Dzisiaj

FBI odkryło źródło finansowania Antify. Ale ujawni je za kilka miesięcy…

(Fot. MICHELE TANTUSSI / Reuters / Forum)

Dyrektor FBI Kash Patel poinformował, że odkryli główne źródło finansowania Antify. Opinia publiczna szczegóły na ten temat ma poznać dopiero za kilka miesięcy w związku z toczonymi śledztwami i aresztowaniami lewicowych „antyfaszystów”.

Patel wypowiadał się w środę w programie The Dan Bongino Show, zaznaczając, że federalni śledczy odkryli „znaczące strumienie finansowania powiązane z Antifą”, sygnalizując, że w najbliższym czasie będą podjęte działania egzekucyjne w stosunku do lewicowców dopuszczających się przemocy.

FBI ma prowadzić dochodzenie w sprawie finansowania demonstracji związanych z luźno zorganizowanym ruchem skrajnie lewicowym. – Te organizacje nie działają w pojedynkę ani w milczeniu – mówił Patel, zaznaczając, że korzystają one „z ogromnego, ogromnego strumienia finansowania”. – Zaczęliśmy to badać – i wiecie co? Znaleźliśmy je – komentował federalny urzędnik.

Wesprzyj nas już teraz!

Patel nie wymienił konkretnych osób ani organizacji czy mechanizmów finansowania radykałów lewicowych, zapowiadając, że więcej szczegółów zostanie ujawnionych w nadchodzących miesiącach, w związku z trwającymi śledztwami.

FBI bada, czy fundusze przepływały przez amerykańskie organizacje pozarządowe, w tym niektóre zwolnione z płacenia podatku, a także potencjalne źródła zagraniczne. Dyrektor FBI zastrzegł, że śledczy koncentrują się na śledzeniu źródeł finansowania związanych z przemocą, a nie legalną działalnością protestacyjną.

Strategia „podążania za pieniędzmi” pozwala ustalić, kto finansuje nielegalne działania. Strategia ta pozwoliła już wszcząć szereg postępowań karnych związanych z ruchem antyfaszystowskim. Pojawiły się pierwsze aresztowania i wyroki skazujące wydane przez władze federalne w związku z protestami w wielu stanach.

Trwa proces dziewięciu oskarżonych w Teksasie w związku ze zorganizowaniem zasadzki i usiłowaniem zabójstwa funkcjonariuszy ICE 4 lipca ub. roku, a także w sprawie z 2023 roku w Georgii, dotyczącej planowanego ośrodka szkoleniowego dla służb bezpieczeństwa publicznego w Atlancie.

Patel wyjaśnił, że „śledzenie Antify stało się tak ważne”, że biuro uruchomiło dodatkowe zasoby. Chociaż Antifa od dawna jest opisywana jako ruch zdecentralizowany, a nie formalna organizacja, przez co organy ścigania miały problem ze ściganiem jej, Antifa ma pewne struktury organizacyjne. Obejmują one sieć lokalnych oddziałów i konferencje.

Bongino zauważył, że poprzednie kierownictwo FBI za prezydentów Baracka Obamy i Joe Bidena bagatelizowało Antifę, wskazując, że jest to jedynie pewna „idea”. Zaznaczył w rozmowie z Patelem: – Ty i ja wiemy, że to bzdura. To nie jest idea, gdy za ideą idą konkretne działania.

We wrześniu zeszłego roku prezydent Donald Trump podpisał stosowany dekret uznający Antifę za krajową organizację terrorystyczną. Obecnie, jak tłumaczył Patel, FBI prowadzi dochodzenia wywiadowcze i finansowe, podobne do tych stosowanych w innych śledztwach antyterrorystycznych.

Powstał specjalny program skoncentrowany na identyfikacji sponsorów przemocy związanej z protestami. Przeznaczono na ten cel specjalne zasoby FBI. – Dzięki naszym działaniom w ciągu ostatniego roku FBI poczyniło znaczne postępy w ramach procedury NSPM-7 w zakresie badania podmiotów finansujących te kanały – mówił Patel, dodając, że biuro „zaczyna aresztować osoby, które wykorzystywały swoje fundusze do podżegania do przemocy pod przykrywką pokojowych protestów politycznych”.

