Dzisiaj

Gasnące świece i śpiew sprzed kilku wieków. Wyjątkowa płyta z Officium Tenebrarum z Sandomierza

(opr. PCh24.pl / GS)

Liturgia Ciemnych Jutrzni odprawiana była w każdym z dni Świętego Triduum Paschalnego. Nazwa jest nieprzypadkowa. Nabożeństwo to sprawowane było w ciemności – późno w nocy lub nad ranem – przy stopniowym gaśnięciu świec. Schola Gregoriana Sandomiriensis przygotowała wyjątkową płytę, na której usłyszeć można te przepiękne melodie sprzed kilku wieków – i to w wariantach lokalnych tamtejszego klasztoru benedyktynek. Z dyrygentem zespołu Tomaszem Sokołowskim rozmawiał Adrian Fyda.

 

Świetna wiadomość! Ukazała się wyjątkowa płyta, którą przygotowała kierowana przez Pana Schola Gregoriana Sandomiriensis. Czym jest – stanowiące treść albumu – Officium Tenebrarum?

Wesprzyj nas już teraz!

W dosłownym tłumaczeniu jest to „Oficjum Ciemności”, ponieważ tenebrae po łacinie oznacza właśnie „ciemność”. W języku polskim nabożeństwo to nazywane jest popularnie Ciemnymi Jutrzniami. Jest to dość długa celebracja, składająca się z Matutinum i Laudesów, które odprawiane są w każdym dniu Świętego Triduum Paschalnego i to wtedy, gdy w kościele panuje ciemność – późno w nocy lub nad ranem.

Z tym wiąże się charakterystyczny świecznik, widoczny na okładce płyty. Ma on 15 świec – jak się domyślam – nieprzypadkowo…

Zgadza się. Zwany jest od swojego trójkątnego kształtu Triangułem, a liczba świec ma głęboką symbolikę. W trakcie nabożeństwa świece są kolejno gaszone. Czternaście z nich umieszczonych jest po bokach – po siedem z lewej i prawej strony – co odpowiada liczbie czternastu psalmów śpiewanych podczas Matutinum i Laudesów, czyli w trakcie całych Ciemnych Jutrzni. Gasnące po każdym psalmie świece symbolizują Apostołów opuszczających Chrystusa.

Natomiast piętnasta świeca, znajdująca się na szczycie, pozostaje zapalona aż do końca nabożeństwa i oznacza Syna Bożego. Podczas Kantyku Zachariasza zostaje schowana za ołtarzem, co oznacza zstąpienie Pana Jezusa po śmierci do Otchłani. Podczas ostatniego psalmu Miserere mei, Deus modlący się uderzają brewiarzami o stalle – gest ten symbolizuje rozdarcie zasłony świątyni oraz trzęsienie ziemi po śmierci Zbawiciela. Następnie świeca wraca na świecznik, co oznacza Chrystusa oraz nadzieję Zmartwychwstania.

Tekst Oficjum Tenebrarum jest bardzo obszerny. Czy tradycyjnie jego całość była śpiewana? Zapewne zajmowało to zakonnikom wiele czasu…

Tak, nabożeństwo to było śpiewane w całości. Już sama pierwsza część, czyli Matutinum, składa się z trzech nokturnów, a w każdym z nich znajdują się trzy psalmy, trzy lekcje i trzy responsoria. Jest to więc bardzo długie nabożeństwo, trwające nawet do dwóch i pół godziny nieprzerwanego śpiewu. To ogromne wyzwanie fizyczne i bardzo męczące doświadczenie.

W każdym z dni Świętego Triduum pojawiają się niezwykle poruszające Lamentacje Jeremiasza…

Tak. występują one w pierwszym nokturnie każdego dnia Triduum: Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty. Są to niezwykle piękne teksty, opisujące rozpacz proroka Jeremiasza po zburzeniu Jerozolimy i stanowiące jego modlitwę o nawrócenie narodu izraelskiego. Nie są to klasyczne treny, lecz raczej opłakiwania – wyraz głębokiej żałości, którą prorok wyraża w melodiach doskonale oddających ten dramatyczny nastrój.

