pojawiła się informacja „Nowe przepisy będą gotowe najszybciej, jak to możliwe, z uwzględnieniem procesu legislacyjnego, czyli konsultacji
i uzgodnień, na pewno przed początkiem nowego roku szkolnego”. Nie ma więc w tej chwili, żadnej formalnej decyzji w sprawie edukacji zdrowotnej w postaci obowiązującego rozporządzenia – jest tylko zapowiedź, że taka decyzja zapadnie przed 1.09.br. Nie można więc wykluczyć, że w tym dopiero zapowiadanym rozporządzeniu cała edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Były już bowiem zapowiedzi ze strony min. B. Nowackiej, które nie zostały przez nią zrealizowane (np. że decyzja w sprawie edukacji zdrowotnej zapadnie do końca marca br.).
W komunikatach MEN jest więc podwójna zapowiedź. Z jednej strony jest zapowiedź wyłączenia
z obowiązkowości działu „zdrowie seksualne” (jasno określonego w rozporządzeniach), z drugiej zaś jest zapowiedź, że to, co zostanie wyłączone z obowiązkowości zostanie wskazane dopiero
w przyszłości. Tego typu podwójna zapowiedź ma znamiona manipulacji i świadomego wprowadzania rodziców w błąd. To, co ma być w edukacji zdrowotnej dobrowolne jest w tej chwili nieokreślone i może być dowolnie modyfikowane.
Chcemy podkreślić, że obowiązkowa Edukacja zdrowotna jest:
- lekceważeniem woli społeczeństwa wyrażonej wypisaniem 70% uczniów z tego przedmiotu w roku szkolnym 2025/26. Obecnie w zajęciach z Edukacji zdrowotnej uczestniczy ok. 30% uczniów, co świadczy dobitnie o zdecydowanym odrzuceniu tego przedmiotu przez rodziców
i dorosłych uczniów; - odebraniem rodzicom i dorosłym uczniom prawa wyboru odnośnie do tych zajęć. W roku szkolnym 2025/26 Edukacja zdrowotna była dobrowolna. Teraz to prawo wyboru zostało rodzicom i dorosłym uczniom odebrane. To jest kolejny krok w kierunku uczynienia państwa pierwszym wychowawcą dzieci i usunięcia z tego miejsca rodziców. Państwowi urzędnicy bezprawnie poszerzają swoje kompetencje w obszarze wychowania ograniczając jednocześnie prawa rodziców;
- działaniem przemocowym wobec dzieci, młodzieży i rodziców.
Zdecydowanie protestujemy przeciw tej antydemokratycznej, manipulacyjnej i bezprawnej przemocy!
Jednocześnie żądamy:
- likwidacji przedmiotu Edukacja zdrowotna! To jest jedyny sposób uchronienia 4,1 miliona uczniów polskich szkół dzieci przed antyrodzinnym, genderowym, ideologicznym, bezprawnym, przemocowym i szkodliwym przekazem;
- przywrócenia w szkole edukacji prorodzinnej! Takim sprawdzonym przez 25 lat przedmiotem jest Wychowanie do życia w rodzinie. Przedmiot ten osadza tematykę seksualną w kontekście miłości, małżeństwa i rodziny. Ma również znaczenie prodemograficzne;
- przywrócenia nauczania o zdrowiu na 10 przedmiotach, tak jak to było dotychczas! Taki rozwiązanie docenia kompetencje nauczycieli do podejmowania tematyki zdrowia na swoich przedmiotach. Pozwala też podejmowanie tematyki rozwoju człowieka, a szczególnie dojrzewania, w naturalnym kontekście biologii i przyrody.
Żądamy także natychmiastowej dymisji minister Barbary Nowackiej! Jej działania uderzają w prawidłowy rozwój dzieci i młodzieży i na różne sposoby łamią prawo.
Koordynatorzy KROPS
Hanna Dobrowolska, Ruch Ochrony Szkoły
Agnieszka Pawlik-Regulska, Stowarzyszenie Nauczycieli i Pracowników Oświaty „Nauczyciele dla Wolności”
mec. Marek Puzio, Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris
Elżbieta Lachman, Polskie Forum Rodziców
dr Zbigniew Barciński, Stowarzyszenie Pedagogów NATAN