Biały Dom we wrześniu wydał notatkę nakazującą federalnym organom ścigania zbadanie ideologii, wskazanie osób, które opowiadają się za „antyamerykanizmem, antykapitalizmem i antychrześcijaństwem”, jako potencjalne źródła przemocy politycznej.

Jedną z toczących się spraw, o których Patel wspomniał w środowej rozmowie z Bongino, jest sprawa w Prairieland. Chodzi o pierwsze postępowanie o terroryzm prowadzone przez administrację Trumpa przeciwko grupie osób, które uznała za członków Antify. Prokuratorzy oskarżają „komórkę Antify” w północnym Teksasie o zorganizowanie demonstracji przed aresztem ICE, w wyniku której jeden policjant został postrzelony i ranny. Patel zasugerował, że doszło do ponad dwudziestu aresztowań federalnych i we wtorek miała rozpocząć się rozprawa. Sędzia okręgowy Mark Pittman z Północnego Okręgu Teksasu ogłosił jednak unieważnienie procesu podczas wyboru ławy przysięgłych.

Groźby administracji Trumpa dotyczące zbadania organizacji pozarządowych o przeciwstawnych ideologicznie poglądach wywołały w zeszłym roku strach w środowisku części NGOów w USA, które próbowały przelać pieniądze za granicę lub niejako przenieść darczyńców do innych, odrębnych organizacji.

Walkę z Antifą podjęły także inne kraje, w tym Węgry i Holandia, które chcą uznać ruch za „grupę terrorystyczną”. Zarówno węgierscy, jak i holenderscy przedstawiciele władzy sygnalizują zamiar ograniczenia lub zdelegalizowania Antify. Ten „szeroki i zdecentralizowany ruch polityczny, skupiający osoby i grupy, które uważają, że faszyzm nadal stanowi wyjątkowe zagrożenie dla demokratycznych i pokojowych społeczeństw, i należy go zwalczać nadzwyczajnymi, radykalnymi, a w niektórych przypadkach brutalnymi i nielegalnymi środkami”, jak wskazuje Encyklopedia Britannica, dał się we znaki w wielu krajach.

Termin „antifa” został zapożyczony z niemieckiego słowa antifa, mającego być skróconą formą słowa antifaschistisch („antyfaszysta”), które stanowiło część nazwy wielopartyjnego frontu zainicjowanego przez Niemiecką Partię Komunistyczną w 1932 roku w celu zwalczania nazizmu. Obecnie Antifa kojarzy się przede wszystkim ze słynącymi z brutalności lewicowymi protestami przeciwko „rasizmowi”, policji, funkcjonariuszom ICE w USA, a także konserwatywnej aktywności. Antifa zakłócała m.in. Marsze Niepodległości w Polsce.

Szczególnie dała się we znaki mieszkańcom Stanów Zjednoczonych. Prezydent Donald Trump wielokrotnie nazywał Antifę „organizacją terrorystyczną”, chociaż jej sympatycy podkreślają, że to nie organizacja, lecz zdecentralizowany ruch, który rzekomo nie posiada kierownictwa ani jawnej struktury. Niektórzy nawet sugerują, że to „po prostu zbiór zachowań i taktyk stosowanych przez skrajnie lewicowych protestujących”.

To, co łączy sympatyków Antify, to forma lewicowej ideologii politycznej i nienawiść do „prawicowców”. Członkowie tego ruchu słyną z brutalnych działań. Odmawiają innym, z którymi się nie zgadzają, prawa do wolności słowa i zrzeszania się.

Podczas protestów w USA – w związku ze śmiercią czarnoskórego George’a Floyda aresztowanego przez policję za oszustwo – członkowie Antify dopuścili się niszczenia i grabieży mienia, w tym także kolorowej ludności, zakłócali prawicowe wydarzenia i atakowali konkretne osoby kojarzone ze środowiskiem prawicowym np. Richarda Spencera.

Antifa zyskała na znaczeniu w amerykańskiej polityce po kampanii prezydenckiej Trumpa i wyborach w 2016 roku. Grupy powiązane z Antifą – rozpoznawalne po anonimowych uniformach, w tym czarnych ubraniach i zasłanianiu twarzy – protestowały przeciwko wyborowi Trumpa, zakłócając lub uniemożliwiając przeprowadzenie wydarzeń prawicowych. Członków tego lewicowego, brutalnego ruchu oskarża się także o zorganizowanie ataku na Kapitol 6 stycznia 2021 roku jako wydarzenie pod „fałszywą flagą”.

