„Żyjemy w ruinach wielkiej cywilizacji”. Hasło przytoczone przeze mnie w pierwszym zdaniu słusznie oddaje nastroje wszystkich, którzy przywiązani są do nauczania Chrystusa. Warto sobie zadać pytanie: „Dlaczego tak jest? Dlaczego nasza cywilizacja upada?”
Zepsucie cywilizacji zachodniej dokonało się na kilku poziomach. Pierwszym, najbardziej fundamentalnym grzechem nowoczesności, było i jest odwrócenie ról płciowych i zanegowanie tradycyjnej monogamicznej rodziny. Większość tragicznych skutków społecznych, które możemy zaobserwować, ma swoje korzenie w wielkiej rewolucji, która dokonała się w społeczeństwach chrześcijańskich, a która nie miała natury chrześcijańskiej. Zanegowanie prymatu męża i ojca, odrzucenie nierozerwalności małżeństwa, a także mentalność antykoncepcyjna doprowadziły do ogromnego chaosu moralnego. Artykułem tym zaczynam moją serię pt. „Jak odbudować Christianitas?”. Przyjrzę się w nim historii feminizmu oraz ukażę nieprzemijającą doktrynę Kościoła. Na koniec, postaram się wskazać na możliwe rozwiązania kryzysu, w którym się znajdujemy.
Historia zepsucia, czyli krótkie dzieje współczesnego feminizmu
Wesprzyj nas już teraz!
Ruch feministyczny, wśród konserwatystów odmieniany przez wszystkie przypadki i dzielony na różne fale, w rzeczywistości od początku swojego istnienia opiera się na kilku podstawowych zasadach, które wyraźnie stoją w sprzeczności z tradycyjną wiarą katolicką. Głosi on całkowitą równość kobiet i mężczyzn w sprawach rodzinnych, w podejmowaniu decyzji, jak i w dostępie do stanowisk publicznych.
Zjazd kobiet w Seneca Falls, który się odbył w Stanach Zjednoczonych Ameryki w 1848 roku, jest często uznawany za symboliczny początek zorganizowanego ruchu feministycznego. Zgromadzenie to przyjęło deklarację, po angielsku znaną jako „Declaration of Sentiments”, która była sprzeciwem wobec społeczeństwa patriarchalnego. Miała ona formę listy zażaleń wobec mężczyzn. Autorki domagały się w niej m.in. przyzwolenia na pracę zarobkową kobiet poza domem, a także dostępu do urzędów kościelnych.
Chciały również zrównania w kwestii rozwodów i całkowitej równości wobec prawa. Domagały się też zniesienia zasady posłuszeństwa żony mężowi: „W związku małżeńskim kobieta jest zmuszona obiecać posłuszeństwo mężowi, który staje się pod każdym względem jej panem – prawo daje mu prawo do pozbawienia jej wolności i wymierzania kar” (1). Zasady te zostały jednogłośnie zaakceptowane przez wszystkie organizacje feministyczne świata zachodniego.
Upowszechniania się poglądów feministycznych doprowadziło do rozszerzenia agendy tego ruchu. XX wiek przyniósł kolejne „postępy” feminizmu w USA. Pochodząca z tradycyjnie katolickiej rodziny Margaret Sanger, kierowana zasadami eugeniki, popularyzowała antykoncepcję na łamach swojego „Birth Control Review” (2). W tej działalności towarzyszyła jej własna siostra oraz Fania Mindell, Amerykanka pochodzenia żydowskiego (3). Poczynania kobiet, zaangażowanych w ten ruch, doprowadziły w końcu do zalegalizowania przez Sąd Najwyższy antykoncepcji oraz aborcji na poziomie federalnym (4). Ruch feministyczny w Europie doprowadził także do podobnych zmian. Simone de Beauvoir poprzez tzw. „Manifest 343”, na łamach którego francuskie kobiety domagały się prawa do zabijania nienarodzonych dzieci, wpłynęła na późniejszą depenalizację aborcji na życzenie w 1975 r. Autorką prawa, które zezwalało na uśmiercanie dzieci na wczesnym etapie ciąży, była Simone Veil, Francuzka pochodzenia żydowskiego (5).
W Polsce zaś ogromny wpływ na kształtowanie i upowszechnianie się poglądów emancypacyjnych miały dwie postacie pochodzenia żydowskiego: Tadeusz Boy-Żeleński oraz Irena Krzywicka. Domagały się one (te osoby) legalnych rozwodów dla wszystkich, zdepenalizowania aborcji oraz zniesienia wszelkich nierówności między mężczyznami i kobietami (6). Propaganda tego ruchu przygotowała podatny grunt pod zmiany wprowadzone przez władze komunistyczne, które w 1956 r. zalegalizowały zabiegi przerywania ciąży ze względu na „trudne warunki życiowe kobiety ciężarnej” (7). Zarówno w Polsce i USA „prawo” do aborcji zostało później, dzięki Bogu, ograniczone. Inne zaś reformy feministyczne mają się dobrze i wydaje się, że nikt, kto posiada realną władzę, nie jest zainteresowany zmianą tego stanu rzeczy.
Katolicki patriarchat
Ojcowie Kościoła i Pismo Święte jednoznacznie opowiadają się za porządkiem, w którym to mąż, jako głowa rodziny, odpowiada za podejmowanie istotnych decyzji. Apostoł Narodów, w Liście do Efezjan, wykładał jasno o tym jaka jest rola kobiety: „Żony niech będą poddane swoim mężom jak Panu, ponieważ mąż jest głową żony, jak Chrystus jest głową kościoła” (Ef 5, 22-23). Piotr, głowa Kościoła z ustanowienia Pana Jezusa, przypominał także chrześcijańskim kobietom o tym, że przez swoje posłuszeństwo mogą sprowadzić do wiary w Chrystusa swoich niewierzących mężów: „Podobnie i żony niech będą poddane mężom swoim, aby i ci, co nie wierzą słowu, przez zachowanie niewiast, bez słowa, pozyskani byli” (1 P 3, 1). Temu prostemu nauczaniu wierni byli najwięksi Ojcowie Kościoła. Jan Chryzostom, w „20 Homilii na List do Efezjan”, mówi o tym, iż żona „jest bowiem ciałem, nie po to, aby dyktować głowie, ale aby się podporządkować i być posłuszną” (8). Na innym miejscu tenże wielki święty stwierdził, że „Bóg bowiem powierzył kobiecie wyłącznie opiekę nad domem, a mężczyźnie kierowanie sprawami publicznymi” (9). Zdanie zaś św. Augustyna, największego Ojca Kościoła łacińskiego, streszcza fragment z „Traktatu na Ewangelię św. Jana”, gdzie pyta on: „Co może być gorszego niż dom, w którym kobieta panuje nad mężczyzną?”. Po czym sam odpowiada, przywołując chrześcijańskie rozwiązanie: „Dom, w którym mężczyzna rozkazuje, a kobieta jest posłuszna, jest dobrze zorganizowany” (10).
Nauczanie biblijne oraz patrystyczne podsumował natomiast „Katechizm Rzymski”, pierwszy oficjalny katechizm Kościoła katolickiego. Zgodnie z tym zbiorem prawd chrześcijańskich, żony powinny pracować nad tym, aby „dziatki pobożnie wychowywały i porządku domowego pilnie strzegły, niechaj ochotnie zostają w domu, chyba żeby im wynijść potrzeba było, czego też bez woli męża niech się nigdy nie odważają czynić”. Winny być one mężom swoim „z wielką ochotą posłuszne we wszystkiem” tak długo, dopóki taka uległość „nie jest przeciwko Panu Bogu”. Posłuszeństwo żony, według nauczania św. Piusa V, obowiązuje we wszystkich sprawach, poza kwestią grzechu. Obowiązki męża, zgodnie z katechizmem opublikowanym na rozkaz Soboru Trydenckiego, polegają głównie na podjęciu się pracy zarobkowej dla utrzymania rodziny, na opiece nad żoną i odpowiednim wychowaniu dzieci w kwestii moralności oraz obowiązków: „[P]owinność męża, aby żonę dobrze i uczciwie chował (…) Przystoi też mężowi, aby się rzeczą jaką albo pracą uczciwą zabawiał (…) Także powinien czeladzią dobrze rządzić i ich obyczajów poprawiać i każdego w ich powinnościach doglądać” (11).
Nauczanie Kościoła katolickiego nie napotykało na większy opór przez stulecia. Niemniej odpowiedź papieży na ruchy feministyczne była zdecydowana. Biskupi Rzymu, w swoich encyklikach na temat spraw małżeńskich, wyraźnie krytykowali fundamenty całego ruchu. Uczynił tak już Leon XIII, który na łamach encykliki „Arcanum Divinae Sapientiae”, przypomniał o obowiązkach kobiet zamężnych: „Mąż jest głową rodziny i żony; a ponieważ ona jest ciałem z ciała mężczyzny i kością z jego kości, ma być poddana i posłuszna mężowi nie jak niewolnica, lecz jak towarzyszka, aby okazywanie posłuszeństwa było pełne piękna i godności” (12).
W latach 30-tych XX wieku, gdy ruch emancypacyjny stawał się coraz bardziej popularny, papież Pius XI, w swojej encyklice „Casti Connubii”, przypomniał o podstawowych zasadach i porządku małżeństwa chrześcijańskiego. Zgodnie z jego nauczaniem, porządek miłości nakazuje „podporządkowanie się dobrowolne, chętne i posłuszne żony”. Uległość ta, zdaniem biskupa Rzymu, „nie zaprzecza bynajmniej i nie znosi wolności, która słusznie przysługuje kobiecie na podstawie jej człowieczej godności i szczytnych obowiązków małżonki, matki i towarzyszki”. Podporządkowanie to „nie nakazuje też posłuszeństwa wobec jakichkolwiek zachcianek męża, mniej zgodnych może z rozsądkiem i kobiecą jej godnością”, a także „nie stawia jej w końcu na równi z osobami nazywanymi w prawie małoletnimi, którym dla braku dojrzałego sądu i doświadczenia życiowego odmawia się wolnego wykonywania praw osobistych”. Przestaje ono obowiązywać, gdy „mąż zaniedbuje swoje obowiązki”, wtedy to „jest nawet obowiązkiem żony zastąpić go w rządzie rodziny” (13). Wyjątkami od posłuszeństwa żony wobec męża, według tej encykliki, są jedynie sytuacje, w których mąż nie wywiązuje się ze swoich obowiązków oraz nakazy, które są albo bezpośrednio grzeszne, albo stawiają ją (kobietę) w pozycji ryzyka grzechu lub niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia. Inne zaś decyzje, zwłaszcza te dotyczące sądów roztropnościowych, należą do męża.
Wzajemne poddanie?
Pewne zamieszanie, w kwestii nauczania katolickiego o tradycyjnym podziale ról małżeńskich, wywołały słowa św. Jana Pawła II z jego listu apostolskiego „Mulieris Dignitatem”. Pisał on tam o tym, że istnieje „wzajemne poddanie” w małżeństwie chrześcijańskim: „Autor Listu do Efezjan nie dostrzega sprzeczności między tak sformułowanym wezwaniem a słowami: „Żony, bądźcie poddane swoim mężom, jak Panu. Mąż bowiem jest głową żony” (5, 22-23). Autor wie, że ten sposób wyrażania się, tak głęboko zakorzeniony w ówczesnych zwyczajach i tradycji religijnej, należy rozumieć i realizować w nowy sposób: jako „wzajemne podporządkowanie się w bojaźni Chrystusowej” (por. Ef 5, 21). Jest to szczególnie prawdziwe, ponieważ mąż nazywany jest „głową” żony, tak jak Chrystus jest głową Kościoła; jest nią po to, aby „oddać się za nią” (Ef 5, 25), a oddanie się za nią oznacza oddanie nawet własnego życia. Jednakże, podczas gdy w relacji między Chrystusem a Kościołem podporządkowanie występuje wyłącznie ze strony Kościoła, w relacji między mężem a żoną „podporządkowanie” nie jest jednostronne, lecz wzajemne” (14).
Nauczanie św. Jana Pawła II o tzw. wzajemnym poddaniu należy rozpatrywać wyłącznie w kontekście tradycyjnej doktryny. Poddanie się żony realizuje się przez posłuszeństwo wobec męża i jego decyzji, natomiast poddanie się męża może jedynie polegać na jego ofierze, którą składa, gdy poświęca swoją pracę, swój czas i swoje wysiłki, aby zapewnić dobre i bezpieczne życie swojej żonie. Nie może odnosić się to do wzajemnego posłuszeństwa, gdyż ciało nie może mieć dwóch głów. Nie mogą istnieć dwa równorzędne autorytety w podejmowaniu decyzji, ponieważ wtedy żadna decyzja nie zostanie podjęta, jeśli nie ma jednomyślności. Odrzuca on (papież), wraz z całą tradycyjną doktryną, jedynie nieograniczoną władzę męża nad żoną oraz samolubne poddanie.
Są oczywiście przypadki, gdy mąż ma obowiązek zastosować się do pragnień swojej żony. Niemniej odnosi się to jedynie do sytuacji, gdy żona przypominania mu o jego małżeńskich obowiązkach. Benedykt XIV, cytując słowa teologa Théophila Raynauda, pisał o tym, że mąż nie może udać się na podróż czy pielgrzymkę bez zgody małżonki: „[M]ąż, który jest zobowiązany do pozostania przy swojej żonie na mocy więzów małżeńskich, postępuje źle, jeśli podejmuje długą pielgrzymkę wbrew woli żony i pozostawia ją samą w domu” (15). Podobnie, żona ma prawo domagać się stosunku seksualnego ze swoim mężem, tak jak mąż może wymagać tego od żony, jeśli nie stoi żadna poważna przyczyna na przeszkodzie. O znaczeniu tzw. długu małżeńskiego nauczał papież Pius XII. Uzależniał on ważność małżeństwa od właściwego wypełniania tego zobowiązania: „Jeżeli jedna ze stron zawarła związek małżeński z zamiarem ograniczenia prawa małżeńskiego do okresów bezpłodności, a nie tylko z jego korzysta, w taki sposób, że w pozostałe dni druga strona nie miałaby nawet prawa domagać się wypełnienia zobowiązania, oznaczałoby to istotną wadę zgody małżeńskiej, co skutkowałoby nieważnością małżeństwa, ponieważ prawo wynikające z umowy małżeńskiej jest prawem stałym, nieprzerwanym i ciągłym przysługującym mężowi i żonie względem siebie nawzajem” (16).
Tragiczne skutki feminizmu
Przybliżając historię ruchu, którego celem była emancypacja kobiet, skupiłem się głównie na Stanach Zjednoczonych, Polsce oraz Francji. Patrząc jednak na fatalne skutki feminizmu, dla naszych społeczeństw, najlepiej będzie skupić się na zupełnie innym przykładzie. Takim przykładem jest Hiszpania. Otóż, w państwie tym, jeszcze do 1978 r., nie było legalnych rozwodów oraz antykoncepcji. Również aborcja była wciąż penalizowana, a kobiety bardzo rzadko podejmowały się pracy zarobkowej poza domem. Państwo Hiszpańskie było ostatnim prawdziwie patriarchalnym społeczeństwem zachodnim. Na początku spojrzymy na dane, gdy to iberyjskie państwo wciąż trzymało się w swoim prawodawstwie tradycyjnej doktryny Kościoła, zaś potem spojrzymy jak sprawy się zmieniły po tak zwanych reformach demokratycznych.
Nauczanie moralne katolicyzmu znajdowało swój wyraz w prawie karnym oraz cywilnym Hiszpanii do 1978 roku. Artykuły 411-417 Kodeksu Karnego z 1973 całkowicie zakazywały aborcji, a także sprzedaży środków antykoncepcyjnych (17). Kodeks Cywilny zaś wyrażał chrześcijańską przekonanie o nierozerwalności małżeństwa. Artykuł 52 Kodeksu Cywilnego podawał jasno, że „[m]ałżeństwo ulega rozwiązaniu w wyniku śmierci jednego z małżonków” (18). Cudzołóstwo również pozostawało nielegalne i było karane. W okresie tym Hiszpania miała wysoki wskaźnik dzietności, który oscylował około 3 narodzin przypadających na jedną kobietę. W 1965 roku było to 2,9 (dziecka na kobietę), 2,8 w 1970 oraz 2,8 w 1975 roku (19). Wtedy też kobiety nie podejmowały się powszechnie pracy zarobkowej. Wskaźnik aktywności zawodowej kobiet w 1969 roku wynosił jedynie 29,2%. Był to drugi najniższy wynik w Europie, zaraz za Portugalią (20). Na bardzo dobre wskaźniki urodzeń, najprawdopodobniej, złożyły się następujące czynniki: nierozerwalność małżeństwa, niski procent pracujących kobiet, wsparcie państwa dla rodzin, zakaz aborcji oraz nielegalność antykoncepcji.
Reformy rozpoczęte przez Adolfo Suárez w 1978 roku, a potem kontynuowane przez lewicową partię PSOE, doprowadziły do odwrócenia pozytywnych trendów. Zalegalizowanie antykoncepcji w roku proklamacji nowej konstytucji (21), wprowadzenie rozwodów do prawa cywilnego w 1981 roku (22), aż w końcu zdepenalizowanie aborcji do 12 tygodnia ciąży, w tym ze względu na zdrowie psychiczne (23), doprowadziło społeczeństwo hiszpańskie do upadku demograficznego. Statystyki pozostają nieubłagane. Wskaźnik urodzeń, w przeliczeniu na kobietę, jeszcze w 1978 roku wynosił 2,5, w 1980 już 2,2, 5 lat później tylko 1,6, a w 1990 roku jedynie 1,4 (24). Pracy zarobkowej podjęło się w roku 1989 już 39,9% kobiet hiszpańskich. Jak widać, efekty reform w duchu feministycznym przyniosły bardzo szybki spadek liczby rodzących się dzieci. Stan ten wciąż się pogarsza, jednakże te ziarna zostały zasiane już dawno temu. W samym 2023 roku, przy 320 656 narodzinach (25), miało miejsce aż 103 097 aborcji (26). W rzeczywistości każde społeczeństwo potrzebuje odpowiedniego wskaźnika dzietności. Nie ze względu na słynny już system emerytalny, lecz ze względu na bezpieczeństwo kraju, rozwój ekonomiczny oraz zachowanie kultury i przekazanie jej kolejnym pokoleniom.
Przykład Hiszpanii powinien być pouczający dla decydentów, jednakże tak nie jest. Drastyczny spadek liczby urodzeń, zaobserwowany przez nas w państwie hiszpańskim, to nie jedyny fatalny skutek wprowadzania feministycznych rozwiązań legislacyjnych. Powszechnie zaobserwowanym na świecie efektem rozwodów jest wyższa przestępczość wśród dzieci pochodzących z rozbitych rodzin. Zgodnie z wynikami badań „poziom przestępczości nieletnich jest wyższy wśród dzieci z rodzin rozwiedzionych niż wśród dzieci z rodzin, w których rodzice nadal pozostają w związku małżeńskim” (27). Również dzieci, których rodzice się rozwiedli, mają gorsze wyniki w nauce (28). Istnieją także mocne socjologiczne i biologiczne argumenty za tym, żeby niewiasty nie podejmowały kluczowych decyzji w sprawach rodzinnych czy politycznych. Według badań kobiety, w stanie strachu czy też niepokoju, przeważnie podejmują decyzje krótkowzroczne, które „faworyzują natychmiastową konsumpcję zamiast rozsądniejszych i uzasadnionych wyborów” (29). Do zadań kierowniczych potrzebna jest jednak tzw. „zimna krew” i zdrowy osąd, ponieważ samo kierowanie wiąże się z wieloma sytuacjami lęku czy dyskomfortu. Kobiety również, przy podejmowaniu decyzji, wykazują skłonność do zależności zorientowanej na relacje międzyludzkie (30). W dużym stopniu nie dokonują więc swoich wyborów w oparciu o obiektywne zasady i prawdę, lecz w uległości wobec presji społecznej. Oczywistością jest to, iż kobiety są także słabsze fizycznie od mężczyzn. Jest to widoczne nawet wśród sportowców: „Siła mięśni u kobiet wynosi zazwyczaj od 40 do 75% siły mięśni u mężczyzn” (31).
Jak przeciwdziałać rozkładowi rodziny?
W sytuacji idealnej, władze cywilne powinny albo zakazać aborcji, sprzedaży antykoncepcji oraz rozwodów, albo przynajmniej do nich zniechęcać. Promocja wartości rodzinnych i dzietności nie może być łączona także z „większą aktywizacją zawodową kobiet”, gdyż takie rozwiązanie nie przyniesie pożądanych rezultatów. Oczywiście, istnieją pewne zawody (np. ginekolog, położna, nauczycielka dla dziewcząt i opiekunka do dzieci), w których komponent kobiecy jest konieczny, niemniej jednak państwo nie powinno promować, przynajmniej poza tymi przypadkami, pracy zarobkowej kobiet zamężnych poza domem. Niemoralnym jest system ekonomiczny, który zmusza niewiasty do podejmowania się pracy zawodowej. Zgodnie z nauczaniem papieża Piusa XI „[m]atki, skupiające się na obowiązkach domowych, powinny pracować przede wszystkim w domu lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Niedopuszczalnym nadużyciem, które należy za wszelką cenę wyeliminować, jest sytuacja, w której matki – z powodu niskich zarobków ojca – zmuszone są do podejmowania pracy zarobkowej poza domem, zaniedbując przy tym swoje właściwe obowiązki, zwłaszcza wychowanie dzieci” (32).
