Dzisiaj

„Gdzież jest wdzięczność na świecie?” – o cnocie, którą lubimy, ale zapominamy praktykować

(Wino, zdjęcie ilustracyjne / Pixabay)

Gdzież jest wdzięczność na świecie? Nie ma jej w Dobrzynie! – utyskiwał klucznik Gerwazy, obrazujący honorną szlachtę zaściankową przełomu XVIII i XIX wieku. Czy w drugiej dekadzie XXI stulecia nie powtarzamy tego samego, widząc jak szlachetna to i jak zapomniana cnota?

Do napisania tej noworocznej refleksji zainspirował mnie czytelnik naszego portalu, który w wyrazie wdzięczności za naszą pracę przysłał z Niemiec białe wino. Całkiem niezłe białe wino. Gdy więc na podniebieniu wygasły już nuty jabłka, limonki, ananasa, siana i kremowej słodyczy, a na języku przebrzmiało miłe mineralne łaskotanie, pragnę podzielić się z Czytelnikiem drobnym przypomnieniem tego, jak charakteryzowano cnotę wdzięczności.

Wydaje się, że wdzięczność jest cnotą, która budzi sympatię nawet u tych, którym przeszkadza samo słowo cnota. We wszystkich możliwych śpiewkach motywacyjnych słyszymy, że szczęśliwe życie zaczyna się od codziennego wyrażania wdzięczności. Jeśli chcesz znaleźć szczęście, znajdź wdzięczność – mówi jeden z zawodowych coachów, którego nazwiska nie będę przytaczał, gdyż niewiele pewnie mówi i mnie, i Szanownemu Czytelnikowi.

Wesprzyj nas już teraz!

W każdym razie na długo nim św. Paweł powiedział „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes, 5,18), poganie potrafili już docenić znaczenie tej pięknej cnoty. „Wdzięczność nie jest tylko największą cnotą, ale matką wszystkich cnót” – twierdził słynny mówca Cycero. I mniejsza o właściwy porządek, bo my chrześcijanie przyjmujemy raczej, iż pokora jest matką wszystkich cnót, zaś roztropność wszystkimi kieruje, ale nie umniejszamy przecież znaczenia wdzięczności!

Dużo wcześniej o wdzięczności pisał Arystoteles i to z wysokiego c, bo odnosząc ją do szczęścia, którego źródłem jest sama pierwsza przyczyna wszelkiego ruchu na ziemi, którą my nazywamy Stwórcą i Panem świata. Owóż, jeśli istnieje w ogóle coś, co ludzie zawdzięczają bogom, to chyba i szczęście jest darem bożym, i to bardziej aniżeli którekolwiek z dóbr ludzkich, skoro jest najcenniejszym z nich; ale to może należy raczej do innego rodzaju rozważań; jeśli zaś nawet szczęście nie jest darem niebios, lecz zdobywa się je dzięki dzielności i jakiejś nauce czy ćwiczeniu, to mimo to należy – jak się zdaje – do rzeczy najbardziej boskich. To bowiem, co jest nagrodą i celem dzielności, zdaje się być czymś najlepszym i boskim, i błogosławieństwem – czytamy w Etyce nikomachejskiej (1,8).

Jak wskazuje Filozof, wdzięczność jest wymogiem sprawiedliwości i opiera się na zasadzie „odpłaty proporcjonalnej”. Ale zauważa też z właściwym sobie realizmem, że „ludzie na ogół złą mają pamięć i wolą doznawać dobrodziejstw aniżeli je wyświadczać”. Równie przyziemnie opisuje czysto utylitarną stronę wdzięczności, mianowicie, że dobroczyńca dobrze życzy obdarowanemu, ponieważ spodziewa się od niego dobra w postaci odpłaty. Wdzięczność często powstaje zatem po zaciągnięciu czegoś, co można by określić jako dług moralny.

Naukę o wdzięczności rozwija św. Tomasz z Akwinu, który poświęca tej cnocie odrębny ustęp Sumy Teologicznej (2-2, zagadnienie 106) zalicza ją do kategorii cnót społecznych pokrewnych sprawiedliwości, po czym stwierdza niczym autor współczesnych mów motywacyjnych, że „cechą dobrego charakteru jest zwracanie raczej uwagi na dobro niż na zło”, co w oczywisty sposób łączy się z okazywaniem wdzięczności.

Akwinata uzupełnia w odniesieniu do Boga to, czego nie mógł wprost wyrazić najwybitniejszy z pogan, Stagiryta. Największe zobowiązanie mamy wobec Boga, gdyż On Jest źródłem wszelkich naszych dóbr. Następnie po Bogu najwięcej zawdzięczamy rodzicom, gdyż dali nam życie i wychowanie; Na trzecim miejscu mamy zobowiązania wobec osób piastujących godności będące źródłem pewnych dóbr społecznych. Na czwartym wreszcie miejscu są nasze szczególne zobowiązania wobec tych dobroczyńców, od których otrzymaliśmy pewne doraźne i osobiste dobrodziejstwa. Ponieważ zaś w stosunku do tego rodzaju osób, nie mamy tak dużych zobowiązań jak wobec Boga, rodziców i przełożonych, należy – po cnocie religijności oddającej cześć Bogu, pietyzmie usprawniającym nas w czci dla rodziców, oraz po cnocie karności w stosunku do przełożonych – wyodrębnić cnotę wdzięczności którą odwzajemniamy się naszym życzliwym dobroczyńcom – porządkuje Doktor Anielski.