Premier Viktor Orbán ogłosił w radiu publicznym, że Węgry, podobnie jak Stany Zjednoczone, formalnie uznają Antifę za organizację terrorystyczną. Zdaniem węgierskiego przywódcy, włoska europosłanka Ilarii Salis, która została aresztowana na Węgrzech w związku z demonstracjami antyfaszystowskimi, miała być powiązana z Antifą. W 2023 roku lewicowa grupa ekstremistów brutalnie zaatakowała dziewięciu przypadkowych cywilów – opierając się na ich „nazistowskim” ubiorze – za pomocą młotków, pałek i gazu pieprzowego w pięciu miejscach w Budapeszcie, doprowadzając swoje ofiary do ciężkiego stanu. Są one albo w śpiączce, albo doznały ciężkich obrażeń. Europosłanka zaprzeczyła zarzutom, twierdząc, że jest „prześladowana” za przekonania polityczne.

Parlament Europejski nie zgodził się na uchylenie jej immunitetu, by mogła stanąć przed sądem na Węgrzech za domniemane brutalne pobicia, jakich miała dopuścić się w Budapeszcie. Ekipa Orbána jest przekonana, że Antifa stanowi zagrożenie transnarodowe, oskarżając jej zwolenników o organizowanie brutalnych konfrontacji w całej Europie.

Uznanie Antify za organizację terrorystyczną pozwoliłoby władzom węgierskim na wykorzystanie szerokich uprawnień do aresztowania podejrzanych, zamrożenia aktywów i wydania zakazu działalności powiązanych z nią organizacji.

Podobnie, w holenderskim parlamencie prawicowa większość przyjęła wniosek Lidewij de Vos (FvD) i Geerta Wildersa (PVV), wzywający rząd do uznania Antify za organizację terrorystyczną.

Zwolennicy Antify mieli grozić politykom, zakłócać ich imprezy, zastraszać dziennikarzy i studentów. Rząd na razie nie chce się na to zgodzić. Ponadto wskazuje się, że Antifa nie posiada formalnej organizacji w Holandii. Krajowy Koordynator ds. Bezpieczeństwa i Zwalczania Terroryzmu (NCTV) określił tamtejszy ekstremizm lewicowy jako „rozdrobniony i niewielki”.

W 2023 roku ekstremista, który miał być związany z Antifą uderzył butelką po piwie lidera partii Forum na rzecz Demokracji (FvD), Thierry’ego Baudeta.

Przeciwnicy delegalizacji Antify przekonują, że byłby to „niebezpieczny precedens, potencjalnie negatywnie wpływający na pokojowych działaczy antyrasistowskich i antyfaszystowskich”.

Zakazu działalności Antify domaga się także przewodniczący francuskojęzycznej partii liberałów w Belgii, Georges-Louis Bouchez. Apel o delegalizację radykalnego ruchu lewicowego pojawił się po gwałtownych protestach przeciwko centrowej partii politycznej i profanacji nagrobka zmarłego żydowskiego „męża stanu”, Jeana Gola. Bouchez zapowiedział, że nie spocznie dopóki nie zdelegalizuje Antify w swoim kraju. Zarzuca jej sympatykom stosowanie „faszystowskich metod działania” i uważa, że ruch stanowi „bez wątpienia największe zagrożenie dla dzisiejszej demokracji”. Jego zdaniem, niektórzy profesorowie Uniwersytetu w Liège, których nazwiska nie zostały ujawnione, brali udział w gwałtownych protestach Antify.

W Parlamencie Europejskim pojawiło się sporo wniosków o umieszczenie Antify na unijnej liście organizacji terrorystycznych. O jej delegalizację zabiegali europosłowie Alternatywy dla Niemiec (AfD), przywołując ataki Antify na Węgrzech i w Niemczech, w tym napaść na ludność cywilną i policję.

Steve Bannon, były doradca Donalda Trumpa za jego pierwszej kadencji, odpiera sugestie lewicowych polityków o tym, że Antifa to po prostu banda dzieciaków, która się bawi. Wskazuje, że są to osoby bardzo dobrze wyszkolone  przez wywiad wojskowy i agentów bezpieczeństwa narodowego, są „głęboko osadzeni w głębokim państwie, w waszym rządzie”.

