Hiszpańska młodzież skręca w prawo, pisze Ángel Manuel García Carmona. Młodzi Hiszpanie mają dosyć socjalistycznych szaleństw, które od dekad wyniszczają ich kraj.
Regionalne wybory przeprowadzone 8 lutego, w dawnym Królestwie Aragonii — powszechnie nazywanej w kategoriach wyborczych „hiszpańskim Ohio” — nie wydają się oderwane od szerszych nastrojów politycznych w całej Hiszpanii. Ten przydomek, spopularyzowany przez książkę Aragón es nuestro Ohio: así votan los españoles grupy Piedras de Papel z 2015 roku, odzwierciedla historyczną rolę Aragonii jako regionu wyznaczającego trendy wyborcze. Połączenie obszarów miejskich (Saragossa) i wiejskich, stosunkowo centrowy system partyjny oraz obecność sił regionalistycznych często odzwierciedlały krajowe wzorce głosowania, podobnie jak Ohio od dawna służy jako wiarygodny prognostyk wyników wyborów prezydenckich w USA dzięki reprezentatywnemu profilowi demograficznemu i gospodarczemu. Choć niedawna polaryzacja na szczeblu krajowym i dynamika kampanii nieco osłabiły tę zdolność prognostyczną, wyniki z 8 lutego 2026 roku ponownie dość ściśle zbiegły się z trendami ogólnokrajowymi.
Żaden wynik nie kwalifikuje się tu jako prawdziwe miażdżące zwycięstwo, lecz rezultat stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy dla postmodernistycznego, dyktatorskiego reżimu okopanego w pałacu Moncloa. Coraz więcej Hiszpanów pokłada nadzieję na powstrzymanie postępującej „trzecioświatyzacji” kraju w siłach otwarcie wrogich temu mafijnemu aparatowi. Tradycyjna iluzja dwupartyjności wyblakła, podobnie jak jakikolwiek entuzjazm wobec nowszych satanicznych franczyz, klonów ajatollahów i narkokomunistycznych eksperymentów.
Wesprzyj nas już teraz!
Zamiast powtarzać ogólnikowe analizy, dzisiejsza uwaga skupia się na jednym z najbardziej rozstrzygających segmentów elektoratu stojących za tą zmianą kierunku: wbrew wszelkim przewidywaniom i dominującym tendencjom to właśnie hiszpańska młodzież w ciągu zaledwie kilku lat przeszła gwałtowny socjologiczny zwrot, po dekadach naiwnego zaufania wobec samozwańczych orędowników nowoczesności, postępu i innowacji.
Do tej pory ten zauważalny zwrot w prawo — lub przynajmniej wyraźne odejście od progresywnego głównego nurtu narracji — wśród młodych wyborców był wyraźnie dostrzegalny jedynie w ujęciu ogólnym w Chorwacji i w Polsce. W Polsce przejawiał się on w silnej atrakcyjności postaci wyraziście prawicowych/libertariańskich, takich jak politycy Konfederacji, zwłaszcza w rosnącej pozycji Sławomira Mentzena (który w pierwszej turze wyborów prezydenckich w 2025 roku zdominował głosy wyborców poniżej 30. roku życia, zdobywając wśród młodych około 35% poparcia, napędzanego przekazem antyestablishmentowym, niskopodatkowym oraz sprawnym wykorzystaniem mediów społecznościowych), po wcześniejszej fazie skupionej wokół bardziej ekscentrycznego Janusza Korwin-Mikkego, którego wpływy później załamały się lub uległy rozproszeniu, gdy pojawili się nowi, bardziej skuteczni liderzy, tacy jak Mentzen. W Chorwacji młodzi mężczyźni (zwłaszcza poniżej 25. roku życia) wykazują wyraźną preferencję dla opcji wyraziście prawicowych/narodowo-konserwatywnych, takich jak Ruch Ojczyźniany (Domovinski Pokret), będąc nawet sześciokrotnie bardziej skłonni niż młode kobiety do popierania takich partii w warunkach frustracji wobec polityki głównego nurtu, spadku demograficznego i kwestii tożsamościowych.