Zwraca przy tym uwagę na to, jak ważne jest, by okazywanie wdzięczności było niewymuszone. Natomiast cnota wdzięczności wynagradza z tytułu samej uczciwości i samorzutnie. Dlatego Seneka pisze, że wymuszona wdzięczność jest mniej miła – czytamy. Tomasz, wskazując na różne pobudki tej cnoty, wskazuje sprawiedliwość oraz przyjaźń. O tej drugiej pisze: Ponieważ prawdziwa przyjaźń opiera się na cnocie, wszystko to co w przyjacielu jest przeciwne cnocie stanowi przeszkodę dla przyjaźni, a to co jest cnotliwe, potęguje przyjaźń. A zatem odwzajemnienie się za dobrodziejstwa podtrzymuje przyjaźń; jest więc szczególnym zadaniem cnoty wdzięczności.

Święty uzupełnia, że „obowiązek odwdzięczenia się pochodzi z miłości” oraz z „obowiązku uczciwości”. Dla kontrastu, w kolejnym zagadnieniu stwierdza wprost, że skoro wdzięczność jest cnotą, a to, co sprzeciwia się cnocie, jest grzechem, zatem niewdzięczność jest grzechem, choćby – dodajmy – byłby to tylko grzech zaniedbania.

Wdzięczność cnotą narodową?

Gdy sięgniemy do annałów naszej przedwojennej historii, znajdziemy piękny przykład cnoty wdzięczności, jakim było ofiarowanie Henrykowi Sienkiewiczowi dworku w Oblęgorku. Skoro powyższe cytaty umieściły cnotę wdzięczności w kontekście sprawiedliwości oraz relacji rodzinnych i przyjacielskich, to jak zaklasyfikować ów wspaniały dar, jaki naród przekazał autorowi Quo vadis i Trylogii?

Nie był to przecież wymóg sprawiedliwości, gdyż pisarz odebrał zapłatę za swoje książki, zarówno pieniężną, jak i w nagrodach i zaszczytach. Był to raczej gest wypływający z poczucia honoru. A jednocześnie wydaje się on być zgodnym z logiką, wedle której te same zasady moralności obowiązują w życiu prywatnym i publicznym, ponieważ wspólnota państwowa jest co do swojej natury czymś równie organicznym jak rodzina. Sienkiewicz dał całej wspólnocie dobro niezbędne nie tylko dla życia intelektualnego. „Krzepiąc serca”, krzewiąc oświatę i budując morale, przyczynił się do odzyskania niepodległości, a więc dobra niezbędnego do pełnego, zgodnego z planem Stwórcy, funkcjonowania jednostki i wspólnoty. Co więcej, jest to dobro potrzebne dla wszystkich części ludzkiej natury, niższych i wyższych.

Chociaż ten „dług moralny” jest trudniejszy do uchwycenia w swojej zasadzie, a niemożliwy do obliczenia, to jednak nasi pradziadowie zechcieli dobrowolnie go spłacić. Jeżeli zaś zważymy na szczególną, przyjacielską relację pomiędzy darczyńcą a obdarowywanym, tym bardziej widać, że nagroda za pracę (sam Sienkiewicz mówił odbierając akt notarialny dworku w Oblęgorku: „Tę pracę moją kraj wynagradza… Z serca wyrywa mi się tylko okrzyk: Dzięki krajowi, dzięki wam panowie z Komitetu”) jest wyjątkowo pięknym gestem, w sposób szczególny budującym pewien „naddatek” dobra w życiu społecznym.

Sam gest bezinteresownej wdzięczności kształtuje wspólnotę tak, jak datek materialny sprawia, że darczyńca pozbywa się pewnego dobra, ale jednocześnie wzbogaca się moralnie. Okazując miłość temu, który piórem miłował i wojował o wolną Polskę, wspólnota pokazała: Jesteśmy wdzięczni temu, który nas kocha i pracuje dla naszego dobra wspólnego.

Mówiąc językiem romantycznym, wdzięczność ma w sobie ten powab i tę cudowność, że wynosi dobro ponad powierzchnię szarej codzienności i spełnianych – bez widoków nagrody czy uznania – obowiązków stanu. Dlatego, zalecając Czytelnikowi praktykowanie tej cnoty, przesyłam podziękowania i pozdrowienia do regionu Jeziora Bodeńskiego, skąd nadeszło do nas wino ze szczepu Müller-Thurgau, cieszące nie tylko powonienie i podniebienie, ale także ten zmysł duszy, który odpowiada za docenienie tego, co – mówiąc Arystotelesem – moralnie pięknie.

Filip Obara

Zobacz także:

Razem przeciwko wolności. Papolatria i pozytywizm prawny

„Kształtem jest Miłości”. Czy polska prawica ignoruje Piękno?

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(0)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie