Cena ropy może skoczyć do 160 dolarów, by w drugiej połowie kwietnia znacząco spaść. W innym scenariuszu możliwy jest mniej wyrazisty, ale długotrwały wzrost cen. Mówił o tym w rozmowie z „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Daan Struyven, ekspert ds. surowców w amerykańskim banku inwestycyjnym Goldman Sachs.
Jak powiedział Struyven, jeżeli obecny kryzys mierzyć ilością ropy wycofaną z rynku, to jest to niewątpliwie największy kryzys w dziejach. W sumie chodzi aż o 13 proc. globalnej podaży ropy naftowej. Nie wiadomo jednak, czy będzie to zarazem największy kryzys energetyczny w historii. Wszystko zależy od długości trwania obecnej sytuacji.
Ekspert podkreślił, że w niektórych regionach świata niedobory ropy są już faktem. Dotyczy to zwłaszcza Azji. Według Struyvena kryzys silnie odczuje również Europa. Choć ceny rosną także w Stanach Zjednoczonych, jest tam przecież własne wydobycie ropy naftowej i gazu.
W Europie jest inaczej, dlatego należy się spodziewać inflacji. Ekspert wskazał, że decydenci w USA i Europie reagują na wzrost cen. Dokonano uwolnienia strategicznych rezerw przez Międzynarodową Agencję Energetyczną; z drugiej strony USA złagodziły sankcje na rosyjską ropę.
Źródło: FAZ
Pach