Dyktatorski klimat wytworzony pod rządami Pedra Sáncheza skłonił wielu młodych Hiszpanów do uwolnienia się spod wciąż ogromnej, niemal monopolistycznej machiny agitacji i manipulacji wykorzystywanej przez hiszpańską lewicę — machiny sięgającej daleko poza formalne struktury PSOE (Partido Socialista Obrero Español, głównej partii socjaldemokratycznej sprawującej obecnie władzę na szczeblu krajowym pod przywództwem Sáncheza), Podemos (obecnie znacznie osłabionej radykalnej lewicy), Sumar (lewicowej koalicji kierowanej przez Yolandę Díaz, która wchłonęła pozostałości Podemos) oraz Chunta Aragonesista (lewicowo zorientowanej aragońskiej partii regionalistyczno-nacjonalistycznej, będącej stałym sojusznikiem szerokiego bloku lewicowego).
Długi gramsciański marsz przez instytucje — zwłaszcza przez edukację — zakończył się niepowodzeniem. Niewiele zmienił fakt, że większość szkół publicznych poświęca znaczną ilość czasu na promowanie Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ oraz na rytualizowanie kalendarza „religii progresywnej”: 25 listopada (Międzynarodowy Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet), 8 marca (Międzynarodowy Dzień Kobiet), 17 maja (Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii), obok częstego akcentowania kwestii ubóstwa, klimatu i podobnych tematów. Ten schemat powtarza się w wielu dotowanych szkołach prywatnych i szkołach concertado, które poczuły się zmuszone — czy to z obawy przed utratą finansowania publicznego, czy z powodu wewnętrznej hierarchii — do dostosowania się do tej zsekularyzowanej, świeckiej agendy, nawet gdy kolidowała ona z naturalnym porządkiem rzeczy lub z właściwą misją nauczania. Ci, którzy stawiali opór, mogli być wskazywani i karani.
Dzieci spędzają w tych instytucjach znacznie więcej godzin niż w domu (edukacja domowa w Hiszpanii pozostaje silnie ograniczona i w praktyce niewykonalna), a tylko mniejszość osiąga wystarczającą dojrzałość lub krytyczną ciekawość, by kwestionować lub równoważyć otrzymywane informacje — chyba że już wcześniej wykazują zainteresowanie polityką albo odczuwają postępującą sekularyzację społeczeństw europejskich jako formę alienacji.
W ostatnich tygodniach najnowsze ofensywy o charakterze prohibicyjnym wyszły poza atakowanie jednego z nielicznych wielkich przedstawicieli branży technologicznej, którzy otwarcie podważają ideologię woke (Elon Musk, dyrektor generalny X — dawniej Twitter — oraz Tesla). Reżim Sáncheza coraz częściej przedstawia dostęp młodzieży do mediów społecznościowych jako centralne zagrożenie społeczne, maskując ten krok eufemizmami o walce z anonimowością i rozszerzaniu dostępu państwa do prywatnych danych. Pod powierzchnią kryje się wyraźny cel: przeniesienie faktycznej kurateli nad dziećmi z rodziców biologicznych lub adopcyjnych na państwo, przy jednoczesnej obawie, że zdecentralizowane, niefiltrowane przepływy informacji mogą skłonić młodych ludzi do kwestionowania „oficjalnych prawd” o klimacie, gospodarce, aborcji czy imigracji (zwłaszcza w miarę jak tradycyjne media tracą odbiorców), a nawet do ponownego odkrycia wiary — czy to poprzez lekturę o Vetus Ordo, czy słuchanie muzyki Hakuna Group Music.
Hakuna to bardzo popularny katolicki ruch młodzieżowy w Hiszpanii, powstały w 2013 roku w ramach Drogi Neokatechumenalnej, lecz dziś w swojej obecności publicznej w dużej mierze niezależny. Jest szczególnie znany z masowych koncertów adoracyjnych, które wypełniają stadiony i duże obiekty (takie jak WiZink Center w Madrycie czy Palau Sant Jordi w Barcelonie), gdzie tysiące młodych ludzi gromadzą się, by się modlić, śpiewać współczesne katolickie pieśni uwielbienia i przeżywać intensywne chwile adoracji eucharystycznej. Nazwa ruchu pochodzi od suahilińskiego słowa oznaczającego „bez zmartwień”, nawiązując do poczucia ufności w Bożą opatrzność. Jego muzyka — energetyczna, emocjonalna i przystępna — stała się silnym narzędziem reewangelizacji wśród hiszpańskiej młodzieży rozczarowanej sekularyzmem, a wielu postrzega ją jako kulturową przeciwwagę dla progresywnych narracji w szkołach i mediach.
