Nawet o 350 tys. miejsc pracy może zmaleć zatrudnienie w europejskim sektorze dostawców części motoryzacyjnych. A mowa o perspektywie 2030 roku. Eksperci wskazują tu na wiele przyczyn i mówią o „polikryzysie”.
Zjawisk mocno uderzających w sektor jest kilka. Najprostszym wytłumaczeniem jest mocna konkurencja z Chin, ale to nie jedyny powód kryzysu. Producenci części stawiali bowiem na szybszą elektryfikację rynku samochodowego. Ponadto działalność na europejskim rynku jest utrudniana przez chaos regulacyjny. Na to wszystko nakłada się presja cenowa ze strony koncernów.
Problem jest poważny i nie wybuchł teraz. W ostatnich dwóch latach sektor zaplanował redukcję ponad 100 tys. etatów. Dotyczy to wszystkich graczy – także tych dużych. Wobec takiego trendu zwolniły też inwestycje w zakłady produkcyjne oraz ograniczono ilość wytwarzanych komponentów, które muszą konkurować z tańszymi odpowiednikami z Chin.
Wesprzyj nas już teraz!
Eksperci nie kryją, że tak dużego kryzysu w branży motoryzacyjnej w Europie nie było od lat. I wskazują, że jednocześnie sektor musi pogodzić konieczność przeprowadzenia kosztownej transformacji z małymi marżami, wysokimi kosztami energii, niejasnym prawem oraz malejącym popytem.
Pomóc mają unijne działania ochronne. Te mają działać przy założeniu, że większość (mowa o 70 proc.) wartości pojazdu będzie powstawać w Europie. Wciąż jednak mowa o wsparciu branży, a nie sukcesie rynkowym.
Źródło: interia.pl
MA