Katolicki patriarchat, czyli chrześcijańska wizja rodziny, potrzebuje też zaangażowania ludzi świeckich i duchownych w jego promocję. Przykład życia, dawany przez wiele rodzin, może być czymś, co przemieni serca zwolenników feminizmu. Również należy docenić działania twórcze takich ludzi jak Timothy J. Gordon, autora filmu „What A Woman Is” (33) oraz książki „The Case for Patriarchy”. Głos ten pozostaje wciąż jedynie „wołaniem na pustyni”, dopóki Kościół katolicki, przynajmniej na poziomie lokalnym, nie upomni się o swoją własną tożsamość w dziedzinie nauk o rodzinie. Niemniej, w świecie przesiąkniętym do szpiku kości ideałami feminizmu, jest to ogromny krok w celu normalizacji. Wielkim ryzykiem jest niestety to, że słuszne uwagi krytyczne w stosunku do ruchu emancypacji kobiet zostaną wykorzystane przez zwolenników zdegenerowanej poligamii. Dlatego istotne jest podjęcie odpowiednich działań przez jednostki.
Skutki społeczne, zaobserwowane w wielu krajach, oraz rezultaty naukowe wskazują na słuszność tradycyjnej nauki katolickiej. Badania socjologiczne potwierdzają także, iż „gospodynie domowe są nieco szczęśliwsze, kobiety pracujące w pełnym wymiarze godzin są nieco mniej szczęśliwe, a osoby pracujące na pół etatu są w podobnej sytuacji jak gospodynie domowe”. Rezultaty te wskazywały na „niewielką, ale statystycznie istotną i wyraźną przewagę pod względem poziomu szczęścia wśród gospodyń domowych w porównaniu z żonami pracującymi w pełnym wymiarze godzin” (34). Przestrzeganie tradycyjnych norm etycznych nie tylko wpływa na większą satysfakcję z życia dla kobiet, ale także zachowanie monogamicznego modelu relacji damsko-męskich poprawia wyraźnie jakość życia obu płci. Zarówno mężczyźni i kobiety, którzy są wierni jednej osobie, są znacznie szczęśliwsi w swoich małżeństwach niż ci, którzy mieli w życiu wielu partnerów seksualnych (35). Podsumowując, katolicki patriarchat oferuje znacznie więcej korzyści niż społeczeństwo egalitarne, które już teraz, na naszych oczach, zmierza wprost do upadku.
Dominik Bartsch
Przypisy:
1) Encyclopedia Britannica, „Declaration of Sentiments”, https://www.britannica.com/event/Declaration-of-Sentiments [dostęp: 17.03.2026].
2) Por. „Margaret Sanger”. https://www.britannica.com/biography/Margaret-Sanger [dostęp: 17.03.2026]).
3) Por. Yona Zeldis McDonough, „The Unsung Jewish Woman Who Helped Found Planned Parenthood”, https://lilith.org/2017/08/the-unsung-jewish-woman-who-helped-found-planned-parenthood/ [dostęp: 17.03.2026].
4) Por. The Guttmacher Institute, „The Right to Contraception in the United States”, https://www.guttmacher.org/fact-sheet/right-to-contraception-in-us [dostęp: 17.03.2026]; Encyclopedia Britannica, „Roe v. Wade”, https://www.britannica.com/event/Roe-v-Wade [dostęp: 17.03.2026].
5) Por. „The Manifesto of the 343”, https://daily.jstor.org/the-manifesto-of-the-343/ [dostęp: 17.03.2026].
6) Por. Budnik, A. (2016), „Piekło kobiet – współczesny obraz prawa do aborcji w przestrzeni medialnej. Casus niewolenia kobiet czy ich emancypacji?”, Ars Educandi, (13), 81–95, https://doi.org/10.26881/ae.2016.13.08); Tadeusz Boy-Żeleński, „Dziewice konsystorskie”, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/boy-dziewice-konsystorskie.html [dostęp: 09.03.2026].
7) Maciej Górecki, „Piekło kobiet” 56/57? Dyskusje i kontrowersje wokół ustawy aborcyjnej z 1956 r.”, https://histmag.org/Pieklo-kobiet-5657-Dyskusje-i-kontrowersje-wokol-ustawy-aborcyjnej-z-1956-r.-7478 [dostęp: 17.03.2026].
8) Patrologia Graeca 62, 144.
9) „Homilia 5 na List do Tytusa” – Patrologia Graeca 62, 694.
10) Patrologia Latina 35, 1395.
11) „Katechizm Rzymski”, t. 2, Komorów 2022, s. 249, 250.
12) „Breviarium Fidei”, (red.) ks. Ignacy Bokwa, Poznań 2007, s. 276.
13) Tamże, s. 352-353.
14) „Acta Apostolicae Sedis” 80 (1988), s. 1711.
15) „Magnum Bullarium Romanum”, t. 18, Luxemburgi 1754, s. 82.
16) „Acta Apostolicae Sedis” 43 (1951), s. 845.
17) Por. BOE-A-1973-1715.
18) Agencia Estatal Boletín Oficial del Estado, „Real Decreto de 24 de julio de 1889 por el que se publica el Código Civil”, https://www.boe.es/buscar/act.php?id=BOE-A-1889-4763&tn=1&p=19750505 [dostęp: 18.03.2026].
19) Por. Fertility rate, total (births per woman) – Spain, https://data.worldbank.org/indicator/SP.DYN.TFRT.IN?locations=ES [dostęp: 18.03.2026].
20) Por. Paula Rodríguez-Modroño & Mauricio Matus López & Lina Gálvez-Muñoz, 2016, „Female labor force participation, inequality and household well-being in the Second Globalization. The Spanish case”, Working Papers 16.02, Universidad Pablo de Olavide, Department of Economics, Quantitative Methods and Economic History, s. 5.
21) Por. BOE-A-1978-25564.
22) Por. BOE-A-1981-16216.
23) Por. BOE-A-1985-14138.
24) Por. Fertility rate, total (births per woman) – Spain, https://data.worldbank.org/indicator/SP.DYN.TFRT.IN?locations=ES [dostęp: 18.03.2026].
25) Por. Instituto Nacional de Estadística, https://www.ine.es/dyngs/Prensa/MNP2024.htm [dostęp: 18.03.2026].
26) Por. Ministerio de Sanidad, https://www.sanidad.gob.es/gabinete/notasPrensa.do?id=6528 [dostęp: 18.03.2026].
27) Prestin-Latham, Cristina R., „Juvenile delinquency: A comparative analysis between divorced and married homes”, (2013) Masters Theses. 1152, s. 27.
28) Por. Brand JE, Moore R, Song X, Xie Y, „Why Does Parental Divorce Lower Children’s Educational Attainment? A Causal Mediation Analysis”, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6559749/ [dostęp: 18.03.2026].
29) Fiorenzato E, Bisiacchi P, Cona G., „Gender differences in the effects of emotion induction on intertemporal decision-making”, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC10954116/ [dostęp: 18.03.2026].
30) Por. Delaney R, Strough J, Parker AM, de Bruin WB, „Variations in Decision-Making Profiles by Age and Gender: A Cluster-Analytic Approach”, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4438778/ [dostęp: 18.03.2026].
31) Bartolomei S, Grillone G, Di Michele R, Cortesi M., „A Comparison between Male and Female Athletes in Relative Strength and Power Performances”, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC7930971/ [dostęp: 18.03.2026].
32) Pius XI, „Quadragesimo anno”, 71 – „Acta Apostolicae Sedis” 23 (1931), s. 200.
33) Film dostępny tutaj: „What A Woman Is”, https://candaceowens.com/video/what-a-woman-is/ [dostęp: 18.03.2026].
34) Judith Treas, Tanja van der Lippe, Tsui-o Chloe Tai, „The Happy Homemaker? Married Women’s Well-Being in Cross-National Perspective”, Social Forces (90) 2011, s. 125.
35) Por. Nicholas H. Wolfinger, „Does Sexual History Affect Marital Happiness?”, https://ifstudies.org/blog/does-sexual-history-affect-marital-happiness [dostęp: 18.03.2026].