To rosnące niedowierzanie wobec hegemonicznych narracji skłoniło wielu młodych wyborców do zwrócenia się ku jedynemu zorganizowanemu projektowi politycznemu, który mimo swoich niedoskonałości konsekwentnie rzuca wyzwanie progresywno-socjaldemokratycznemu establishmentowi: VOX, kierowanemu przez Santiaga Abascala. VOX, założony w 2013 roku, jest prawicową partią narodowo-konserwatywną, która stawia na pierwszym miejscu jedność narodową Hiszpanii wobec separatyzmów, ścisłą kontrolę imigracji, obronę tradycyjnej rodziny i wartości kulturowych, znaczące obniżki podatków oraz zdecydowany sprzeciw wobec tego, co określa jako „ideologię gender” i polityki „woke”.
W regionalnym parlamencie Aragonii (Cortes de Aragón, 67 mandatów) VOX z dnia na dzień podwoił swoją reprezentację, rosnąc z 7 do 14 mandatów i stając się trzecią co do wielkości siłą. Ten skok czyni VOX niezbędnym aktorem w każdej próbie utworzenia rządu nienależącego do lewicy. Wzrost ten zbiega się z widocznym zużyciem politycznym Partido Popular — głównej partii centroprawicowej, kierowanej na szczeblu krajowym przez Alberto Núñez Feijóo, a regionalnie przez Jorge Azcón. Partido Popular technicznie „wygrała”, lecz straciła mandat. Doszło też do całkowitego załamania PSOE, które spadło do 18 miejsc (o 5 mniej niż w 2023 roku), wyrównując swój historyczny dołek z 2015 roku.
Młodzi wyborcy należą do głównych motorów wzrostu VOX w Aragonii, napędzani głębokim niepokojem związanym z niekontrolowaną migracją z Afryki Północnej, brakiem wzmocnień granicznych na wyspach, wybrzeżach półwyspu, lotniskach oraz na kluczowych granicach Ceuta i Melilla. Znaczna część tych przybyszów nie integruje się — nie tylko ekonomicznie, lecz także społecznie i w sferze przestępczości: gwałtowny wzrost liczby kradzieży, zajmowania mieszkań oraz napaści seksualnych, połączony z rosnącymi żądaniami dotyczącymi islamskich miejsc kultu i nauczania religii, bez proporcjonalnych działań przeciw radykalizacji dżihadystycznej. Europa stała się miejscem zrzutu osób o niskich kwalifikacjach, a nawet jawnych przestępców.
Problemy pogłębiają przepisy postrzegane jako łagodniejsze wobec przestępców niż wobec praworządnych obywateli, a także rozprzestrzenianie się „gangów latynoskich” (które mogłyby zostać rozbite przy zastosowaniu podejścia policyjnego w stylu Nayiba Bukele), siejących chaos w takich strefach jak La Sagra (Toledo), południowy Madryt oraz zdegradowane dzielnice stolicy. Dla kontrastu migranci z Ameryki Łacińskiej mają tendencję do znacznie skuteczniejszej integracji, dążąc do awansu zawodowego i akademickiego oraz dzieląc głębsze pokrewieństwa kulturowe i duchowe.
Skumulowany efekt jest taki, że ulice, przestrzenie publiczne i strefy życia nocnego w wielu miejscowościach stają się obszarami konfliktu. Wyraźnie wzrósł strach przed samotnym powrotem do domu — zwłaszcza wśród kobiet — czy przed pozwoleniem dzieciom na swobodne poruszanie się po zmroku, podobnie jak obawy przed napaściami w transporcie publicznym. Samoobrona pozostaje przy tym w dużym stopniu penalizowana przez władze, mimo że jest naturalną i etycznie uzasadnioną zasadą zdrowego rozsądku. Kobiety, homoseksualiści oraz uczciwi imigranci dowolnego pochodzenia doświadczają tych realiów niezależnie od dominujących narracji ideologicznych.
Dodatkowe powody do niezadowolenia obejmują preferencyjne traktowanie — pod pozorem turystyki lub wprost nielegalnego pobytu — przyznawane niektórym grupom w dostępie do świadczeń państwowych: darmowe leki, pierwszeństwo w mieszkalnictwie socjalnym, zbędne dotacje — wszystko to w ramach niewydolnego, klientelistycznego systemu, który wypiera autentyczną solidarność i pomocniczość.