Ruch ma być bardzo dobrze finansowany m.in. z datków George’a Sorosa i korzysta z operacji medialnych, wykorzystując narzędzia śledcze aparatu śledczego ds. terroryzmu. Bannon ocenił, że na Charlim Kirku przeprowadzono egzekucję, ponieważ był „najbardziej przyzwoitym, skromnym i skutecznym mówcą, jakiego mieliśmy od pokolenia, który przyciągał do siebie ludzi – tak wielu młodych ludzi”.

Zwolennicy globalnego ruchu Antify nie tylko walczą – jak sami twierdzą – z „neonazistami”, ale także z „białymi suprematystami” i „homofobami”. Piętnują swoich oponentów w internecie, szkolą się w samoobronie, organizują kontrprotesty i starają się za wszelką cenę powstrzymać rozprzestrzenianie się prawicowych przekonań.

Prekursorem Antify jest Anti-Racist Action, według Marka Braya, profesora Dartmouth College w New Hampshire, autora książki „Antifa: The Anti-Fascist Handbook”. Anti-Racist Action była również zdecentralizowaną grupą sprzeciwiającą się prawicowym ludziom i ideom, która pojawiła się w latach 80. XX wieku. Antifa wyrosła z tego.

W 2020 roku ówczesny dyrektor FBI Christopher Wray stwierdził, że Antifa istnieje naprawdę i dodał, że jego agencja badała „brutalnych anarchistycznych ekstremistów”, którzy identyfikują się z Antifą. Wray zaznaczył wówczas, że bada akty przemocy, a nie idee, charakteryzując Antifę jako ideologię, a nie organizację o hierarchicznej strukturze.

Jedna z pierwszych prób formalnego powstrzymania Antify miała miejsce w 2019 roku, kiedy republikańscy senatorowie Bill Cassidy i Ted Cruz przedstawili w Senacie rezolucję potępiającą jej brutalne akty i uznającą ją za krajową organizację terrorystyczną. Sprawa została skierowana do komisji, ale nie posunęła się dalej. Podobną rezolucję w Izbie Reprezentantów przedstawiła Marjorie Taylor Greene w 2023 roku. Trafiła ona także do komisji w celu rozpatrzenia.

W 2020 roku Trump obwinił Antifę o przemoc po śmierci George’a Floyda i wezwał do uznania ruchu za grupę terrorystyczną. Po zabójstwie Kirka prezydent USA ponownie ogłosił zamiar delegalizacji Antify. Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe potwierdził wcześniejszy wyrok przeciwko tzw. gangowi młotkowemu i jego „twarzy” „Liny E”, członkini Antify.

Kobieta była „siłą napędową” brutalnych ataków na „neonazistów” i policję, a także postronnego obywatela. Agresywna grupa atakowała wybrane osoby – zarówno mężczyzn, jak i kobiety – za pomocą młotków, pałek i gazu pieprzowego. W połowie 2023 r. „Lina E.” została skazana na pięć lat i trzy miesiące pozbawienia wolności, a trzech innych członków otrzymało wyroki po około trzy lata więzienia.

Zarówno prokuratura, jak i obrona nie byli zadowoleni z orzeczenia wydanego w Dreźnie. Prokuratorzy domagali się wyższego wyroku, a obrońcy utrzymywali, że nie ma dowodów, by skazać kobietę. Podważali zeznania głównego świadka. Przewodniczący składu sędziowskiego, sędzia Jürgen Schäfer stwierdził, że „bicie i kopanie ludzi, potencjalnie z daleko idącymi konsekwencjami, nie może być usprawiedliwione ani żadnymi motywami politycznymi, ideologicznymi, ani religijnymi”. Dodał, że „politykę robi się za pomocą słów, a nie przemocy”.

Skazana ekstremistka to członkini Antify. Radykałowie zapowiadali gwałtowne reperkusje i grozili sędziom. „Lina E.” była nieobecna na odczytaniu wyroku. Przebywała na wolności, po tym, jak nakaz aresztowania został zawieszony w 2023 r. Kobieta spędziła jednak dwa i pół roku w areszcie tymczasowym. Wyszła warunkowo na wolność. Zakazano jej zmiany zamieszkania, musiała oddać swój dowód osobisty i paszport. Ponadto musiała meldować się na policji dwa razy w tygodniu.

