Populacja Hiszpanii kurczy się na skutek odpływu imigrantów pod wpływem szalejącego bezrobocia. Do problemów przyczynia się także niska religijność Hiszpanów. Za kilka lat więcej Hiszpanów będzie umierać, niż się rodzić. Jak twierdzi RAND Corporation takich problemów nie było za rządów Francisco Franco.
Według badania hiszpańskiego narodowego instytutu statystycznego na lata 2013-23 liczba zgonów w Hiszpanii przewyższy liczbę narodzin. Przyjdzie wówczas na świat 397 714 osób, a umrze 404 054. Współczynnik dzietności wynosi w Hiszpanii 1,48 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym, podczas gdy powinien on wynosić ok. 2,1 aby miała miejsce zastępowalność pokoleń. W 2012 r. przyszło na świat jedynie 10 tysięcy rodowitych Hiszpanów.
Wesprzyj nas już teraz!
Choć obecnie jeszcze liczba narodzin jest wyższa od liczby zgonów, to populacja Hiszpanii kurczy się już teraz – m.in. za sprawą odpływu imigrantów. W Europie to imigranci właśnie ratują sytuację demograficzna – odpowiadają oni za 90 procent wzrostu populacj!. Przez długi czas nie inaczej było w Hiszpanii. Między 2002 a 2008 r. ok. 3 mln 300 tys. imigrantów odpowiadało za 3/4 wzrostu hiszpańskiej populacji. Od 1990 r. ich liczba wzrosła o… 772 procent.
Sytuacja ta zaczęła się zmieniać wraz z kryzysem, który był – i jest – w Hiszpanii wyjątkowo dotkliwy. Bezrobocie na poziomie 26,7 proc. – ok. 50 proc. wśród młodych – nie zachęca na imigracji. Badacze z RAND Corporation przewidują dalszy znaczący exodus osób, które przyjechały do Hiszpanii za chlebem.
Sytuację pogarsza kryzys religijny. OK. 55 proc. Hiszpanów „rzadko albo w ogóle nie uczestniczy w praktykach religijnych”. RAND Corporation zauważa, że problemy demograficzne w Hiszpanii „wiążą się z odejściem od pronatalistycznej polityki reżimu Franco do rządów demokratycznych, które nie mają żadnej konkretnej polityki demograficznej”.
Źródła: lifesitenews.com / rand.org
mjend