Rezultatem jest system endogamii, kolesiostwa i biurokracji, owocujący w postaci nieskutecznych, przestarzałych i niewydolnych usług publicznych. Daje to załamującą się ochronę zdrowia, spadające umiejętności matematyczne i czytelnicze w szkołach, niebezpiecznie zdegradowane pociągi i tory, niechronione granice, brudne ulice, zatkane sądy, apokaliptyczne agencje klimatyczne służące politycznym agendom, zawłaszczone kompetencje publiczne oraz siły policyjne podporządkowane nadzorowi ideologicznemu zamiast bezpieczeństwu obywateli. Wszystko to finansowane astronomicznym długiem publicznym.
Presja podatkowa — bezpośrednia i pośrednia — nadal rośnie: paski płacowe, codzienne zakupy, rachunki za energię, rewizje katastralne, koszty pracodawców — nieustanne fiskalne drenowanie zasilające kapryśną i nieproduktywną kastę polityczną. Nie każde euro trafia na zdrowie, edukację czy infrastrukturę; narracja ma wzbudzać strach przed „cięciami”, jednocześnie ukrywając epizody „białokołnierzykowej grabieży”.
Inflacja potęguje erozję siły nabywczej i blokuje realny wzrost gospodarczy. Oszczędzanie i inwestowanie stają się trudniejsze, talent jest niedostatecznie wynagradzany (zwłaszcza w startupach i małych firmach), a obywatele nie dostrzegają żadnego zwrotu z fiskalnego łupienia, którego doświadczają.
Założenie rodziny stało się zaporowo drogie w warunkach rosnących kosztów życia i jednego z najgorszych w strefie euro wyników stagnacji płac w ostatnich dekadach. Obciążenie podatkowe i przymusowe finansowanie niechcianych usług są rażące. Progresywna odpowiedź? Promowanie aborcji i rozprzestrzeniania się chorób przenoszonych drogą płciową.
Wielu przedstawicieli godnych szacunku zawodów — nauczyciele, inżynierowie, lekarze — zarabia mniej niż nieproduktywni doradcy polityczni. Biurokratyczny opór i korupcja samorządowa zdławiły rynek mieszkaniowy, windując ceny tak wysoko, że nawet dzieci rodzin z wyższej klasy średniej mają trudności z usamodzielnieniem się.
Te niezaprzeczalne oznaki „trzecioświatyzacji” nie mogą być w całości przypisane obecnemu rządowi; w dużej mierze są one nagromadzonym dziedzictwem dziesięcioleci dwupartyjnego złego zarządzania. Tylko VOX — i myśliciele z jego orbity — konsekwentnie piętnowali fiskalne grabieże, zniszczenia eko-socjalistyczne oraz socjalistyczne zniekształcenia w sektorze nieruchomości. Dlatego reaktywna, rozczarowana młodzież coraz częściej odwraca się od tych, którzy blokują jej drogę do postępu. Pozostaje odbudować zaufanie i wywierać wpływ bezpośrednio z poziomu społeczeństwa obywatelskiego.
Partido Popular ogłosiła te przedterminowe wybory po wielokrotnych blokadach budżetowych i całkowitym zerwaniu wcześniejszego porozumienia rządowego z VOX, mając nadzieję na konsolidację własnej pozycji i zmniejszenie zależności od prawicowego partnera. To posunięcie obróciło się przeciwko nim: PP straciła mandaty, wychodząc z wyborów słabsza i bardziej niż kiedykolwiek zależna od obecnie wzmocnionego VOX przy zapewnieniu wotum zaufania.
W trakcie kampanii PSOE była bombardowana skandalami korupcyjnymi, na czoło wysunęła się afera „Parador de Teruel” — zarzuty niewłaściwego wykorzystania luksusowego państwowego hotelu Parador w Teruel do celów politycznych, przywilejów i możliwych powiązań z szerszymi kontrowersjami obejmującymi byłego ministra José Luisa Ábalosa i innych działaczy PSOE. Te oskarżenia, nieustannie podsycane przez prawicową opozycję, utrwaliły wrażenie moralnego zepsucia po stronie lewicy i zdecydowanie przyczyniły się do słabego wyniku PSOE.
Ángel Manuel García Carmona