Projekt przygotowany przez Pana scholę obejmuje trzy płyty — po jednej na każdy dzień Triduum. Zawierają one całość nabożeństwa, czy jedynie jego wybrane fragmenty?

Nagraliśmy cały repertuar, który zachował się w rękopisach panien benedyktynek sandomierskich. Siostry jednak w praktyce upraszczały przebieg obchodów. Jak wspomniałem, w rycie rzymskokatolickim Matutinum składa się z trzech nokturnów, a Laudesy obejmują pięć psalmów.

Tymczasem z rękopisów sandomierskich i zawartych w nich adnotacji wynika, że siostry śpiewały jedynie pierwszy nokturn Matutinum oraz jeden psalm, Kantyk Zachariasza i responsorium Christus factus est pro nobis z Laudesów. Resztę – domyślać się można – nie pomijały, ale po prostu czytały. Być może potrzebowały więcej czasu na sen, albo było to dla nich zbyt dużym wysiłkiem, aby sprawować te wszystkie godziny śpiewając.

Skąd wziął się pomysł, by sięgnąć akurat po repertuar sandomierskich benedyktynek? Nie były to melodie używane powszechnie w Kościele, prawda?

Nagranie albumu, które odbyło się we wrześniu 2025 roku, zbiegło się z 410. rocznicą sprowadzenia sióstr benedyktynek do Sandomierza. Dokładnie 21 października 1615 roku trzynaście zakonnic przybyło do nowo powstałego, drewnianego klasztoru. Płyta jest więc wyrazem hołdu dla wszystkich mniszek, które przez niemal trzysta lat zamieszkiwały ten klasztor.

Sandomierski konwent miał ogromne szczęście — zachowały się niemal wszystkie rękopisy muzyczne benedyktynek. Po kasacie carskiej, która zakazała przyjmowania nowych sióstr, 12 sierpnia 1903 roku ostatnie sześć zakonnic opuściło klasztor i przeniosło się do Łomży. Budynek miał zostać przeznaczony na cele publiczne, jednak sprzeciw władz diecezjalnych sprawił, że przekazano go seminarium duchownemu. I właśnie utworzenie biblioteki seminaryjnej pozwoliło uratować te bezcenne benedyktyńskie rękopisy.

Dysponujemy dziś kilkudziesięcioma antyfonarzami i graduałami z XVII i XVIII wieku oraz rękopisami wokalnymi i wokalno-instrumentalnymi, w tym także wielogłosowymi, które siostry wykonywały podczas uroczystych liturgii. Są to księgi, które noszą ślady pracy i dotyku muzycznie uzdolnionych zakonnic.

Czym nabożeństwo Ciemnych Jutrzni odprawiane u benedyktynek w Sandomierzu różniło się od tych sprawowanych powszechnie w Kościele?

Chorał, który przyszło nam wykonywać, jest dość specyficzny. Pochodzi z XVII i XVIII wieku, kiedy Kościół korzystał z tzw. edycji medycejskiej, powstałej m.in. pod okiem Giovanniego Pierluigiego da Palestriny. Melodie w tej edycji są często uproszczone i skrócone. Tymczasem w rękopisach benedyktynek sandomierskich zachowały się bardziej rozbudowane wersje melodii, z obecnością melizmatów – choć niezbyt długich.

Co ciekawe, rzadko pojawia się tam reperkusja, czyli powtórzenie dźwięku na tej samej wysokości, a sam zapis neumatyczny jest bardzo uproszczony. Brakuje znanych nam figur neumatycznych – zamiast nich widzimy ciągi kwadratów i prostokątów zapisanych na liniach. Trudno jednoznacznie określić, czy śpiewano te melodie menzuralnie, czy raczej w sposób ciągły, zgodnie z zapisem. Pełne odtworzenie tej praktyki nie jest dziś możliwe.

W sandomierskich źródłach dostrzegalne są również cechy regionalne – na przykład częste użycie tercji małej w pierwszym modusie zamiast sekundy małej bądź wielkiej, czy pojawianie się górnego „do” w miejsce „si z bemolem”.

