Strefy niskiej emisji we Francji pogłębiają nierówności społeczne – twierdzą francuscy parlamentarzyści i chcą ich zniesienia. Polskie miasta idą w odwrotnym kierunku i uparcie walczą o ich wprowadzenie.
26 marca specjalna komisja we francuskim parlamencie debatowała nad poprawkami do tzw. ustawy o uproszczeniu życia gospodarczego. Przegłosowane przez nią poprawki zakładają zniesienie stref niskiej emisji (ZFE), czyli odpowiednika polskich stref czystego transportu.
Obecnie ZFE obowiązują w 25 głównych miastach Francji, w tym Paryżu czy Lyonie. Zabraniają one wjazdu pojazdom o silniku diesla starszym niż 14 lat oraz pojazdom spalinowych starszym niż 19 lat.
Wesprzyj nas już teraz!
– Strefy te pogłębiają nierówności, zmuszając gospodarstwa domowe o niskich dochodach do wyboru między znacznymi dodatkowymi kosztami zakupu nowego, ekologicznego pojazdu a rezygnacją z podróżowania – powiedział Ian Boucard, poseł prawicowej partii Droite républicaine.
– Są one bezużyteczne w kwestii poprawy jakości powietrza i powodują silne rany społeczne, separatyzm terytorialny – twierdzi Pierre Meurin, poseł Zjednoczenia Narodowego i jeden z autorów poprawki.
Teraz ustawa będzie rozpatrywana przez parlament 8 kwietnia.
Tymczasem w Polsce kilka miast planuje wprowadzenie tzw. stref czystego transportu – także z powodu obowiązku, jaki nałożył na nie ustawodawca. Warszawa już ma SCT. Kraków chciał być tu pionierem, ale – na szczęście dla mieszkańców – dotychczasowe próby okazały się nieskuteczne.
Źródło: farmer.pl, la-croix.com, francetvinfo.fr
AF