Dzisiaj

Gminy ościenne nie odpuszczą Krakowowi za SCT. Pozew, opłaty… A to dopiero początek

(Fot. PCh24.TV)

Kraków dziś mroźny i przymglony. To smog. Tak zaczyna się 20. dzień od wprowadzenia Strefy Czystego Transportu. Władze miasta ogłaszają darmową komunikację ze względu na zły stan powietrza. Mieszkańcy otrzymują alert RCB. A ościenne gminy się buntują i zapowiadają działania odwetowe na Krakowianach na swoim terenie. Jeszcze dziś ich przedstawiciele mają udać na rozmowy do stolicy Małopolski. Miało być czyste powietrze, są społeczne podziały i zarabianie na biedniejszych…

Jeszcze kilka dni temu liczono, że Wojewódzki Sąd Administracyjny rozwiąże problem krakowskiej SCT i wyrzuci jej zapisy do kosza. Tak się nie stało. Cięcia zapisów w uchwale okazały się tylko kosmetyczne. Do tego wyrok i tak nie jest prawomocny, więc nie dość, jeśli wejdzie w życie, to i tak niewiele zmieni.

Dlatego poszkodowane samorządy nie chcą czekać i rozważają działania odwetowe. Nic dziwnego, chcą chronić swoich mieszkańców. Ale nie tylko. Bo chodzi też o ich budżety.

Wesprzyj nas już teraz!

Pójdą do sądu?

Przykładem jest gmina Skawina. Jej władze wystąpiły przed WSA ze skargą na SCT, ale sąd nie uznał interesu gminy i sprawy nie rozpatrywał wcale. Warto zaznaczyć, że Skawina nie jest przeciwnikiem strefy, ale nie godzi się na sposób jej wprowadzenia. W praktyce bowiem ciężar krakowskich zakazów – związany z organizacją parkingów, czy zaspokojeniem większych potrzeb komunikacyjnych, spadł na barki gminy.

Gmina najpewniej złoży skargę kasacyjną na orzeczenie WSA. Ale nie tylko. Już są sygnały, że będzie też pozew cywilny przeciwko miastu Kraków.

To oczywiście nie jedyna droga, bo Skawina, tak jak 34 innych przedstawicieli samorządów z okolic Krakowa (wójtów i burmistrzów), chcą rozmawiać o zmianach w funkcjonowaniu SCT z władzami Grodu Kraka. Takie spotkanie planowano na wtorek.

A może odwet?

Walka z podziałami jakie wprowadziła SCT może nas niejeden raz zaskoczyć. W Niepołomicach już są pomysły jak załagodzić skutki finansowe dla kierowców gminy, sięgając do portfela Krakusów (i turystów w ogóle).

Otóż radny Niepołomic, Jakub Stachaczyk złożył interpelację, w której proponuje zestaw restrykcji dla kierowców „przyjezdnych”, głównie z Krakowa. Chodzi np. o wprowadzenie specjalnych opłat parkingowych w popularnych turystycznie miejscach, gdzie często widać „obce” tablice rejestracyjne. To centrum Niepołomic, ale i parkingi przy Puszczy Niepołomickiej czy w strefie gospodarczo-inwestycyjnej.

Radny proponuje, by pozyskane tak środki przeznaczyć na lokalną infrastrukturę i rozwiązania łagodzące skutki SCT. I podsuwa myśl, aby pomysł rozszerzyć na inne ościenne gminy. Ponoć nawet są w tej sprawie prowadzone rozmowy z przedstawicielami innych poszkodowanych strefą samorządów.

Odcięcie komunikacyjne

Ze sposobem działania SCT w Krakowie problem ma także gmina Proszowice. Jej władze nie kryją rozgoryczenia i podkreślają, że rejon właściwie nie ma alternatywy komunikacyjnej ze stolicą regionu w postaci np. połączeń kolejowych. Samochód jest tu właściwie jedynym skutecznym wyjściem. Ponadto Proszowice to gmina rolnicza, dla której Kraków to najbliższy duży rynek zbytu. A wielu rolników nie stać na dodatkowe opłaty czy wymianę samochodu.

Oczywiście, nikt nie neguje, że mocno zanieczyszczające powietrze pojazdy są problemem widywanym na ulicach, ale przecież oceną tego, czy pojazd jest dopuszczony do ruchu decydują diagności, którzy dopuszczają pojazdy do ruchu. Z pewnością nie jest to rolą uchwały o SCT, która i tak nie jest wyrazem troski o lepsze powietrze, ale o dochody, bo przecież po uiszczeniu opłaty każdy jest już „ekologiczny”.

Władze Proszowic mają swój pogląd na SCT – powinna być, ale ograniczona do centrum Krakowa, a nie zaczynać się przy wjeździe do miasta. Do tego wszystkie parkingi Park&Ride znajdują się już w SCT. To jakieś wielkie nieporozumienie! I dzielenie mieszkańców Małopolski na lepszych i gorszych.

Najpierw kolej!

Władze Małopolski także są krytyczne w ocenie SCT. Jasno wskazują, że pomieszaniu uległa kolejność działań. Bo zanim wprowadzono strefę, należało zadbać o alternatywną komunikację. Na przykład kolejową i wybudować parkingi P&R w punktach przesiadkowych dostępnych dla pojazdów, które do SCT wjechać nie mogą. To wydawało się być logiczne… Nie dla władz Krakowa. A takie rekomendacje ze strony zarządu województwa przecież były. Wraz z propozycją, by odsunąć o rok wejście strefy – wówczas w Małopolsce dostępnych będzie więcej pociągów, pojawią się nowe składy…

Kraków „bronił się” obowiązkiem i zapisami Programu Ochrony Środowiska dla Województwa Małopolskiego. Tyle tylko, że tam nie ma mowy o tak wysokich restrykcjach, jak wprowadzono w Krakowie. Wskazywano tu normę Euro3 (Pb) i Euro5 (ON) bez względu na datę rejestracji. W krakowskiej SCT obowiązuje odpowiednio Euro4 i Euro6 – oraz data rejestracji, co eliminuje część aut spełniających wymaganą normę. Nie było też rekomendacji, by zarabiać na SCT.

Oczywiście Programowi Ochrony Środowiska należy się też krytyka za promowanie miejskich stref Tempo-30 czy chętnie wykorzystywanych przez „klimatystów” planów zrównoważonej mobilności miejskiej oraz zrównoważonych form transportu… To jednak temat na inną dyskusję.

A krakowska SCT? Chyba nikt rozsądnie myślący, po niespełna trzech tygodniach funkcjonowania strefy, nie ma już wątpliwości, że nie chodziło o czyste powietrze i stworzono narzędzie do tworzenia podziałów, nadający się tylko do zlikwidowania.

Źródła: lovekrakow.pl, dziennikpolski24.pl, gazetakrakowska.pl

MA

Zobacz naszą relację i komentarze po wyroku WSA w sprawie SCT:

Wesprzyj nas!

Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów.

Udostępnij
Komentarze(1)

Dodaj komentarz

Anuluj pisanie