Niemiecki Urząd Ochrony Konstytucji szacował, że w 2023 r. około 37 tys. osób należało do lewicowych radykalnych organizacji, a krajowa służba wywiadowcza zaklasyfikowała 11 200 osób jako podatnych na przemoc. Podczas posiedzenia sądu członkowie Antify protestowali przed budynkiem, domagając się uwolnienia Liny. Mieli transparenty z napisami: „Uwolnić Linę”, „Wolność dla wszystkich więźniów politycznych” i „Brak kryminalizacji oporu antyfaszystowskiego”. Po aresztowaniu Liny w Lipsku wybuchły zamieszki z udziałem setek radykałów skrajnej lewicy. Tamtejszy szef policji mówił o sabotażu mającym na celu zabicie funkcjonariuszy policji.

W 2023 r. Onet.pl pisał o sprawie „Liny E”, wskazując, że jej proces był „jednym z najgłośniejszych i najbardziej polaryzujących Niemców w ostatnich latach”. Tłumaczyli, że „organy ścigania zarzucają Linie E. lewicowy ekstremizm i terroryzm wobec skrajnej prawicy. Społeczeństwo, a szczególnie niemiecka lewica, jest oburzone i zapowiada strajki”.

W 2020 r. policjanci zatrzymali 27-letnią wówczas kobietę w jej mieszkaniu i przetransportowali helikopterem do Karlsruhe, gdzie sędzia śledczy wydał nakaz aresztowania. Zdaniem śledczych, kobieta kierowała grupą, która „wybierała sobie za cel skrajnie prawicowych ekstremistów, żeby ich ścigać, bić pałkami, młotkami, prętami i kluczami do kół. Nie chodziło o morderstwo. Chodziło o wyrządzenie krzywdy i wywołanie strachu”. Prokuratorzy uznali „Linę E.” za „członka lewicowej ekstremistycznej organizacji przestępczej, która odrzuca „istniejące demokratyczne państwo konstytucyjne”.

Jako młoda dziewczyna w szkole średniej walczyła o „prawa kobiet” i „często zwracała uwagę na nierówne płace”. Zbliżyła się do Antify. Uchodziła za „miłą, zabawną dziewczyną z uporządkowanego środowiska”. Studiowała na Uniwersytecie Marcina Lutra w Halle, gdzie obroniła licencjat na temat „prawicowego ekstremizmu”. W 2018 r. opuściła uniwersytet. W semestrze zimowym 2019 r. zapisała się na studia magisterskie, ale rzadko zjawiała się na zajęciach. Około 2019 r. założyła grupę, która sama wymierzała „sprawiedliwość”, atakując wybrane cele pośród prawicowych środowisk. W październiku 2019 r. poprowadziła atak na właściciela i klientów restauracji w Eisenach, plądrując lokal i atakując pałkami.

Kilka tygodni później Linę przyłapano w Lipsku na kradzieży młotków w sklepie dla majsterkowiczów. Potem zaatakowała kolejny pub „neonazistów”, bijąc klientów pałkami, młotkami, prętami i kluczami do kół.

„Lina E.” i jej ekipa wpadli po wdrożeniu inwigilacji przez policję, gdy „ona i jej towarzysze szpiegowali potencjalną ofiarę w Lipsku: „prawicowego ekstremistę”. Po raz kolejny skrupulatnie prześledzili nawyki potencjalnej ofiary i sprawdzili jej miejsce zamieszkania. Lina E. nosiła perukę i zmieniła buty, aby nie zostać zauważoną. Miała też kilka par okularów. Znaleziono ją z dowodem osobistym innej kobiety, który został zgłoszony jako skradziony”.

Źródła: talkingpointsmemo.com / washingtonexaminer.com / PCh24.pl

AS

Tragedia we Francji. Lewicowi bojówkarze zamordowali młodego katolika

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij

Udostępnij przez

Cel na 2026 rok

Zatrzymaj ideologiczną rewolucję. Twoje wsparcie to głos za Polską chrześcijańską!

mamy: 41 999 zł cel: 500 000 zł
8%
wybierz kwotę:
Wspieram