W cieniu tarć między potęgami o nowy porządek świata rozpada się układ sił powstały nie tylko po II wojnie światowej, ale też po epoce kolonialnej ponad 100 lat temu, a w 2025 roku tempo tego procesu znacząco wzrosło – powiedział prof. Damian Leszczyński z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Kierownik Zakładu Epistemologii i Filozofii Umysłu Uniwersytetu Wrocławskiego podkreślił, że najwyraźniej widać to w Afryce, a częściowo również w Azji i Oceanii. Naukowiec, który specjalizuje się m.in. w epistemologii odkryć geograficznych, podkreślił, że obecne zjawisko można nazwać drugim rozpadem zachodniego systemu kolonialnego.
– Pierwszy miał miejsce po zakończeniu II wojny światowej, a jego źródłem był przede wszystkim nowy porządek (…) i powstanie dwóch przeciwstawnych bloków: zachodniego i komunistycznego – powiedział Leszczyński.
Wesprzyj nas już teraz!
– W efekcie w Afryce i Azji powstało wiele rzekomo niezależnych państw. Celowo używam przysłówka „rzekomo”, bo każde z nowopowstałych państw z jednej strony wymknęło się swemu dawnemu imperium, głównie Francji bądź Wielkiej Brytanii, tylko po to, by trafić pod wpływy któregoś z nowych hegemonów, czyli USA lub ZSRR – dodał.
Naukowiec ma wątpliwości, że jednym z głównych podmiotów kształtujących nowy ład międzynarodowy są dzisiaj Chiny. – Miałem okazję oglądać w niektórych afrykańskich państwach silną ekspansję Chin, m.in. w Zambii, gdzie przejęli niemal cały rynek surowców, w Zimbabwe, gdzie w ciągu 12 miesięcy zarejestrowano ponad 500 chińskich firm, a także w Demokratycznej Republice Konga, gdzie Chiny również dominują w przemyśle wydobywczym. Dziś wielu postkolonialnych sojuszników Rosji i USA zwróciło się w stronę Pekinu – powiedział Leszczyński.
Jego cenie chiński sposób kolonizowania zasadniczo różni się od na przykład brytyjskiego, w którym „hamowano rozwój kolonii, maksymalnie eksploatowano je, a także traktowano jako rynek zbytu dla własnych produktów”.
– Chińczycy owszem, eksploatują surowce, ale jednocześnie budują infrastrukturę i dają tanie towary, choć w większości niskiej jakości. Jak na razie nie stosują przemocy, ale są w stanie kontrolować zdominowane przez siebie rządy w inny sposób – powiedział naukowiec.
Szczególnie mocno zdaniem prof. Leszczyńskiego widać nowy podział w rejonie Indo-Pacyfiku. W nowej strategii bezpieczeństwa USA, Stany Zjednoczone mają „dbać o otwartość” tego regionu. W rzeczywistości chodzi o to, by nie dopuścić, żeby Chiny i ogólnie kraje BRICS wzmocniły swoją obecność na Oceanie Spokojnym”.
PAP
/ oprac. PR
Globalne zarządzanie w roku 2025. Destabilizacja i nowe formy współpracy