Szczególnie interesujące jest to, że każda z Lamentacji Jeremiasza posiada inną melodię, ściśle korespondującą z tekstem. W klasycznym repertuarze gregoriańskim wszystkie Lamentacje wykonywane są na jedną melodię – tutaj każda jest odmienna, co czyni zbiór sandomierski wyjątkowo cennym.

Skąd brały się takie warianty melodyczne, czyli różnice w melodiach używanych w poszczególnych klasztorach?

Podczas zakładania nowych klasztorów siostry zabierały z macierzystego konwentu księgi liturgiczne – mszały, graduały, antyfonarze. Dla Sandomierza klasztorem macierzystym było Chełmno, gdzie działało skryptorium kopiujące księgi dla nowych fundacji.

Z czasem w nowych klasztorach powstawały własne skryptoria. Nietrudno sobie wyobrazić, że podczas przepisywania nut – często w słabym świetle – dochodziło do drobnych pomyłek lub celowych zmian. Czasem siostry zapisywały melodie z pamięci, dodając coś od siebie. Tak powstawały lokalne warianty, które z biegiem wieków utrwalały się w danym ośrodku. Są to oczywiście hipotezy, ale pozwalają nam lepiej zrozumieć proces powstawania tych ksiąg.

Jeśli jednak dysponujemy kilkunastoma rękopisami z identycznym zapisem melodii, możemy mówić o ustalonym wariancie lokalnym danego repertuaru. Antyfonarze powstałe już w Sandomierzu wykazują subtelne różnice w stosunku do tych chełmińskich – i właśnie te różnice stanowią o ich wyjątkowości.

To piękna inicjatywa, którą podjął Pan razem ze swoją scholą, żeby ocalić te śpiewy od zapomnienia. Gdzie można nabyć tę wyjątkową płytę? Przypuszczam, że nasi Czytelnicy będą chcieli ją zamówić.

Najlepiej skontaktować się z nami przez Facebooka — poprzez fanpage Schola Gregoriana Sandomiriensis. Można też napisać maila na adres: [email protected]. Wystarczy zgłosić zainteresowanie płytą, a my pokierujemy dalej.

Na koniec chciałbym zapytać o działalność prowadzonej przez Pana scholi. Chorał gregoriański nie należy dziś do repertuaru popularnego, mimo, że jest on podstawowym śpiewem Kościoła Rzymskiego. Gdzie można Was posłuchać?

Na co dzień pracujemy nad kolejnymi projektami i koncertujemy w całej Polsce, prezentując właśnie ten repertuar. W tym roku planujemy następne koncerty poświęcone muzyce benedyktynek sandomierskich.

Śpiewamy również podczas Mszy świętych w rycie przedsoborowym w kościele podominikańskim w Klimontowie. Zazwyczaj spotykamy się tam w większe święta, ponieważ na co dzień mieszkamy w różnych miastach Polski. Podczas liturgii często korzystamy z lokalnego repertuaru. Nagrywamy też kolejne płyty – obecna jest już naszą drugą, a w planach są następne.

Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Album został nagrany przez zespół w składzie: Łukasz Bartoszek, Piotr Ciach, Marceli Kyc (solista), Piotr Karbownik (solista), Władysław Widłak, Tomasz Sokołowski (solista, magister chori).

Za reżyserię i wydanie płyty odpowiadał Paweł Ożga i jego Classical Sound Studio.

Patronatem honorowym projekt objęli: Marszałek Województwa Świętokrzyskiego Renata Janik, Burmistrz Miasta Sandomierza Paweł Niedźwiedź, Stowarzyszenie Polskich Muzyków Kościelnych, Międzynarodowe Stowarzyszenie Studiów Śpiewu Gregoriańskiego – sekcji polskiej.

Patronem medialnym płyty jest portal PCh24.pl

Pozostałymi patronami medialnymi są: TVP3 Kielce, Tygodnik Nadwiślański, Gość Niedzielny i Radio Leliwa.

Św. Grzegorz Wielki i chorał gregoriański. Co dla muzyki kościelnej zrobił ten papież reformator?

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie